Strona Główna > Chów i hodowla > Kopyta

Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego

ABig ANormal ASmall

dodano: 10.02.2010


500-98723dd26e61e57ef606373ace43ea0a-trzeszczki_obrocone

Syndrom trzeszczkowy jest jednym z najbardziej zdumiewających dla kowala obszarów wiedzy z dziedziny patologii kopyta. Każdy bowiem nowy tekst zaprzecza staremu, codziennie na ten temat wykonuje się ogromne ilości badań. Dobra wiadomość jest taka, że kowale badający kopyta dzikich koni i werkujący kopyta koni udomowionych na wzór koni żyjących w naturze, regularnie przywracają do zdrowia beznadziejne przypadki trzeszczkowców. Naukowcy z dziedziny weterynarii badają tę nową ścieżkę i rozszyfrowują kolejne tajemnice problemów trzeszczkowych.



Jako jeden z takich kowali, dla którego rutyną stało się przywracanie komfortu koniom z problemami trzeszczkowymi oraz ich użyteczności, piszę ten artykuł, w nadziei, że pomoże on innym zapoznać się z aktualnymi, bardzo skutecznymi metodami, dzięki którym radzimy sobie z tym problemem. Zrozumienie istoty problemu stanowi tutaj 99% sukcesu.

Dr Bowker z Michigan State University przoduje w badaniach weterynaryjnych dotyczących tego, jak powinny funkcjonować naturalnie ukształtowane kopyta. Stwierdził on, że stawianie nogi „od piętek” jest najważniejsze ze względu na funkcję kopyta i, co więcej, na jego rozwój. Kiedy kopyto uderza w ziemię najpierw piętką, rozszerza się, a sklepienie podeszwy opuszcza się radykalnie, powiększając objętość puszki kopytowej. Takie nagłe zwiększenie objętości powoduje powstanie podciśnienia, które zasysa krew do puszki kopytowej. Przepływ krwi nie tylko odżywia żywe tkanki kopyta, ale działa też jako bardzo ważny, hydrauliczny amortyzator wstrząsów [„Hemodynamics” Bowker. Możesz przejść bezpośrednio do jego opublikowanych badań z działu Linki na mojej stronie, jeśli nie pasują Ci moje laickie interpretacje.]. Tak więc jest odwrotnie, niż dotychczas mówiono większości z nas. Mnie uczono patrzenia na strzałkę jak na odpowiednik pompy silnika przyczepnego lub gruszki w aparacie do mierzenia ciśnienia, czyli że strzałka wypompowuje krew w momencie uderzenia w ziemię. Tak czy inaczej od lat wiadomo, że kopyta pomagają w krążeniu krwi, ale podstawową różnicą pomiędzy nową i starą teorią jest to, że trudniej uzyskać rozszerzenie i pracę całej puszki kopytowej, niż zwykły ucisk na strzałkę. A skoro już wiemy, jak kluczowe jest rozszerzanie całego kopyta, tak by zamortyzować wstrząsy i zapewnić koniowi długowieczność – należy uznać, że jest to sprawa najważniejsza.

Przedstawiam dr. Jamesa Rooneya z American College of Veterinarian Pathologists. Specjalizuje się on w przeprowadzaniu sekcji zwłok koni. Chociaż każdy z moich znajomych, o kim wiem, że ma więcej niż dziesięć książek o koniach, posiada jego książkę „The Lame Horse” (Kulawy koń), jego zdumiewające odkrycia na temat zmian w trzeszczkach pozostały w dużej części niezauważone przez kowali i weterynarzy. Mam nadzieję to zmienić.

Od lat wiadomo, że niektóre konie ze zmianami w trzeszczkach żyją w doskonałym zdrowiu, podczas gdy inne, z mniej zniszczonymi trzeszczkami, wykazują ciężką kulawiznę z powodu bólu tylnej części kopyta. Od dawna zakłada się, że uszkodzenie trzeszczki następuje jako pierwszy etap schorzenia, bądź to z powodu tajemniczej choroby zwyrodnieniowej, problemów krążeniowych, bądź też – jak stwierdziłem w mojej książce „Making Natural Hoof Care Work For You” – jako wynik reakcji ciała na nienaturalne obciążenie w tym rejonie. Nadal mogę uznać dwie z tych trzech teorii jako wyjaśniające częściowo, co się dzieje (teoria mówiąca o chorobie zwyrodnieniowej z całą pewnością okazała się być wierutną bzdurą). Od dawna zakładano, że ból w chorobie trzeszczkowej powodowany jest tarciem ścięgna zginacza głębokiego palca o uszkodzoną trzeszczkę kopytową. Zakładano również, że tarcie o nierówną powierzchnię powoduje z kolei uszkodzenie ścięgna zginacza głębokiego palca. Wiele lat zastanawiałem się nad tym mechanizmem. Gdyby tak było w istocie, to dobrowolne stawianie przez konia nogi ,,z palca'' [przyp. tłum.: przednia część kopyta kontaktuje się z ziemią jako pierwsza] drastycznie zwiększałoby bolesność. Aby tak się poruszać koń musiałby zawiesić całą swoją wagę na ścięgnie zginacza głębokiego, czyli poruszałby się w sposób, który powoduje ból!

Dr Rooney, badając tysiące martwych koni, odkrył, że chrząstki włókniste, otaczające ścięgno zginacza i trzeszczkę kopytową, ZAWSZE wykazywały uszkodzenie, jeżeli sama trzeszczka była zniekształcona. Nie odnalazł on ani jednego przypadku, w którym proces niszczenia rozpocząłby się od kości, a chrząstki na styku trzeszczki i ścięgna zginacza głębokiego nie byłyby jeszcze uszkodzone. Ani jednego takiego przypadku pośród tysięcy. Jeśli nie uniosłeś brwi ze zdziwienia, przeczytaj to jeszcze raz.

Najwyraźniej kolejność, w jakiej następują uszkodzenia, jest następująca: pierwsza jest chrząstka włóknista otaczająca trzeszczkę kopytową (podobnie jak każda choroba stawów zaczyna się na bardziej wypukłej powierzchni), drugie idą chrząstki włókniste otaczające ścięgno zginacza głębokiego, potem sam zginacz, a na koniec trzeszczka jest uszkadzana przez chropowatą powierzchnię zniszczonego ścięgna zginacza głębokiego. Jak? Dlaczego? Dr Rooney też się nad tym zastanawiał. Symulując w urządzeniach badawczych lądowanie „z palca”, z użyciem nóg martwych koni, udało mu się dokładnie odtworzyć początki procesu zwyrodnienia trzeszczki.



Lista komentarzy
Nick: Ewa Polak
Data: 26.02.2010
Bardzo fajny tekst:) Czekam na więcej tłumaczeń kopytowych:)
Nick: hanna
Data: 18.02.2010
Ciesze sie,ze w artykule wyjasniono logicznie tak wazny problem,polece wszystkim moim znajomym!
Nick: dea
Data: 16.02.2010
Maria - to bardzo często spotykane, tzw. "syndrom kopyta wysuniętego do przodu" - trzeba stopniowo skracać pazur i cofać kąty wsporowe, z czasem kopyto się cofnie na swoje miejsce. Polecam przejrzeć ten link: http://www.all-natural-horse-care.com/forward-foot-syndrome.html.
Nick: Ania Guzowska
Data: 11.02.2010
Ciesze się, że znalazło się tutaj to tłumaczenie! Bardzo ciekawy i dobrze napisany artykuł - podobnie jak wszystkie inne napisane przez Rameya.
Nick: -> ZENIT <-
Data: 11.02.2010
Na taki artykuł czekałam bardzo długo. Szkoda tylko, że niektórzy ludzie jednak kują 2-latki, co jak wiemy odbije się na nich w późniejszych etapach życia. Przykre, ale prawdziwe. Pozdrawiam :)