Strona Główna > Historia

Rewolucja Caprillego

ABig ANormal ASmall

dodano: 24.12.2009


500-1cd1e80dc878c6da7314e38064836d1b-Caprilli2

Gdyby kapitan Federico Caprilli nie zajmował się jazdą konną, Rodrigo Pessoa po dziś dzień „strzelałby anglika” na przeszkodzie. W drugiej połowie wieku XIX moda na polowania konne z przeszkodami staje się zaczynem do organizowania zawodów skokowych. Pierwsze z nich odbyły się w Dublinie w 1864 roku. Gwałtownie rosnąca popularność tego sportu spowodowała że pod koniec XIX stulecia skakano powyżej 2 m. Czyniono to podług prawideł angielskiej szkoły jazdy, a więc górna cześć tułowia pionowo, jeździec z tyłu siodła, łydki wyprostowane, w momencie skoku silne odchylenie do tyłu, nogi wysunięte do przodu, wodze wydłużone i zbierane po skoku. Do pełni szczęścia podrywano konia do góry przez szarpnięcie za pysk.



Federico Caprilli (1868 – 1907) oficer włoskiej kawalerii, intuicyjnie rozumiał, że najważniejszym elementem skoku jest baskil u konia. Po długich obserwacjach doszedł do wniosku, że podczas lotu nad przeszkodą jeździec powinien iść za ruchem konia, pozwalając mu swobodnie posługiwać się szyją. Zastosowanie tej zasady doprowadziło pomysłowego Włocha do konieczności podążania ręką za pyskiem konia. Przemieszczenie środka ciężkości podczas skoku wymusiło znaczne skrócenie strzemion i unieruchomienie łydek.

 

Taka technika skoku doprowadziła Caprillego do stworzenia sytemu treningowego, opartego na wzajemnym zaufaniu i naturalnej równowadze pomiędzy jeźdźcem i koniem. Uważał bowiem, że koń powinien mieć możliwość samorzutnego utrzymywania równowagi z „dorzuconym” ciężarem jeźdźca, który nie zakłóca naturalnego ruchu konia. Sądził bowiem, że koń, który bezładnie rzuca się na przeszkodę boi się jeźdźca. Z tego powodu kładł nacisk na systematyczną pracę podstawową na niewielkich przeszkodach w kłusie i kłusowaniu przez rozłożone na ziemi drągi.

 

Drągi oparte były na niewielkich podpórkach przypominających koziołki do piłowania drzewa – stąd ich nazwa: „cavaletti”. Celem ćwiczeń było zdobycie zaufania konia oraz danie mu wskazówki, gdzie powinien stawiać nogi. Zalecał przeplatanie tego częstymi przejściami, co miało wdrażać dyscyplinę. Podług zasad Caprillego dobry koń nie musi być wspomagany w skoku – wręcz przeciwnie – nie należy mu przeszkadzać. Z umiarem praktykował jazdę bez strzemion, by zachować naturalną elastyczność grzbietu i nie usztywniać jeźdźca. Sądził, że należy rozwijać naturalną zdolność samodzielnego znajdowania odskoku przez konia, poprzez powtarzanie skoków z kłusa.

 

Swoją metodę wdrażał umieszczając 2 drągi oddalone o metr siebie, przejeżdżając je z obu stron. Następnie oddalał je do 1,20 m i dodawał kolejne. Miało dawać to efekt odprężenia, skoncentrowania i naturalnej współpracy konia z jeźdźcem. Po osiągnięciu dobrych rezultatów w tym ćwiczeniu podnoszono drągi do 50 cm, oddalając je na odległość od 3,60 do 4,50 m. Powodowało to, że koń galopował przez taki szereg nie robiąc fuli między drągami. Skutek był niezwykły: koń samorzutnie uczył się pracować szyją, jeździec zaś stabilizował swój tułów z przesuniętym do przodu dosiadem, koncentrując się na balansie równoważonym w kolanach i łydkach. Sami Państwo się domyślcie, jak zaczęły skakać konie uczniów Caprillego po wdrożeniu tej metody. Była to absolutna rewolucja, która na zawsze odmieniła konny sport wyczynowy – rewolucja ćwiczeń u podstaw.

 

Niezwykle skuteczne techniki Caprillego podbiły do 1905 roku praktycznie wszystkie szkoły jeździeckie, które modyfikowały je i ulepszały na własne potrzeby np. skoczkowie niemieccy dodali je do swojego treningu ujeżdżenia, co dało fantastyczne efekty np. w systemie ćwiczeń Wilhelma Muselera. Szkoła Węgierska, której przedstawicielem był np. legendarny Bertalan de Nemethy, dodała drąg leżący na ziemi, regulujący odskok przed przeszkodą. W świetle badań nad metodą Caprillego warto także wspomnieć o Polskiej Szkole Jazdy w Grudziądzu, która podbudowana wielowiekową tradycją, wręcz wyprzedziła swoje czasy. Ale to już zupełnie inna karta historii.

Trudno nie szanować Caprillego jako człowieka, który pracą i konsekwencją przeskoczył braki własnej anatomii. By zabić ćwieka „tym utalentowanym” i chyba trochę przeznaczeniu, największy reformator techniki skokowej w XX wieku miał koszmarnie krótkie nogi i zbyt długi tułów. Jak sami Państwo widzicie nie przeszkodziło mu to wybudować sobie „pomnika trwalszego od spiżu”. Niestety wielkiemu jeźdźcowi nie dane było cieszyć się sukcesami – zginął w wyniku upadku z konia, mając zaledwie 39 lat.

 

Był jednym z tych, który chciał uczyć, nie wymuszając siłą. Jeźdźcem prawdziwie dużego formatu, jednym z tych którzy chcieli słyszeć parskanie konia pomiędzy kierowanymi do niego poleceniami.



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: Thae
Data: 07.07.2012
Ciekawe... dość zaskakujące okoliczności - być może dopadł go jakiś medyczny problem jak udar lub zawał?
Nick: Berk
Data: 24.02.2010
Uff, czyli nie zabił się w wyniku nieporozumienia z koniem! To byłaby niezasłużona kara za pracę nad porozumieniem z koniem...
Nick: Wojciech Mickunas
Data: 30.12.2009
O smierci Caprilliego tak pisze jego uczeń i przyjeciel mr. Piero Santini : " W grudniu 1907 roku podczas jazdy w Turynie w stępie zachwiał się i zsunął z konia na ziemię . Zmarł nastepnego dnia nie odzyskawszy przytomności." Cytat pochodzi z wydanej w 1967 roku w Londynie książki :"The Caprilli Papers , Principles of Outdoor Equitation"
Nick: km
Data: 29.12.2009
A dziiaj o szkole jazdy zapoczatkownej przez Caprillego mówi się "angielska" lub "klasyczna" :)
Nick: Berk
Data: 27.12.2009
A tu ciekawe info o wpływie Caprillego na tzw. polską szkołę jazdy konnej http://www.7dak.com/pages/artykuly/polska_szkola_jazdy_konnej . Myślę,że w dzisiejszym jeździectwie właśnie się odbywa podobna rewolucja - świadectwem m.in niniejszy portal - thanks God i trenerowi W.M. A czy ktoś wie jakie były szczegółowe okoliczności śmierci Caprillego?