Czytaj więcej w tym dziale

Strona Główna > Hippika > Szkolenie jeźdźca

Solo czy w duecie?

ABig ANormal ASmall

dodano: 02.06.2010


500-f466705da91e6ff7e4664c05446cc362-sol_ czy_w_duecie

Samotna jazda w teren to doskonała okazja do dostarczenia zarówno jeźdźcowi, jak i jego koniowi całej mocy wrażeń. Należy pamiętać jednak, że szum drzew, dźwięk wartko płynącego strumienia, czy widok pasącej się krowy zamiast ukoić nerwy naszego towarzysza, może niespodziewanie wprawić go w zgoła odmienny nastrój…



W zestawie pytań egzaminu teoretycznego na Brązową Odznakę Jeździecką znajduje się następujące pytanie: „Podaj warunki bezpieczeństwa, które powinny być spełnione przy wyjeździe w teren”. Autor pytania w odpowiedzi oczekuje między innymi stwierdzenia: „W teren nie należy jeździć samemu, czyli bez towarzystwa innej, dosiadającej drugiego konia osoby".

Jest to zalecenie ze względów bezpieczeństwa ze wszech miar słuszne, choć znajdą się tacy, którzy powiedzą: „Zawsze jeżdżę sam, bo nie ma większej frajdy, niż przebywanie ścieżek leśnych samotnie, kiedy się słyszy tylko parskanie konia, szum drzew i śpiew ptaków".

Podzielam taki pogląd, bo sam bardzo lubię leśne samotne wędrówki. Jednak zanim ktokolwiek postanowi w ten sposób samotnie konno podróżować w terenie, powinien zdać sobie sprawę z wielu istotnych przesłanek wartych uwzględnienia. Prościej rzecz ujmując, trzeba pamiętać, że koń to nie rower, który zawsze „zachowuje się” w sposób przewidywalny, nawet wtedy, gdy mu łańcuch spadnie czy przebije się opona. Warto więc przyswoić sobie trochę wiedzy dotyczącej natury koni, ich sposobu postrzegania świata i reagowania na otoczenie. Jak w wielu przypadkach, tak i tutaj nadmiar wiedzy jeszcze nikomu nie zaszkodził.

Podstawowym argumentem przemawiającym za tym,  iż nie powinno się samemu jeździć w teren, jest sprawa ewentualnej pomocy na wypadek, gdyby się coś niedobrego zdarzyło. I znów na podstawie wieloletniego doświadczenia mógłbym przytoczyć przynajmniej kilka przykładów, kilka zdarzeń, w których brak szybkiej pomocy był przyczyną tragicznych skutków samotnej jazdy w teren. Zamiast tego spróbuję przybliżyć temat: jakie „niespodzianki” mogą spotkać jadącego w terenie jeźdźca?

Na początek przypomnę problem znany pod hasłem „płochliwość koni”. Konie są zwierzętami z natury płochliwymi, czyli skłonnymi do uznawania rzeczy czy sytuacji w ocenie człowieka obojętnych za wyjątkowe i wymagające natychmiastowej reakcji . Tak więc pasąca się krowa może w mniemaniu konia być totalnym zagrożeniem i przyczyną uruchomienia reakcji obronnej w postaci ucieczki. Jeżdżący konno w teren nie raz spotykali się z problemem „krowa na trasie”. W towarzystwie drugiego, „odważnego” konia strachliwy koń może łatwiej zapanować nad lękiem i naśladując swego kompana, wprawdzie na uginających się nogach, ale jednak przejść obok „strasznego zwierza”. Generalizując: konie w towarzystwie innych osobników, kierowane instynktem naśladowczym i naturą nakazującą podążanie za przewodnikiem, zachowują się inaczej w danych okolicznościach, niż zachowałyby się będąc solo.

Jeżdżący w teren w grupie będą mogli czuć się bezpiecznie, ale pod warunkiem, że znają naturalne zachowania koni. Trzeba zdawać sobie sprawę, że niektóre konie dobrze się spisują jako prowadzące, z kolei inne wolą raczej podążać za, niż pełnić rolę lidera.



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: Paweł Leśkiewicz
Data: 08.07.2010
A mnie uczono, że minimalną najbezpieczniejszą ilością jest trójka. W razie wypadku jedna osoba zostaje z poszkodowanym, a druga zasuwa po pomoc. I jeszcze, żeby na tereny konika stroić w "kocyki" czyli owijki, bo w razie (odpukać) co mogą posłużyć za bandaże. A na singlowe wyjazdy to mogą sobie pozwolić osoby bardzo dobrze jeżdżące i doskonale znające swego rumaka, co i tak jest tylko 99% gwarancją że nic się nie stanie.
Nick: Damianos
Data: 04.06.2010
W pełni się zgadzam. Wyjeżdżam co prawda czasem samotnie w teren ze swoim koniem ale zawsze czuję wtedy duszę na ramieniu, a mój koń też jest spięty. Najlepiej jest kiedy się jedzie we dwie góra trzy osoby wtedy możemy rozkoszować się ciszą i łatwiej się dogadać co do trasy i tempa jazdy. W dużej grupie też ciekawie choć często większość decyduje gdzie jedziemy i jak szybko, zwykle to ciągłe galopy i wyścigi.
Nick: DuchowaPrzygoda
Data: 04.06.2010
nieszczęściem jest, że np. w głębokim lesie telefony komórkowe niestety nie mają zasięgu. Należę do ludzi, którzy przez wiele lat samotnie jeździli w teren. I z dystansu patrząc na takie eskapady /już nie jeżdżę na tak długie wędrówki, a konia dobieram starannie/ to muszę się z Panem zgodzić,