Strona Główna > Chów i hodowla > Kopyta

Koń trzeszczkowy - koniec kariery?

ABig ANormal ASmall

dodano: 03.11.2009


500-b1820f542a17ac699befa7134297af9f-kopyto

Każdy przypadek konia ze schorzeniem określanym jako syndrom trzeszczkowy należy traktować indywidualnie. Dla postawienia właściwego rozpoznania oraz wiarygodnej oceny rokowania dla konia, konieczne jest szczegółowe badanie ortopedyczne. Przy odpowiednim postępowaniu część koni wraca do normalnego użytkowania. Wszystko zależy od stopnia zaawansowania choroby.



Co to jest trzeszczka kopytowa?

Trzeszczka dalsza, nazywana też od jej łacińskiej nazwy kością łódeczkowatą, umiejscowiona jest głęboko pomiędzy piętkami pod ścięgnem zginacza głębokiego palców. Działa dla niego jak łożysko ślizgowe. Pomiędzy tym ścięgnem a trzeszczką, znajduje się tzw. kaletka podścięgnowa, zwana też czasami torebką trzeszczki. Od przodu trzeszczka komunikuje się ze stawem kopytowym. Trzeszczka posiada również swoje więzadła ― dwa poboczne oraz jedno nieparzyste. Prawidłowe działanie trzeszczki kopytowej  jest  uzależnione od wymienionych wyżej i ściśle  powiązanych z nią struktur anatomicznych.

Dlaczego trzeszczka „choruje”?

Syndrom trzeszczkowy to przewlekła, postępująca choroba obejmująca patologię w obrębie samej kości trzeszczki, schorzenia jej więzadeł, kaletki oraz ścięgna zginacza głębokiego. Choroba dotyczy wyłącznie kończyn przednich. Uważam, że główną przyczyną schorzeń kości łódeczkowatej jest przede wszystkim zbyt duże obciążenie pracą ― zwłaszcza młodych koni. Mam tutaj na myśli intensywne użytkowanie sportowe koni już trzy, czteroletnich. Szczególnie narażone są konie skaczące, ponieważ w momencie lądowania po skoku, trzeszczka oraz struktury z nią powiązane podawane są bardzo dużemu, dynamicznemu obciążeniu. Istotną rolę odgrywa dziedziczna skłonność do zwyrodnień trzeszczek dalszych, dlatego też kupując konia warto sprawdzić czy przypadłość ta występowała także w poprzednich pokoleniach.

Na czym polega badanie i jakie są metody leczenia?

W trakcie omawiania wyników badania rentgenowskiego wielokrotnie spotykam się z pytaniem czy zmiany widoczne na zdjęciach wykluczają konia z użytkowania nie tylko sportowego i czy trzeba go już leczyć. Dla ułatwienia i ujednolicenia oceny zdjęć trzeszczek kopytowych stosuje się czterostopniową klasyfikację nasilenia występujących w niej zmian. Klasa pierwsza oznacza trzeszczkę całkiem prawidłową, natomiast najwyższa ― czwarta ― oznacza już bardzo zaawansowane zmiany zwyrodnieniowe. Wykonując rutynowe, przeglądowe zdjęcia rentgenowskie najczęściej spotykam się z trzeszczkami należącymi do klasy drugiej.

Ponieważ są to tylko zdjęcia, a samo zdjęcia to najczęściej za mało aby wyrokować o przyszłości konia, zawsze przeprowadzam szczegółowe badanie kliniczne. Postępowanie z koniem u którego stwierdziłem zmiany radiologiczne jest zawsze uzależnione od tego czy występuje kulawizna.

Jeżeli koń kuleje albo próba zginania kończyny jest dodatnia, wykonuję dodatkowo znieczulenia diagnostyczne. Tylko takie postępowanie umożliwia postawienie prawidłowej diagnozy. Bardzo często po znieczulenie nerwów zaopatrujących okolicę trzeszczki w jednej nodze okazuje się, że koń zaczyna kuleć na drugą. Dzieje się tak dlatego, że schorzenie trzeszczek dotyczy zazwyczaj obydwu przednich nóg, więc w trakcie wstępnego badania widoczna jest kulawizna tylko „bardziej” chorej nogi. Jeżeli uzyskam potwierdzenie że przyczyną kulawizny jest problem z trzeszczką, to oprócz nadawania pożądanego kształtu puszcze kopytowej dobre efekty w niektórych przypadkach daje zastosowanie wkładek korekcyjnych wraz ze specjalną masą silikonową. Takie działanie ma na celu podniesienie piętek i „odbarczenie” ścięgna zginacza głębokiego i przez to zmniejszenie ucisku na kaletkę podścięgnową i samą trzeszczkę. Czasami zalecam też zastosowanie  systemu NBS (natural balance shoeing).

Przy braku objawów kulawizny i ujemnej próbie zginania, oceniam stan trzeszczek tylko na podstawie zdjęć rentgenowskich. Zwracam wtedy szczególną uwagę na ukształtowanie puszki kopytowej i od tego uzależniam dalsze postępowanie i zalecenia. Istotny jest również wiek konia. Odpowiednią korekcją kopyt można bardzo często nie dopuścić do wystąpienia objawów syndromu trzeszczkowego, a także zapobiec rozwojowi zmian w trzeszczce zwłaszcza u młodych koni.

Oczywiście powyższe metody mogą zawieść jeżeli pomimo ich zastosowania koń nadal będzie przeciążany treningami. Warto jest wtedy odłożyć swoje ambicje na bok, aby w przyszłości móc cieszyć się ze zdrowego konia.

Możliwe jest tez leczenie farmakologiczne. Zawsze jednak powinno być ono powiązane z odpowiednią korekcją kopyt. Dobre wyniki można uzyskać stosując leki, które oddziałują na gospodarkę wapniową organizmu oraz  hamują „rozpuszczanie” kości trzeszczki w przebiegu schorzenia. Pomocne są też leki rozszerzające naczynia krwionośne, które poprawiają ukrwienie okolicy trzeszczki. Z moich obserwacji wynika jednak, że działają one dobrze tylko w trakcie ich podawania. Po zakończeniu terapii efekt działania ustaje.

W bardzo ciężkich przypadkach, kiedy ból spowodowany silnym zwyrodnieniem trzeszczek  utrudnia koniowi poruszanie się należy rozważyć zabieg neurektomii. Polega on na usunięciu fragmentów nerwów zaopatrujących okolicę trzeszczek dalszych. Metoda ta budzi duże kontrowersje. Uważam jednak, że jest jedyną rozsądną alternatywą dla rozważanej w takiej sytuacji eutanazji.



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: gustek
Data: 26.01.2011
faktycznie artykuł poniżej poziomu hipologii, usprawiedliwieniem chyba będzie fakt, że tekst stary i późniejsze były już całkiem ok
Nick: basia sopot
Data: 16.01.2011
dla mnie autor artykułu nie ma pojęcia o leczeniu koni, nie wiem skąd te wiadomosci ale są przestarzałe. Zresztą jak ktoś ma oczy i rozum niech sam oceni.
Nick: Anja
Data: 25.03.2010
Bardzo interesujący tekst
Nick: caballus
Data: 30.12.2009
Konie w naturze na trawie nie mają problemów i nałogów koni trzymanych w chowie stajennym:) Tutaj chodzi o inny sposób użytkowania koni. Wiele ostatnio jest różnych teorii, ale o odciążeniu trzeszczek poprzez podniesienie piętek dzięki wkładkom już wiedzą od wielu lat zachodni weterynarze i kowale.
Nick: cassie
Data: 23.12.2009
ciekawa jestem co wg. autora tego artykułu oznaczają owe "błędy w korekcji kopyt" skoro jako metodę leczenia autor sugeruje stawianie konia na wysokich piętkach co rzekomo ma odciążać trzeszczki. jestem ciekawa, ponieważ własnie owe wysokie piętki są niczym innym jak NIEPRAWIDŁOWĄ korekcją kopyt...! i same w sobie prowadzą do upośledzenia funkcjonowania aparatu ruchu konia. dla mnie tego rodzaju teksty jednoznacznie świadczą o miernej wartości artykułu... ;/