Strona Główna > Historia

Haute Ecole w Europie zachodniej a polska szkoła jazdy XVI – XVII w

ABig ANormal ASmall

dodano: 17.06.2010


500-1235341926-De_Pluvinel

Wraz z początkiem wieku XVI świat zmienił całkowicie oblicze. Mrocznego rycerza średniowiecza zastąpił lekki i zdyscyplinowany rumak epoki humanistów. Ludzkość, która coraz łapczywiej napawała się zachodzącymi przemianami, zmieniła także podejście do jeździectwa. Koń – na równi ze swym panem – ruszył na uniwersytet, kształcąc umysł a przy tym ciało. Szlachta polska, która trenowała w tym okresie głównie na szwedzkiej piechocie i czambułach tatarskich, ze sporą dozą ironii przyglądała się zachodnim figurom maneżowym. Nie przeszkadzało to husarii ewoluować do rangi najlepszej kawalerii na świecie. Oczywiście wzbudzało to morze zazdrości u adeptów włoskiego munsztuka. Wszystko zaś postanowiono skrzętnie zapisywać i równie skrupulatnie obliczać. Witamy w epoce racjonalizmu i wyższej szkoły jazdy.



Haute École w Europie zachodniej a polska szkoła jazdy XVI – XVII w.

Wyższa szkoła jazdy zwana haute école była trendem jeździeckim, który zdominował Europę w XVI – XVIII weku. Ciężkiego konia średniowiecza zastąpił lekki i perfekcyjnie zdyscyplinowany rumak gorącokrwisty. Wraz z narodzinami epoki humanistów powstał system szkolenia poparty dogłębną analizą anatomii konia. To właśnie na ten czas przypada wytworzenie najefektowniejszych w historii jeździectwa figur takich jak lewada, kapriola, kurbeta, pezada, balotada, piruet, półparada, łopatka, lotne zmiany nogi w galopie, praca na pilarach itd. Był to także okres, gdy każdy szanujący się jeździec poczytywał sobie za obowiązek spisywanie swej wiedzy w książkach. Po dziś dzień światowe autorytety takie jak K. Kyrklund, lub R.L Watjen  wyprowadzają historię nowożytnej hipiki właśnie z tych książek. Zanim opiszę typy poszczególnych ćwiczeń chciałbym przybliżyć niezwykle bogatą historię podręczników jeździeckich i wielkich mistrzów hipiki z tego okresu. A byli oni prawdziwymi idolami i zawadiakami swoich czasów.

Proces ten przypominający reakcje łańcuchową rozpoczął się we Włoszech za sprawą wybitnego jeźdźca Federico Grisone, który w 1552 wydaje książkę pt. „Ordini di Cavalcare” i zakłada szkołę jazdy paradnej. Charyzma i umiejętności mistrza przyciągają jeźdźców z całej Europy. Wracając w rodzinne strony zakładali oni własne szkoły i pisali własne podręczniki. Najwybitniejszym uczniem włoskiej szkoły jazdy, był Francuz Antonie de Pluvinel (był on uczniem Salomona la Broue oraz Pignatellego - uczniów Grisona). Pluvinel ulepszył włoskie metody i założył przy dworze Ludwika XIII ( tego od muszkieterów) królewską szkołę jazdy haute ecole. Wydany został także jego własny podręcznik jazdy konnej „Le Instruction du Roy en le exercise de monter a cheval” wydany pośmiertnie w Paryżu w 1623 roku.

Francuska haute école była punktem wyjściowym dla Anglika Williama Cavendisha, który jak łatwo się domyśleć ulepszył metody Pluvinela, napisał własną książkę oraz założył własną szkołę jazdy. Polskim adeptem włoskiej hippiki był nadworny znawca hipiki na dworze Zygmunta III Krzysztof Montwid Drohostajski - uczeń Clavadia Corte ( autora podręcznika „Il Cavallarizzo” i ucznia samego Grisona. Dla formalności dodam że Drohostajski po powrocie do kraju także wydał swój podręcznik pt.: „Hippika, to jest księga o koniach, potrzebna i krotochwilna młodości zabawa ku pożytkowi ludzi rycerskich na jasność wydana w Krakowie 1603 roku”. Niestety idee pana Krzysztofa mimo zachwytu króla szlachtę wprawiły w niespotykane rozbawienie. Sarmaci, którzy od dziecka nie ruszali się bez konia nie rozumieli dlaczego mają się uczyć jazdy z książek, niezrozumiałą dla nich była także sensowność skomplikowanych figur paradnych. Absolutnym szokiem dla poczciwego pana na zagrodzie była propozycja zbiorowego tańczenia z koniem do muzyki (carusele). Zapewne nie mniej zdziwione były także same konie przyzwyczajone do częstych ćwiczeń na szwedzkiej piechocie lub czambułach tatarskich. Sam Antonie Pluvinel dobrze pamiętał Polskę bowiem przybył wraz z koronowanym na króla Henrykiem III Walezym z którym niedługo później potajemnie opuszczał granice Rzeczypospolitej na arabskich koniach zmarłego króla Zygmunta Augusta.

Z epoką haute ecole ściśle wiąże się historia powstania słynnej hiszpańskiej szkoły jazdy w Wiedniu i stadniny w Lipissa koło Triestu założonej przez zachwyconego włoskim i francuskim stylem jazdy arcydiuka Charlesa w 1580. Wyhodował on konia złożonego główne z mieszanki krwi koni hiszpańskich (stąd określenie „hiszpańska") oraz w mniejszym stopniu z koni arabskich, berberyjskich, neapolitańskch oraz tarpanów siedmiogrodzkich. Jeźdźcem który ulepszył metody haute école (wprowadził łopatki, półparady, lotne zmiany nogi, prace na pilarach, codzienne treningi) był Francois Robichon de la Gueriniere . Jego podręcznik École de Cavalerie. jest najdojrzalszym dziełem epoki wyższej szkoły jazdy i wieńczy jej kres. Jest to swoista biblia haute école do dziś ciesząca się ogromnym powodzeniem i wielokrotnie wznawiana (niestety nie w Polsce, czego kompletnie nie rozumiem...) Warto także dodać że dla twórców haute école punktem wyjściowym były książki hipiczne z czasów starożytnej Grecji i Imperium Rzymskiego (Xenofont, Pliniusz, Simon, Marek Terencjusz).  



Lista komentarzy
Nick: maciek
Data: 02.04.2014
@Rafał, średni zasięg złożonego łuku refleksyjnego wynosił około 250 - 350 metrów, natomiast maksymalny zasięg według badań Witolda Świętosławskiego wynosił 335 „ ałgów”, gdzie jeden „ałg”= 1,8 metra, co daje jakieś 700 – 800 metrów. Inną wschodnią miarą odległości był po prostu „łuk” czyli średnia odległość strzału z łuku a więc 300 - 350 metrów. W Mongolii, podczas zawodów strzelania z łuków tradycyjnych w 1893 roku najlepszy zawodnik wystrzelił na odległość 135 łuków a najgorszy na odległość 80 łuków, czyli oboju na grubo na ponad 1000 metrów. Por. W. Świętosławski, Uzbrojenie koczowników wielkiego stepu w czasach ekspansji Mongołów XII – XIII wiek, Łódź 1996, s. 41.
Nick: maciek
Data: 02.04.2014
@Daro, Pisałem o wadze całkowitej jeźdźca, czyli tak jak to Wawrzonkowska ujęła. Umówmy się: jeżeli jest jakiś argument proszę o poparcie w źródle albo literaturze. Reszta to gołosłowie;)
Nick: Rafał
Data: 28.04.2013
Dobre --6. Łuk typu wschodniego tzw. odwrócony (donośność do 800m, 12 strzał na minutę), noszony z lewej strony siodła, kołczan z prawej. 800 metrów ale twoim kosmosie :)
Nick: DarioTW
Data: 06.10.2012
Maciek - - dawnom tu nie był - od czasow pani Wawrzonkowskiej nauka nad militariami poszla w przod, a na dodatek nauka bez wyzwania a ataku rozwijac sie nie moze, wiec jak najbardziej musimy atakowac i dywagowac na starszymi pogladami. O gineta to jednak nie masz dokldanej wiedzy, ale te podreczniki nie byly dostepne do niedawna, i sa napisane hiszpanskim bardzo trudnym, bo przed regulami ortografii etc. Gienta to nie jest sposob walki ale sposob jazdy, i odnosi sie konkretnie do sposobu jazdy i sprzetu jezdzieckiego uzywanego w tym stylu jazdy :) . Konie orientalne - hmm, smiem twierdzic ze pierwsze konie orientalne przybyly do Polski z Mongolami w XIII wieku, a moze nawet wczesniej, z Wegier w X wieku etc.. Zbroja rycerska 70-80 kg? w sredniowieczu - czyli do powiedzmy 1492 roku ? Daj mi jakies zrodlo/przyklad zbroji na te cyfre? Te ksiazki ktore cytujesz sa stare i naprawde nauka poszla dalej... za pare tygodni powroce do tematu
Nick: M,I.
Data: 27.08.2011
Aha i jeszcze mi się przypomniało – Dario słodka ptaszyno ;): nie ma czegoś takiego jak odrębna geneza hiszpańskiej szkoły jazdy bo to po prostu jest wyższa szkoła jazda haute ecole, która została przekuta na iberyjską nutę. Określenie Jinete, ginete,genitour, tudzież berbreyjskie zenata wywodzi się z militarnej tradycji lekkich oddziałów konnych płw. Iberyjskiego. Geneza tego słowa odnosi się do spuścizny Maurów i późniejszego wykorzystania ich sposobu walki konno w XV w. Stąd określenie "La palabra jinete". Nie istniej też coś takiego jak szkoła turecko – perska a jedynie terytorium geograficzne z którego sprowadzano konie. Eh..