Strona Główna > Historia

Starożytny Rzym

ABig ANormal ASmall

dodano: 28.11.2009


500-1235352202-rzym_dod

Gdy ulubiony koń cesarza Kaliguli, o wdzięcznym imieniu Incitatus (Chyży), został mianowany senatorem, wielu wytykało mu hiszpańskie pochodzenie oraz fakt, że pierwotnie nazywał się Porcellus (Prosiaczek). Nobliwym prawodawcom sen z powiek spędzał widok złotego żłobu Prosiaczka, uprzęży wysadzanej drogimi kamieniami oraz 18 służących usługujących dzielnemu senatorowi. Cesarz mało przejmował się uwagami na temat wyboistej drogi politycznej jaką wyznaczył swemu ulubionemu wierzchowcowi. Historycy spierają się jak duży wpływ miał Prosiaczek na politykę Cesarstwa Rzymskiego, wiedzą jednak, że była to jedynie cząstka uwielbienia, z jakim odnosili się Rzymianie wobec swoich koni. Oto ich historia.




Nazwy nadawano koniom od imion bogów, rzek, bohaterów, cnót lub wiatrów. Zawód nauczyciela jazdy konnej (equisones) był w Rzymie bardzo popularny. Do jazdy stosowano niewielkie lekko zagięte ostrogi (calcar), oraz niewielką poduszkę (ephppii) przytraczaną do grzbietu za pomocą napierśnika i podogonia oraz elastycznego pasa przebiegającego pod brzuchem. Młode źrebięta oswajano do chodzenia na lince i obcowania z człowiekiem w wieku 1,5 roku. W tym okresie starano się je oswajać z hałasem oraz systemem kar i nagród. Stosowano do tego duże i tępe wędzidła o grubości męskiego palca, umieszczane w miejscu, gdzie koń nie ma zębów. Niezwykle ważnym przy tym było, aby wędzidło było wyważone i oddziaływało z takim samym napięciem na obie strony pyska. Osobniki, którym po raz pierwszy zakładano ogłowie, pozostawiano w boksie na dłuższy czas aby się oswoiły z taką nowością. Baty różnej długości używano głównie do pracy w ręku. W trakcie szkoleń stosowano muzykę, która miała uspokajać konia i uszlachetniać. Właściwe treningi rozpoczynano, gdy rumak rozpoczynał 4 rok życia. Wsiadano na konia na 2 możliwe sposoby:

1. Z podstawki – był to rodzaj schodków, na które wchodził jeździec przystawiwszy uprzednio konia. Pragmatyczni Rzymianie stosowali najczęściej ten rodzaj wsiadania. Świadczy o tym fakt, że w miastach i na traktach ustawiane były tego typu pomoce ku większej wygodzie podróżujących.

2. Wskakując z rozbiegu – sposób praktykowany zwłaszcza od III w. n.e. w wojsku. Obowiązkiem żołnierza była umiejętność natychmiastowego wskoczenia na konia w pełnym rynsztunku. 

Podstawowymi ćwiczeniami były:

1. Jazda po prostej.
2. Jazda po wolcie o kształcie kwadratu ze ściętymi rogami.
3. Zwroty na zadzie.
4. Galop z wolty na linię prostą
5. Galop z miejsca/z galopu do stój.
6. Cwał z miejsca/z cwału do stój.
7. Galop z góry/pod górę.
8. Zeskakiwanie, przeskakiwanie z konia na konia w biegu.
9. Wskakiwanie na konia w pełnym uzbrojeniu.
10. Celne ciskanie oszczepem we wszystkich chodach.
11. Tworzenie formacji defensywnych (najczęściej figury boczne) przy użyciu tarczy.
12. W okresie późniejszym strzelanie z łuku we wszystkich chodach.

Za błędne uważano:

1. Jeżdżenie w chodach wyciągniętych, nie zebranych z tzw. „wyciągniętymi nogami" (sit que laboranti similis).
2. Brak przepuszczalności, koń niechętny wędzidłu (cervix repugnat habenis).
3. Wyciągniętą szyję u konia w trakcie jazdy (świadczyć to miało o złym dosiadzie i słabości fizycznej konia).
4. Jeżdżenie kłusem.

Koniom wrażliwym nie zakładano wędzideł. Nie stosowano strzemion. Koni nie podkuwano lecz zakładano im drewniane lub materiałowe ochraniacze na kopyta. Bardzo dbano o nawierzchnie maneżu, posypując ją drobnym piaskiem. W trakcie wykonywania ćwiczeń używano głosu i cmokania. Dosiad jeźdźca był podobny do greckiego z tą różnicą, że ciężar równowagi i wydawania poleceń koniowi przeniesiony został z ud na ostrogi i łydkę. Warto także dodać, że w porównaniu z cenami koni w starożytnej Grecji a Imperium Rzymskim nastąpił znaczący wzrost (w Grecji za konia od 3 do 20 min, w Rzymie zaś legendy opiewają na 100 000 sestercji za konia sportowego).



Zdjęcia