Czytaj więcej w tym dziale

Strona Główna > Hippika > Szkolenie jeźdźca

Konie mówią ciałem

ABig ANormal ASmall

dodano: 20.07.2010


500-450d72a232667f76c7c61578ec3fd1df-P7210110

Ktoś, kto nie miał do tej pory bliższego kontaktu z końmi, ujrzawszy kilka koni na pastwisku, nie będzie w stanie dostrzec różnic w ich wyglądzie, z wyjątkiem rozmaitego umaszczenia, jeśli taka odmienność wśród obserwowanych zwierząt wyraźnie wystąpi. Podobne wrażenia stałyby się udziałem tego, kto, od zawsze mieszkając wśród Europejczyków, znalazłby się nagle w Pekinie – wszyscy mieszkańcy Pekinu byliby dla niego tacy sami. I w jednym, i w drugim przypadku dopiero dłuższa i bliższa znajomość pozwoli dostrzec różnice i umożliwi rozpoznawanie poszczególnych osobników po ich indywidualnych, charakterystycznych cechach i wyglądzie.



Konie różnią się od siebie mnóstwem szczegółów. Przede wszystkim każdy koń ma swoją niepowtarzalną „twarz”. Na wyraz twarzy konia składa się wiele elementów, między innymi takich jak kształt głowy, wygląd i wyraz oczu, budowa, kształt i wielkość uszu, kształt nozdrzy, wielkość i kształt szpary pyska, budowa i kształt dolnej szczęki (szczególnie tzw. ganaszy) itd. Wyraz pyska konia potrafi się zmieniać, odzwierciedlając stan fizyczny i psychiczny jego posiadacza. Wyraz „twarzy” konia informuje o tym, czy rumak jest w dobrym, czy w złym nastroju, czy jest smutny, zły lub czy coś mu dolega. Dodatkowo sygnały o stanie fizycznym i psychicznym konia wysyłają inne części jego ciała.

Konie do komunikowania się pomiędzy sobą i do przekazywania informacji otoczeniu używają języka ciała. Na ten język składa się mimika końskiej „twarzy”, łączona z ruchami ogona, ruchami kończyn i przyjmowanymi pozami całego ciała. Nauka rozumienia „końskiego” języka wymaga lat doświadczeń, zdobywanych w bliskich z końmi kontaktach. Powszechnie znane są niektóre elementy końskiego systemu porozumiewawczego. Stulone końskie uszy są najczęściej oznaką niezadowolenia, dezaprobaty bądź wręcz wrogości. Taka „zła mina” ze stulonymi uszami może być zapowiedzią kolejnych, bardziej niemiłych zachowań, jak na przykład kłapnięcie zębami lub potraktowanie kopytem. Śmigający ogon zwykle sygnalizuje podniecenie lub uprzedza przygotowywany atak tylnymi nogami. Niespokojne przestępowanie z nogi na nogę, uderzanie jedną nogą w podłoże, to też sygnały ostrzegawcze, mówiące: „jestem zły, zaniepokojony, za chwilę wytnę jakiś numer”. Koń, który patrzy na nas czystym, ciekawym spojrzeniem, uszy ma postawione, skierowane do przodu, głowę z zainteresowaniem wyciągniętą w naszą stronę, ogon spokojny, to koń, po którym możemy spodziewać się przyjacielskich zamiarów. Jeśli przy tym pozwoli nam, byśmy go dotknęli delikatnie ręką i pogłaskali po szyi, możemy uważać, że akceptuje nas i chce, byśmy kontynuowali rozpoczętą „rozmowę”.

Umiejętność odczytywania tego, co konie przekazują nam swoim wyglądem i zachowaniem, wymaga od nas poznawania ich natury, zdobywania wiedzy o ich zachowaniach. Źródłem takiej wiedzy są kontakty z „koniarzami”, ludźmi, których życie wypełniają konie. Wiele można też zaczerpnąć z coraz liczniej ukazujących się publikacji na ten temat, jak choćby książek Lindy Tellington-Jones, znawczyni końskich charakterów i zachowań.

Jak rozpocząć „rozmowę” z koniem?

Postarajcie się, by wasz pierwszy bliski kontakt z koniem wypadł jak najlepiej. Należy zacząć od właściwego nastawienia psychicznego. Konie świetnie potrafią rozszyfrowywać nasz nastrój. Jeśli przystąpimy do zawarcia znajomości z koniem pełni obaw, niepewności, z trzęsącymi się ze zdenerwowania rękami i z nogami jak z waty, to nie odniesiemy wielkiego sukcesu. Konie oczekują od nas zachowań, które gwarantują im bezpieczeństwo, a trudno jest zyskać poczucie bezpieczeństwa od kogoś, komu się trzęsą ręce i drży głos. Próbujcie więc ukryć jak najgłębiej niepewność, zachowujcie się spokojnie, poruszając się pewnie, płynnymi, „okrągłymi” ruchami, świadczącymi o naszej „sile spokoju”. Dotykając konia, starajcie się „wkładać w dłoń wasze serca”. Konie oczekują od nas przyjacielskiej opieki i chętnie będą z nami obcować, gdy poczują, że mogą na nią liczyć.

Kiedy więc staniemy w drzwiach boksu konia, z którym chcielibyśmy „porozmawiać”, zwróćmy na siebie uwagę, odzywając się do niego. Konie zwykle reagują na dźwięk swojego imienia, jeśli jest ono używane jako hasło rozpoczynające „rozmowę”. Koń powinien do nas podejść, „pytając”, czy rzeczywiście o niego nam chodzi. Jeśli tak się stanie i koń, obracając się pyskiem w naszą stronę, podejdzie, przedstawmy mu się, wyciągając wolno rękę, tak by mógł ją powąchać. Kiedy już powącha naszą rękę, będziemy mogli dotknąć jego szyi i pogłaskać go po niej. Pogłaskanie, a nie poklepanie jest właściwym gestem przyjaznym. Aby jeszcze bardziej podkreślić przyjacielskie zamiary, możemy koniowi zaproponować „coś na ząb”, podając to „coś” na płaskiej dłoni – najlepiej, by to był kawałek suchego chleba, cząstka marchewki lub jabłka, a nie kostka cukru. Tak powinno przebiegać wasze pierwsze, zapoznawcze spotkanie z koniem, który zapewne już niebawem stanie się dla was kimś ważnym w życiu.

Od początku waszej końskiej przygody niezbędna będzie pomoc kogoś doświadczonego (instruktora), który pokaże, jak czyścić konia, jak zakładać na niego siodło i ogłowie oraz poprowadzi przez pierwsze etapy edukacji jeździeckiej. Rola instruktora jest niezwykle ważna i odpowiedzialna. To wasz instruktor może mieć wielki wpływ na to, czy wasza przygoda z końmi zmieni się w prawdziwą przyjemność, a z czasem może i w pasję.



Zdjęcia