Strona Główna > Chów i hodowla > Stajnia

Narowy i nałogi

ABig ANormal ASmall

dodano: 03.11.2009


500-9044a4b8d56907f797354e770c1d1e7e-1017web

Konie nie rodzą się z narowami, ale stają się znarowione zazwyczaj na skutek błędów popełnianych przez ludzi. Na wstępie wyjaśnijmy sobie, jakiego konia nazywamy znarowionym. Za znarowionego zwykło się uznawać konia, który, ignorując starania człowieka, zachowuje się wbrew jego oczekiwaniom, wbrew jego poleceniom, demonstrując w ten sposób „swoje zdanie” na temat współpracy z człowiekiem. Te niewłaściwe zachowania koni, powtarzane wielokrotnie, zwykło się dzielić na występujące podczas jazdy (narowy pod siodłem) i te występujące w stajni (narowy i nałogi stajenne).



1. Narowy podczas jazdy

Do narowów najczęściej występujących podczas jazdy zaliczają się:

Kręcenie się podczas wsiadania

Jest to dość często spotykane zachowanie konia, które może być problemem przejściowym, ale może też przemienić się w narów. Przyczyną takiego zachowania konia jest z reguły kojarzenie wsiadania z nieprzyjemnymi wrażeniami. Może to być ból kręgosłupa spowodowany przeciążeniem, ból w pysku zadany wędzidłem podczas wsiadania, gwałtowne zachwianie równowagi spowodowane mocnym obciążeniem jednej kończyny przedniej podczas „wspinania” się człowieka na siodło itp. Aby zapobiec nieprzyjemnym odczuciom wierzchowca podczas wsiadania i sadowienia się człowieka na siodle, należy wsiadać na konia ze specjalnego stopnia (podwyższenia) i dołożyć wszelkich starań, by odbywało się to zgrabnie, lekko i miękko. Jeśli koń kręci się przy wsiadaniu, nauczony złym doświadczeniem, trzeba przy pomocy drugiej osoby (czasami i trzeciej) przekonać go, by stał nieruchomo, nagradzając w odpowiedni sposób, gdy to uczyni. Następnie przed jeźdźcem stoi zadanie przekonania rumaka, że moment wsiadania człowieka na jego grzbiet nie musi wcale powodować przykrych odczuć. Jeśli się to nie uda, istnieje ryzyko, że niewinny z pozoru narów może się rozwinąć i doprowadzić do zachowań, które mogą wręcz uniemożliwiać użytkowanie konia pod siodłem.

Klejenie się do stajni lub innych koni

To równie często spotykane naganne zachowanie konia polega na jego nieustannym skręcaniu, „dryfowaniu” w stronę stajni. Robi to wbrew intencji jeźdźca. Przy tym koń zwalnia zwykle tempo poruszania się, gdy ma się oddalać się od stajni i przyspiesza w kierunku do stajni. Podobnie zachowuje się, gdy jazda odbywa się w towarzystwie innych koni, a magnesem, który go przyciąga, są tym razem inne konie. Odchodząc od nich zwalnia lub nawet zatrzymuje się, a w przeciwnym kierunku przyspiesza. Zachowania takie mają u źródła instynkt powrotu do miejsc znanych (stajnia) oraz instynkt stadny (powrót do innych członków stada). Nad takim zachowaniem konia może zapanować jeździec, który zawsze potrafi egzekwować od konia kierunek i tempo poruszania się. Ta umiejętność jest podstawową sprawą w procesie kształtowania respektu i szacunku, jaki koń powinien wykazywać wobec jeźdźca. Jeśli jeździec nie potrafi wyegzekwować od konia poruszania się po dokładnie zaplanowanej trasie i w narzuconym przez siebie tempem, traci u konia poważanie i ten zbacza na drogę narowienia się.

Ponoszenie

Bardzo niemiłym i często niebezpiecznym w skutkach narowem jest ponoszenie. Narów ponoszenia zazwyczaj miewa niewinne początki. Może się zacząć od tego, że koń będzie bezkarnie dyktował tempo i kierunek jazdy, aż dojdzie do wniosku, że to on jest w tym zespole kierownikiem i pójdzie w kierunku przez siebie obranym, np. najkrótszą drogą do stajni. Konie ponoszą niekoniecznie w galopie i niekoniecznie szybko. Zdarzają się konie, które potrafią ponosić w stępie. Po prostu idą stępem tam, gdzie chcą, ku rozpaczy bezradnego jeźdźca. Ponoszenie może także mieć źródło w płoszeniu się. Wystraszony koń instynktownie rusza do ucieczki. Jeśli jeździec nie potrafi nad ucieczką zapanować, koń może takie zachowanie powtarzać przy każdej okazji, gdy tylko uzna daną sytuację za wystarczającą do „wzięcia nóg za pas”. Konie skłonne do ponoszenia powinny być dosiadane przez doświadczonych jeźdźców, bo tylko doświadczony jeździec może odwieść konia od zamiaru ponoszenia, a w przypadku, gdy koń jednak poniesie, będzie w stanie odpowiednio się zachować, by odzyskać nad nim panowanie. Jest kilka skutecznych sposobów zapanowania nad ponoszącym koniem, ale obowiązuje jedna zasada: najlepiej jest ponoszeniu zapobiegać. Gdy do ponoszenia, pomimo dokładanych starań, dojdzie, trzeba próbować przyciągnąć głowę i szyję konia do boku, do pozycji, w której koń nie będzie w stanie dalej poruszać się w przód. Można też próbować zapanować nad koniem, prowadząc go po coraz mniejszym kole. Nie polecam metody zwanej „katapultowaniem się”. Koń w końcu musi się zatrzymać, a upadek w pełnym galopie jest zazwyczaj bardzo bolesny.



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: sepet
Data: 06.03.2010
Dość rozpowszechnione jest wśród koniarzy przekonanie, że konie uczą się łykawości jeden od drugiego. Nieraz jest to powodem odmowy przyjęcia do stajni obciążonego ta wadą, z obawy przed niebezpieczeństwem popadnięcia w ten nałóg innych zwierząt. Z moich obserwacji wynika, że w żadnym wypadku niebezpieczeństwo takie nie występuje, nie znam osobiście ani jednego przypadku nauczenia się łykawości. Miałem wiele łykawych koni, jeden z nich ma obecnie 31 lat i cieszy się niezłym zdrowiem, inny z kolei stoi w jednym boksie ze stajennym towarzyszem i namiętnie łyka opierając zęby na... jego grzbiecie. Nawet ten koń, wykorzystywany przez "łykawca" jako podpórka, nie nauczył się łykać i nawet nigdy nie próbował. Sądzę, że źródło tej wady tkwi raczej w fizjologii trawienia i związanymi z tym odruchami, a nie ma wiele wspólnego z faktycznym nałogiem spowodowanym nudą.
Nick: tina
Data: 04.12.2009
swietna odp MR na przykladowe pytanie -wiecej pytan i odpowiedzi MR hippika.pdm-promo.pl polecam Co zrobić z koniem, który gryzie ludzi? Jak go od tego odzwyczaić? Pierwsza zasada mówi, że nie wolno uderzyć go w nos. Nie bij konia po nosie. Koń bity w ten sposób będzie dalej kąsał i do tego stanie się bardziej podstępny. Tylko pogłębisz u niego ten narów. Trzeba go niby przypadkiem kopnąć butem w nadpęcie albo nadepnąć na koronkę kopyta. To sprawi, że koń skupi się na innej części swego ciała. Należy powtórzyć to osiem do dziesięciu razy. Wtedy, zamiast cię ugryźć, wpierw popatrzy na nadpęcie. To naprawdę bardzo skuteczny sposób, dzięki któremu nie trzeba bić kąsającego konia po nosie.
Nick: hangerbis
Data: 27.11.2009
Ogolnie rzecz biorac,gdyby ludzie od poczatku postepowali z konmi odpowiedzialnie z uwzgledniemiem ich natury nie byloby takich rzeczy.Najsmutniejsze jesto,ze niektorzy nie chca tak postepowac i cierpi na tym kon i czasami czlowiek tez.I ten oszalamiajacy brak checi zdobywania wiedzy.Bo po co teoria!Tylko praktyka.A przeciez to nie jest do konca prawda.Po co otwierac otwarte juz drzwi,zwlaszcza przez tych co wskazuja prawidlowa droge.