Strona Główna > Historia

Starożytny Rzym

ABig ANormal ASmall

dodano: 28.11.2009


500-1235352202-rzym_dod

Gdy ulubiony koń cesarza Kaliguli, o wdzięcznym imieniu Incitatus (Chyży), został mianowany senatorem, wielu wytykało mu hiszpańskie pochodzenie oraz fakt, że pierwotnie nazywał się Porcellus (Prosiaczek). Nobliwym prawodawcom sen z powiek spędzał widok złotego żłobu Prosiaczka, uprzęży wysadzanej drogimi kamieniami oraz 18 służących usługujących dzielnemu senatorowi. Cesarz mało przejmował się uwagami na temat wyboistej drogi politycznej jaką wyznaczył swemu ulubionemu wierzchowcowi. Historycy spierają się jak duży wpływ miał Prosiaczek na politykę Cesarstwa Rzymskiego, wiedzą jednak, że była to jedynie cząstka uwielbienia, z jakim odnosili się Rzymianie wobec swoich koni. Oto ich historia.



Państwo rzymskie dla historyka jest tym, czym dla alpinisty Himalaje. Dzieje ponad 1200 letniego imperium wciąż fascynują kolejne generacje badaczy. Hippika rzymska była specyficzną syntezą wszystkich kultur, jakie wchodziły w skład wielonarodowego kolosa. Rzymianie, których najznamienitszą cechą była błyskawiczna umiejętność przyswajania sobie wszystkiego, co najlepsze, tak od wrogów jak i od podbitych ludów, korzystali z tego pełnymi garściami. Były to więc wpływy między innymi: jazdy galijskiej, numidyjskiej, iliryjskiej, sarmackiej, partyjskiej, sasanidzkiej, greckiej, germańskiej, palmirskiej i huńskiej – oczywiście techniki każdej z wyżej wymienionych, były adoptowane i dostosowywane do rzymskich potrzeb. By zobrazować Państwu mnogość stylów i technik jazdy, wystarczy stwierdzić, że historycy do dziś często nie są w stanie zidentyfikować roli i sposobu jazdy wielu jednostek konnych, wymienianych w oficjalnych spisach wojskowych. Tyczy się to szczególnie jazdy późnorzymskiej. W tej sekcji będziemy starali się wytrwale tropić ślady rzymskich wierzchowców, opisywać ich rolę w boju, transporcie i na arenie sportowej. Ocenę naszego śledztwa pozostawiamy Czytelnikowi. Życzymy zatem miłej lektury i zapraszamy do wyprawy ku pełnej przepychu, intryg i bogactwa ojczyźnie Cezara i Horacego.

Uwielbienie Rzymian wobec koni doskonale obrazuje historia ulubionego rumaka cesarza Kaliguli o imieniu Incitatus (początkowo nazywał się Porcellus, co znaczy Prosiaczek, jednak Kaligula uznał to imię za mało godne i zmienił je na Incitatus  – Chyży). Ów rumak z Hiszpanii miał marmurowy boks, żłób z kości słoniowej, purpurowe derki, naszyjniki z pereł, na szyi i posilał się owsem z płatkami złota. Co więcej Incitatus posiadał godność senatora (szalony cesarz zamierzał awansować go do rangi konsula, jednak nie zdążył tego uczynić. W chwili jego śmierci Incitatusowi zabrakło wymaganych rzymskim prawem 3 lat do objęcia stanowiska. Następca Kaliguli, cesarz Klaudiusz, usunął konia ze stanu senatorskiego argumentując to brakiem majątku i stałych dochodów). Incitatus był właścicielem tłumu niewolników, otaczała go własna gwardia przyboczna, posiadał także własny dwór. W jego imieniu zapraszano gości na organizowane pod jego patronatem huczne orgie. Sam cesarz Kaligula wielokrotnie zapraszał Incitatusa do swego stołu osobiście częstując go jęczmieniem i winem ze złotego pucharu. Jak to z końmi bywa jest to postać wielowymiarowa i wysoce niepoznana. Trudno bowiem do końca określić jak duży wpływ wywarł senator Incitatus na kształt polityki imperium rzymskiego. W tej kwestii historycy nie są do końca zgodni...

 

 


Słynny rzymski poeta Wergiliusz tak opisuje konia idealnego : „Kark wyniosły”, „brzuch krótki”, „ wydłużona głowa”, „ grzbiet pełny, pierś gorąca muskułów nie chowa”, „szlachetne źrebię poznasz z dumnej miny i nerwowych goleni", „ kręgosłup zdwojony w krzyżu”, „ kopytem rogowym grzebie dzwoniącym i litym". Pliniusz Secundus dodaje, że cenionymi były konie „cisawe i dropiate”, zaś mniej wartościowe „bułane”. Przy kupnie konia zwracano uwagę głównie na nogi i kopyto. Często wzorem ludów wschodnich kupujący żądał by zasłaniano sylwetkę całego konia odsłaniając jedynie nogi. Miało to na celu obiektywną ocenę wartości rumaka, tak by kupujący nie dał się zwieść jego pięknu. Miarą jakości kopyta, podobnie jak w Grecji, był dźwięk jaki wydaje kopyto uderzając bruk (numerosum sonitum). Wielu Rzymian przypisywało indywidualne cechy określonym maściom konia np: myszate – najlepsze na łowy, siwojabłkowite do wyścigów, siwe i brudnokasztanowate do rozpłodu.
     
Rzymianie czyścili konie rękawicami z szorstkiej skóry palmowej, szczotkami ze szczeciny końskiej, gąbkami, drewnianymi nożykami do zeskrobywania potu oraz drewnianymi zgrzebłami. W stajni na noc okrywano konie derkami. Grzywę i ogon przemywano wonnymi olejkami. Obcinano je nożykami w szczotkę lub przystrzygano z lewej strony tak, by włosy opadały tylko na prawo. Bardzo często nie obcinano koniom wcale grzywy, usuwając tylko słabsze końcówki. Rozmiękczano także wargi olejkiem i wodą. Podcinano im również włosy w uszach. Po każdej pracy myto konie ze szczególną dbałością o nogi. Sądzono, iż dobrze jest głaskać i poklepywać młode konie podczas jedzenia, co miało sprawić nawiązywanie więzi między nimi a człowiekiem.



Zdjęcia