Strona Główna > Historia

Starożytny Rzym

ABig ANormal ASmall

dodano: 28.11.2009


500-1235352202-rzym_dod

Gdy ulubiony koń cesarza Kaliguli, o wdzięcznym imieniu Incitatus (Chyży), został mianowany senatorem, wielu wytykało mu hiszpańskie pochodzenie oraz fakt, że pierwotnie nazywał się Porcellus (Prosiaczek). Nobliwym prawodawcom sen z powiek spędzał widok złotego żłobu Prosiaczka, uprzęży wysadzanej drogimi kamieniami oraz 18 służących usługujących dzielnemu senatorowi. Cesarz mało przejmował się uwagami na temat wyboistej drogi politycznej jaką wyznaczył swemu ulubionemu wierzchowcowi. Historycy spierają się jak duży wpływ miał Prosiaczek na politykę Cesarstwa Rzymskiego, wiedzą jednak, że była to jedynie cząstka uwielbienia, z jakim odnosili się Rzymianie wobec swoich koni. Oto ich historia.




Do wojska wstępowali ochotnicy z całego imperium. Służba trwała 25 lat. Początkowo przyjmowano wyłącznie ludzi zamożnych posiadających ziemię lub nieruchomości, ale od I wieku p.n.e. żołnierzem mógł zostać każdy. Obywatele Rzymu byli legionistami, a pozostali służyli w wojskach pomocniczych. Najmniejszym zwartym oddziałem rzymskiej armii było contubernium - grupa ośmiu żołnierzy zajmujących na postoju jeden namiot. Dziesięć contubernia tworzyło centurię (80 ludzi), sześć centurii kohortę, a dziesięć kohort legion. Pierwsza kohorta posiadała dodatkowych ludzi zajmujących się administracją i wsparciem. Liczebność legionu w okresie rozkwitu cesarstwa wynosiła 5500 żołnierzy. Na czas panowania cesarza Hadriana datuje się także pierwsze jednostki wzorowane na sarmackich i partyjskich kawalerzystach z opancerzonym koniem.

Proporcje piechurów wobec konnicy uległy drastycznej zmianie po klęsce pod Edessą, jaką ponieśli rzymianie z rąk ciężkiej kawalerii sasanidzkiej w 259 roku n.e. Tam właśnie, ciężkie formacje katafraktów perskich zgniotły w proch i pył 70 tysięcy doborowego piechura rzymskiego, zaś sam cesarz Walerian został wzięty do niewoli, by służyć jako podnóżek do wsiadania sasanidzkiemu królowi Szapurowi. Dotkliwa porażka rzymian miała ogromny wpływ na reformę armii dokonaną przez cesarza Galliena – syna Waleriana. Wyodrębnił on tzw. vexiliationes – konne formacje w ramach  armii polowej podzielonych na equites promoti w północnej Italii i Grecji  oraz equites scutarii w północnej Afryce i Chorwacji (equites dalmatae, equites mauri). W tym okresie wyodrębniają się jednostki wzorowane na ciężkiej jeździe z miasta Palmyra.

Miasto to na wschodnich rubieżach cesarstwa słynęło z doborowej hiper ciężkiej jazdy, chroniącej zbroją całego konia. Od tego okresu rzymianie opancerzają osobne jednostki zwane clibanarii w lamelowane zbroje tak dla konia, jak i jeźdźca. Za czasów cesarza Dioklecjana powstają dwie osobne vexilliationes złożone z jeźdźców o silnym oddziaływaniu bałkańskim ((promoti,comites) / lanciarii, iovani, herculiani) – służą one jako typ pośredni między lekka jazdą zachodu i ciężką wschodu.  W IV wieku kawaleryjskie oddziały Rzymu stanowią już najważniejszy element militarny. Jednocześnie po klęsce ze zbuntowanymi Gotami w bitwie pod Adrianopolem w 380 roku rzymianie całkowicie rezygnują z klasycznej walki legionem. Jazda z tego okresu, w najbardziej podstawowym podziale dzieli się na:

a. lekka jazda - mauri, dalmatea,cetrati;

b. ciężka jazda łucznicza wzorowana na wpływach ludów stepu -  equitus sagittarii,. sogitarii clibanarii;

c. przełamująca „szokowa” jazda kopijnicza wzorowana na Partach, Sarmatach, Palmirczykach: catafractarii, clibanarii;

d. ciężką jazdę na umownych wzorcach galijsko - rzymskich: promoti, scutarii, stablesiani, armigeri, brachiati, cornuti;

e. nieregularną jazdę regionalną: equites indigenae;

f. jeździeckie najemne grupy germańskie i huńskie: pseudocomitatenes, foederati, bucellarii od panowania Teodozjusza Wielkiego  do generałów Stilichiona i Aecjusza.

Sytuacja z późnorzymską kawalerią jest do dziś drzazgą w sercu każdego historyka starożytności. Jednostek konnych było tak wiele rodzajów i tak bardzo przemieszanych, o tak niezwykle płynnych i skomplikowanych specjalizacjach, że po dziś dzień nikt nie jest w stanie w pełni zrekonstruować choćby połowy typów oddziałów konnych dla cesarstwa rzymskiego w IV – V wieku. Historycy po dziś dzień nie mają nawet pewności do czego w rzymskiej armii odnosiły się określenia katafrakti i clibanarii. Część utrzymuje,  że były to dwie nazwy definiujące ten sam typ najcięższego typu konnicy, inni rozdzielają te jednostki przyjmując ze katafractii było jazda ciężką za clibanarii jej elitą. Klibanariusze byli cięższą odmianą katafraktów, podczas gdy ci drudzy przeznaczeni byli do walki z piechotą, oni walczyli z konnicą przeciwnika.

Katafrakci walczyli w szyku złożonym z kilku szeregów, a klibanariusze tworzyli czoło i boki szyku klinowego którego środek stanowili współgrający z nimi lekkozbrojni konni łucznicy. Uzbrojenie zaczepne klibanariusza składało się z długiej, dwuręcznej włóczni, zwanej kontosem (używana od I stulecia p. n. e. do VI stulecia n. e.), określanej w Bizancjum mianem kontarion (dł. 360 cm.), miecza i łuku refleksyjnego. Uzbrojenie ochronne stanowił hełm, mała okrągła tarcza (katafrakci rzadko jej używali), oraz kaftan z kolczugi zakrywający ciało od nadgarstków do kolan na który nakładano zbroję lamelkową, karacenową lub kaftan z pikowanej tkaniny (przeszywania /tigelaja). Osłoną nóg były pokryte kolczą plecionką spodnie, dodatkowo wzmacniane metalowymi pierścieniami.



Zdjęcia