Czytaj więcej w tym dziale

Strona Główna > Hippika > Szkolenie jeźdźca

Co każdy o koniach wiedzieć powinien, zanim spróbuje jednego z nich dosiąść

ABig ANormal ASmall

dodano: 03.11.2009


500-851b2cc93a3fedefb19d630dc68b0838-30

Od jak dawna konie żyją na naszej planecie? Pytanie to często zadaję podczas rozmów z tymi, którzy o koniach chcieliby wiedzieć więcej. Odpowiedzi bywają różne. Większość sądzi, że to parę tysięcy lat. Potocznie za okres udomowienia koni uchodzi bowiem upływ czasu, jaki minął od pojawienia się tych zwierząt na Ziemi. Tymczasem, zanim człowiek schwytał i udomowił konia, minęło kilka milionów lat, w czasie których konie żyły w różnych rejonach kuli ziemskiej, a przetrwały tak długo jako gatunek dzięki niezwykłej umiejętności przystosowania się do otaczających je warunków.



Gatunek ten kształtował się w ciągu owych milionów lat, stając się w końcu takim, jakim jest teraz, gdy konie zamieniły step na ogrodzone pastwisko, a wygwieżdżone niebo na dach stajni zbudowanej przez człowieka. Zrozumienie tego faktu, uświadomienie sobie wpływu milionów lat na rozwój gatunku Equus caballus, stanowi klucz do zrozumienia żyjącego zaledwie od kilku tysięcy lat w bliskiej symbiozie z człowiekiem konia.

Współczesny koń, mimo iż urodził się w stajni, często jako wynik inseminacji sterowanej przez człowieka, a nie aktu zbliżenia płciowego dwu osobników przeciwnej płci, jest koniem bardzo podobnym do swego dzikiego przodka. Gdyby współczesne konie znalazły się na swobodzie, w warunkach wystarczająco sprzyjających przetrwaniu, to po krótkim czasie wróciłyby do zachowań i sposobu życia, jakie wiedli ich dzicy przodkowie przed tysiącami lat. Na terytorium Stanów Zjednoczonych i w kilku jeszcze innych miejscach globu nadal żyją dzikie konie. Są to konie powtórnie zdziczałe, które z różnych powodów znalazły się w warunkach całkowitej wolności i nie mają kontaktu z człowiekiem.

Ludzie od wieków, jakie minęły od czasu udomowienia konia, popełniają ciągle ten sam błąd. Polega on na ignorowaniu milionów lat życia koni na wolności i traktowaniu tych zwierząt bez zrozumienia wpływu, jaki ten niezmiernie długi okres wywarł na cechy gatunku Equus caballus. Mimo iż to człowiek zdecydował o udomowieniu konia i to człowiek jest całkowicie odpowiedzialny za byt koni wśród nas, ludzie nie zawsze stają na wysokości zadania, by sprostać wymaganiom właściwej koegzystencji tych jakże różniących się gatunków. Warto sobie uświadomić, że ludzie zawdzięczają koniom o wiele więcej niż konie ludziom. Ktoś kiedyś napisał, że „wiele rozdziałów historii ludzkości pisanych było kopytami końskimi”. Każdy, kto decyduje się na zbliżenie do tych wspaniałych zwierząt, powinien posiąść możliwie jak największą wiedzę, która to zbliżenie ułatwi i uczyni je obopólną przyjemnością.

Konie – uciekający roślinożercy

Jak wiadomo, konie są zwierzętami roślinożernymi. Roślinożercy od zawsze stanowią pokarm dla zwierząt drapieżnych. Tak było też z końmi przez miliony lat. Ponieważ ludzie spożywają mięso, znajdują się w grupie drapieżców. Mamy wiele typowych dla drapieżców cech i zachowań. Może to zabrzmieć nieprawdopodobnie, ale konie o tym wiedzą. Konie nauczyły się bowiem identyfikować drapieżców, wykorzystując do tego wyspecjalizowane zmysły. Drapieżcę można rozpoznać nie tylko po charakterystycznym zapachu, ale przede wszystkim po zachowaniu. Konie tę umiejętność mają wysokorozwiniętą, o czym wielu się przekonało. Fakt, że należymy do drapieżców, a konie do uciekających roślinożerców, stanowi najistotniejszą barierę utrudniającą porozumienie między ludźmi a końmi. Jako istoty wyposażone w najdoskonalszy „komputer pokładowy” w postaci naszego mózgu, musimy tak postępować, by konie przestały dostrzegać w nas zagrażających ich egzystencji drapieżców. To do nas należy obowiązek zrozumienia motywów kierujących zachowaniem koni, opanowania języka, jaki konie są w stanie zrozumieć, by mogły sprostać naszym oczekiwaniom. Warto pamiętać, że to nie konie chciały żyć z nami, to my o tym zdecydowaliśmy.

Konie mają swój język

Konie świetnie potrafią się porozumiewać. Używają przy tym specyficznego języka. Język koni to głównie język gestów, język ciała. Konie używają również sygnałów dźwiękowych, ale tylko w pewnych okolicznościach. Ich podstawową formą porozumiewania jest język ciała.

Najłatwiej jest poznać i zrozumieć ten język, przyglądając się koniom przebywającym w grupach na wolności. Na podstawie obserwacji, poczynionych na dziko żyjących koniach Ameryki Północnej, słynny amerykański „zaklinacz koni” Monty Roberts przybliżył ten język (nazwany przez niego equus) szerokim kręgom czytelników oraz obserwatorom jego licznych demonstracji i pokazów. Monty udowodnił, że znając te zwierzęta, rozumiejąc funkcjonowanie ich mózgów, naturę zachowania, z łatwością można namówić je do współpracy, uległości, dobrowolnego poddania się sugestiom człowieka, bez użycia przy tym jakichkolwiek form przemocy czy siły. To co Monty i jemu podobni, jak Pat Parelli, Mark Rashid i inni, rozpropagowali pod koniec XX wieku i co zyskało nazwę jeździectwa naturalnego, znane było w historii ludzkiego współżycia z końmi o wiele wcześniej. Niestety, jak w wielu innych przypadkach, zapomniano o rzeczach dawno odkrytych na rzecz rozwiązań „nowych”, których motorem bywało zwykłe ludzkie wygodnictwo i skłonność do rozwiązań „na skróty”. Jak się wielu nieraz przekonało, idąc na skróty w poczynaniach z końmi, łatwo można wylądować w ślepej uliczce, a nawet w bagnie nie do przebycia. Kto więc chce nauczyć się porozumiewania z końmi, powinien zacząć od ich poznania i nauki języka, jakim się posługują.



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: konikowa
Data: 14.08.2012
Wszystko z książki "Konie i jazda konna", którą mam :) Nic dziwnego, pan Wojtek jest autorem tej książki :D
Nick: duchowaprzygoda
Data: 25.12.2009
lubie artykuły Pana Wojtka, bo oprocz duzej wiedzy w nich zawartej sa napisane bardzo zrozumialym, przystepnym jezykiem. Co do rozumienia koni to oczywiscie podstawa jest poznanie ich jezyka, ale moim skromnym zdaniem konie jednak takze ucza sie nas rozumiec.