Strona Główna > Historia

Starożytny Rzym

ABig ANormal ASmall

dodano: 28.11.2009


500-1235352202-rzym_dod

Gdy ulubiony koń cesarza Kaliguli, o wdzięcznym imieniu Incitatus (Chyży), został mianowany senatorem, wielu wytykało mu hiszpańskie pochodzenie oraz fakt, że pierwotnie nazywał się Porcellus (Prosiaczek). Nobliwym prawodawcom sen z powiek spędzał widok złotego żłobu Prosiaczka, uprzęży wysadzanej drogimi kamieniami oraz 18 służących usługujących dzielnemu senatorowi. Cesarz mało przejmował się uwagami na temat wyboistej drogi politycznej jaką wyznaczył swemu ulubionemu wierzchowcowi. Historycy spierają się jak duży wpływ miał Prosiaczek na politykę Cesarstwa Rzymskiego, wiedzą jednak, że była to jedynie cząstka uwielbienia, z jakim odnosili się Rzymianie wobec swoich koni. Oto ich historia.




Głównymi składnikami pożywienia była słoma i jęczmień. Jeden z historyków tamtego okresu Pliniusz pisze, iż dzienna racja żywieniowa wynosiła 15 funtów rzymskich. Niekiedy podawano siano i pszenicę. Na wiosnę zalecano zielonkę ze zbóż, zaznaczając jednak by przy tej diecie upuszczać często koniom krwi. Latem karmiono konie czystym jęczmieniem i na cały dzień wypuszczano je na świeżą trawę. W okresie zimowym dodawano koniom do wieczornego posiłku groch na lepsze trawienie. Nie stosowano owsa w ziarnie. Dodawano koniom także sieczkę i plewy. Konie, które wykonywały ciężką pracę, a jednocześnie przebywały długo w stajni, karmiono otrębami i gotowanym jęczmieniem. Dawano im także pietruszkę i selery, by oczyszczać krew. Z Persji przeniesiony został zwyczaj karmienia konia lucerną. Sądzono, że na Krecie rosną dwa rodzaje trawy, z których jeden powiększał śledzionę, drugi zaś pomniejszał (duża śledziona postrzegana była jako niedogodność, ponieważ spowalniała tempo poruszania się konia). Solą, saletrą, octem, pieprzem i miodem wzbudzano popęd płciowy u klaczy.

 

Stajnia rzymska była praktycznym i sprytnie przemyślanym budynkiem. Tworzyły ją murowane ściany wraz ze żłobami. Nad każdym ze stanowisk umieszczony był prostokątny otwór szerokości 1 cala, długości 1 stopy, przez który przeprowadzona była linka od kantara do niewielkiego ciężarka umocowanego na końcu liny, znajdującego się między żłobem a ścianą stajni. Powyżej umieszczone były niewielkie kwadratowe wywietrzniki. Za ściółkę służyła słoma. Posadzka budowana była z kamieni brukowych o ciężarze 1 funta lub z drewna dębowego. Do podłoża dodawano smołę, ośli nawóz, oliwę, ocet, nasiona bluszczu i czosnek. Bardzo dbano o czystość w stajni wymieniając ściółkę każdego dnia. Konie były przedzielane belkami. W stajniach znajdowały się drabinki na siano i słomę.

Bardzo dużo uwagi poświęcano rozmnażaniu koni o najlepszych cechach i rodowodach. Przy kupnie potencjalnych ogierów i klaczy zawsze podstawą była potwierdzona dokumentami linia genealogiczna koni. Ogiery, które miały być dopuszczane do klaczy, były starannie selekcjonowane i dobierane tak, aby do zapłodnienia nie dochodziło przypadkowo. Przy doborze odpowiednich linii genealogicznych kierowano się następującymi zasadami: corpora praecipue matrum legant – dobry wybór matek. Uważano bowiem, że na płód większy wpływ będzie miała krew klaczy. Ich wiek kiedy mogły mieć potomstwo określany był pomiędzy 2 a 10 rokiem życia. Wskazane było, ażeby klacze były chude i przed samym zapłodnienia bardzo wybiegane.

    
Ogiery poza odpowiednim pochodzeniem musiały mieć udokumentowana przeszłość sportową. Ich wiek, kiedy nasienie ma najlepszą jakość określano pomiędzy 3 a 20 rokiem życia (sądzono, że starsze dają potomstwo o słabych nogach). Ideałem był czynny sportowo ogier w wieku 20 lat. Wskazane było, by ojciec przyszłego potomstwa był dobrze karmiony i tłusty. Do klaczy dopuszczano ogiera tuż po lekkim wysiłku. Miało to przygotować go do jak najlepszego skoku na klacz. Konie nawet najbardziej znamienite bez odpowiedniego pochodzenia (prolemque parentum) jako reproduktory przedstawiały małą wartość. Bardzo starannie dobierano miejsce i scenerię stosunku. Spółkującym koniom przygrywała muzyka. Wokół nich zaś ustawiane były posągi i malowidła pięknych klaczy i ogierów, co miało pobudzić wyobraźnię koni i wzmóc ich potencję. 

Rzymianie mieli bardzo wysoko rozwiniętą technikę jeździecką. Sposób jeżdżenia jaki stworzyli określić można jako: ekstremalnie skrócony w miejscu, drepcący, pozbawiony chodów wyciągniętych, bardzo silnie podebrany wręcz taneczny, pragmatyczny i wygodny. Wg M. Czapskiego rozróżniali 5 chodów :

1. Ambularia – inochód, szłap.
2 Kłus - Tormentor crutiator, succussator – ( tłum: „udręczacz” krzyża, „podrzucacz”) – wielu sądzi, że kłus rzadko był stosowany ze względu na niewygodę tego chodu.
2. Tripudium – był to ruch paradny, przypominający dzisiejszy piaf lub pasaż.
3. Cantherius – wolny galop.
4. Cursus equicitatus – cwał.
5. Stęp.

Określone rumaki dzielili na 17 specjalizacji: avertarius – koń do drogi; solutarius – maneżowy; gradarius – bojowy; cursor – wyścigowy; equus cantherius – spacerowy; venator – łowiecki; saginarius – juczny; ambolatorius – jednochodnik; szłapak, veredus – pocztowy; curulis – woźnik; vectarius – ciężarowy; equipares – koń nauczyciel, koń trenera; triumphales – koń rydwanów tryumfalnych; equus singularis – koń jeźdźca towarzyszącego wozowi na igrzyskach; jugles – konie dyszlowe; funales – orczykowe (sinister lewy, dexter prawy); asinus – osioł.
Rozróżniano także kilkanaście odmian maści : albus – siwy; maculatus – srokaty; bicolor – tarant; scutalatus – siwojabłkowity; badius – gniady; badius niger – skarogniady; gilbus – płowy; rufus –kasztanowaty; fulvus – bułany; niger – kary; cinerius – szpakowaty; ferugineus – dereszowaty.



Zdjęcia