Strona Główna > Historia

Starożytny Rzym

ABig ANormal ASmall

dodano: 28.11.2009


500-1235352202-rzym_dod

Gdy ulubiony koń cesarza Kaliguli, o wdzięcznym imieniu Incitatus (Chyży), został mianowany senatorem, wielu wytykało mu hiszpańskie pochodzenie oraz fakt, że pierwotnie nazywał się Porcellus (Prosiaczek). Nobliwym prawodawcom sen z powiek spędzał widok złotego żłobu Prosiaczka, uprzęży wysadzanej drogimi kamieniami oraz 18 służących usługujących dzielnemu senatorowi. Cesarz mało przejmował się uwagami na temat wyboistej drogi politycznej jaką wyznaczył swemu ulubionemu wierzchowcowi. Historycy spierają się jak duży wpływ miał Prosiaczek na politykę Cesarstwa Rzymskiego, wiedzą jednak, że była to jedynie cząstka uwielbienia, z jakim odnosili się Rzymianie wobec swoich koni. Oto ich historia.



Transport cywilny

Transport lądowy w państwie rzymskim, jak i w całej starożytności miał  znaczenie dużo mniejsze niż morski. Działo się tak z powodów wciąż nie zreformowanej uprzęży podgardlnikowo-popręgowej. Dwa konie lub muły ciągnące wozy w takiej uprzęży, mogły uciągnąć nie więcej niż pół tony materiału na wozie. Nie pomogło 80 000 km słynnych rzymskich dróg, które choć dostępne dla każdego, były tworzone głównie z myślą o sprawnym przemieszczaniu się wojska. Na drogach tych co tysiąc kroków ustawiane były kamienie milowe, zaś co 15 metrów podstawki do wsiadania na zwierzęta transportowe. Nadzór na stanem dróg sprawowali edylowie kurulni i kuratorzy dróg. Brukowane drogi były niezwykle szerokie i masywne. Ich nawierzchnia była jednak katastrofą dla koni, które nie były jeszcze wtedy podkuwane (od IV zaczęto stopniowo wdrażać skórzany kaftan na kopyto).

Rzymianie dysponowali zadziwiająco szybką pocztą konną. Przy każdym trakcie znajdowały się w określonych odległościach specjalne stacje pocztowe, gdzie wymieniano konie. Każda stacja musiała posiadać nie mniej niż 40 koni. Odległości przez pędzących pocztowców odmierzane były kamieniami milowymi przy trakcie. Tempo z jakim przemieszczała się pilna wiadomość wynosiło 80-135 km na dobę. Poczta przewidziana była tylko dla państwowych urzędników. Jej głównym zadaniem było zapewnienie płynnej i nieprzerwanej łączności informacyjnej prowincji z metropolią. Poczta wykonywała także przewozy publiczne, gospodarcze i od czasu do czasu wojskowe. Wiadomości w początkowej fazie przenosili cursores, wywodzący się ze stanu niewolniczego. Prywatne wiadomości posyłane były przez własnych gońców.

Pierwsza poważną reformę poczty państwowej przeprowadził Oktawian August na początku I w. n.e. Wprowadził on wzdłuż dróg wojskowych dodatkowych urzędników juvenes z pojazdami by zapewnić sobie przez system sztafet szybszy przepływ wiadomości. Od tego czasu stacje pocztowe mansio służyły także jako przystanki dla oddziałów wojskowych. Ich obowiązkiem było utrzymywanie w ciągłej gotowości koni, zaprzęgów, osłów i woły. W tej fazie rozwoju, stacje były utrzymywane na koszt okolicznej ludności. Zmieniło się to wraz z dekretem cesarza Marcusa Cocceiusa Nervy pod koniec I w. n.e. Ustawa, która upamiętniona został monetą okolicznościową Vehiculatio Italiae Remissa, zdejmowała obciążenia z ludności kładąc je na karb skarbu państwowego. Zarządzenie to powtarzane było kilkakrotnie za cesarza Hadriana na początku drugiego wieku oraz skrupulatnie wprowadzane na całym terytorium państwa rzymskiego. Od tego momentu poczta stała się urzędem z własnym taborem i pracownikami

Tabor zwierzęcy miał być raz w roku uzupełniany zaś ¼ jego środków pochodzić miała od okolicznej ludności. Miało to chronić przed wszelkimi nadużyciami. Pocztą taką mogli podróżować jedynie urzędnicy zaopatrzeni w cesarski glejt tractoria. Było to niezwykle surowo przestrzegane. Przykładem tego, jaką dbałość wykazywali Rzymianie w tej kwestii, jest list słynnego pisarza i namiestnika prowincji Bitynii i Pontu – Pliniusza Młodszego do cesarza Trajana. Pliniusz kaja się w owym liście i niezwykle wylewnie tłumaczy wyprawę własnej żony transportem pocztowym do ciotki. Nad porządkiem całej poczty czuwał Prefekt pretorianów, dowódca straży przybocznej cesarza. Po kryzysie w III wieku pocztą zajmowali się prefekci pojazdów stacjonujący przy namiestniku prowincji. Im podlegali zarządcy stacji, tym zaś obsługa stacji: parobcy, mulnicy, koniuchowie, kołodzieje, weterynarze, woźnicy i poganiacze. Bardzo ważną rolę pełnili kurierzy, byli bowiem odpowiedzialni za zaopatrzenie w paszę. Jako że ich praca wymagała długich rajdów po okolicy, pełnili oni także rolę donosicieli i szpiegów. Szczyt ich znaczenia przypadł na panowanie Konstantyna Wielkiego, który uczynił z nich osobną organizację agentów cesarskich.

 

Równie ważną funkcję pełnili parochowie, którzy byli odpowiedzialni za obsługę podróżnych, a więc dostarczanie im: łóżek, materaców, opału oraz ich zakwaterowywanie. W razie przejazdu cesarskiego lub większego przemarszu wojsk, dodatkowych koni dostarczać musiały najbliżej znajdujące się gospodarstwa. Takie dodatkowe konie nazywano paraveredi. Samo nadjechanie cesarza lub jego wysoko postawionych wysłanników, wzbudzało hekatombę trwogi a następnie totalne spustoszenie stacji i jej okolic. Działo się tak, bowiem na sam podstawowy przydział dla takich gości składały się: chleb, wino, słonina, wieprze, prosięta, barany, jagnięta, gęsi, bażanty, miód przaśny, kmin, pieprz, goździki, cynamon, daktyle, pistacje, migdały, sól, świece woskowe, warzywa mierzone w ilości wypełnionych nimi wozów oraz od kilkudziesięciu do kilkuset pochodni. Podobną katastrofą były przemarsze wojsk, które siłą rekwirowały konie osły, woły wraz z poganiaczami.



Zdjęcia