Strona Główna > Hippika > Psychologia

W poszukiwaniu uprzejmości i akceptacji

ABig ANormal ASmall

dodano: 17.02.2010


500-1704a2fbe4e3c23bbf3fb46b030f8482-fot. Katarzyna Kulikowska

Jeździectwo to niezwykle trudna sztuka. W jednej osobie powinny skupić się takie cechy, jak cierpliwość, sumienność, dokładność, wrażliwość, umiejętność panowania nad emocjami, zdolność do samokrytyki, a do tego jeszcze wyszkolony doskonały niezależny dosiad, wiedza z zakresu mechaniki ruchu konia, psychiki, warunkowania zachowań, treningu i, jeśli komuś mało, otwartość na nową wiedzę i doświadczenia innych.



Czy to w ogóle jest możliwe? Nic dziwnego, że wielu z nas popełnia błędy we wszystkich tych dziedzinach. Chciałabym napisać o jednym z nich. To zagadnienie z pozoru marginalne, ma duże znaczenie dla relacji jeździec – koń a przez to dla całego wspólnego treningu. Mowa o akceptacji i zwykłej uprzejmości.

Układanie relacji z koniem jest podobne do stosunków damsko-męskich (z punktu widzenia mężczyzny). Upragnioną kobietę można posiąść dwoma sposobami: uwieść i rozkochać w sobie lub siłą, zwyczajnie zgwałcić. Tak samo z koniem. Jedni zdobywają ich zaufanie, szacunek, posłuch dzięki dobrej znajomości końskich zachowań i w efekcie mają wiernego, odważnego, posłusznego ale z sercem towarzysza. Kluczowa jest uprzejmość i uzyskanie akceptacji a także konsekwencja. Drudzy siłą zmuszają konia, by tańczył tak, jak mu się zagra. Każdy koniarz sam wybiera sposób, w jaki chce postępować. Sama preferuję pierwsze podejście, ponieważ kocham swojego konia, jak członka rodziny, nie chcę by darzył mnie nienawiścią, by się mnie bał a polecenia wykonywał tylko i wyłącznie ze strachu.

Ale jak tego konia w sobie rozkochać, zdobyć jego zaufanie? Jak sprawić by nas akceptował? To wcale nie jest takie proste. Jest o wiele trudniejsze niż stosowanie siły, dlatego rzadziej spotykane. Dobry jeździec powinien mieć świadomość, że eliminacja przemocy ma mieć miejsce nawet w najbardziej zwykłych i prostych sytuacjach. Jeśli uda się zdobyć akceptację wierzchowca dla tego, co z nim robimy (nie mylić z bierną zgodą) to cel zostanie osiągnięty.

Zacznijmy od początku znajomość z naszym koniem. Uprzejmość i zdobycie akceptacji to absolutnie najważniejsze i podstawowe, co trzeba z koniem osiągnąć, by robić cokolwiek więcej. Jeśli koń nie akceptuje obecności człowieka w swoim pobliżu, jeśli go to niepokoi, jeśli boi się dotyku lub jeśli bliski kontakt go niepokoi, to najwyższy czas, żeby to zmienić. Wracając do porównania sytuacji damsko-męskich: jeśli kobieta nie pozwala dotknąć swojej dłoni, czy to dobry moment, żeby siłą zaciągnąć ją do łóżka? Tymczasem wielu z nas wsiada na konie, jeździ, wymaga od nich odwagi i absolutnego posłuszeństwa, a nawet nie zastanawia się, czy koń w ogóle zaakceptował to, że na nim się siedzi. Powtarzam, bo to ważne, zgadzanie się na noszenie jeźdźca na grzbiecie wcale nie oznacza akceptacji dla tego faktu. A Przecież u podstawy wszystkim znanej piramidy ujeżdżeniowej jest rozluźnienie, także psychiczne. Czy jest możliwe bez akceptacji?

Od pierwszego kontaktu konie wymagają od ludzi uprzejmości. Kontakt przy zwykłych codziennych czynnościach, takich jak podchodzenie, dotykanie, czyszczenie i prowadzenie, powinien zawierać się w słowach „czy mogę?” – „tak, zgadzam się”. Podobnie jak z kobietą, serce konia zdobywa się małymi kroczkami, każdym zachowaniem udowadniając „tak, jestem wart twojego zaufania”. Uprzejmość polega na tym, by nie zachowywać się w stosunku do zwierzęcia w sposób budzący jego strach i nie forsować swoich zamierzeń siłą. Tymczasem z natury koń jest zwierzęciem nieufnym i płochliwym. Na dodatek potrafi reagować niezwykle gwałtownie, co zwykle psuje nam plany. Jak poradzić sobie z tym problemem?

Po pierwsze trzeba zrozumieć zachowanie koni, ich instynkty, postrzeganie świata. Koń jako zwierze roślinożerne jest zwierzęciem uciekającym. Jego jedyną obroną przed drapieżnikami jest ucieczka. Po drugie, konie są też zwierzętami stadnymi. Żyją w grupach o wyraźnie ustalonej hierarchii. To można wykorzystać. W każdym stadzie jest jeden koń, najczęściej klacz, alfa. To on podejmuje decyzję o ucieczce, o tym gdzie stado się kieruje. Stado zawsze robi to, co robi alfa. Ciekawe, że koniem alfa wcale nie zostają najsilniejsze, w sensie fizycznym, osobniki. Czyli nie przemocą się tą pozycję zdobywa. Na pozycję alfa trzeba zasłużyć, cieszyć się szacunkiem i uznaniem reszty koni. To w jego spostrzegawczości i zdolności podejmowania dobrych decyzji reszta koni składa swoje życie i bezpieczeństwo. Wszyscy wspaniali koniarze jakich poznałam, ludzie, którzy mieli świetną rękę do koni, to osoby dobre, współczujące, bardzo empatyczne, niezwykle mądre i rozważne, potrafiące panować nad emocjami, cierpliwe a jednocześnie niezłomnie konsekwentne i zdecydowane, pewne siebie, z dumnie uniesioną głową. Konie wymagają od nas pracy nad sobą samym. Jeśli chcesz zdobyć ich zaufanie i posłuch, każdego dnia swoim zachowaniem, nawet w najbardziej banalnych sytuacjach, musisz umieć pokazać, że warto Ci wierzyć, że jesteś godzien pozycji alfa.



Lista komentarzy
Nick: Krzysztof
Data: 28.09.2014
Boże, cóż to za banały. Nie sądziłem, że coś tak oczywistego może się doczekać publikacji w kolumnie spod znaku "niezwykle trudnej sztuki". Ale jedno dodam - przesada w metodzie zbliżania i oddalania jest dużym błędem. Przemoc wobec konia - NIGDY - ale czasam trzeba postać na tej "linii tolerancji" i z godzinę, ale nie dać się cofnąć. Koń musi się też uczyć odwagi, inaczej sam nie będzie dla człowieka partnerem godnym zaufania, a ten stosunek to raczej dawanie i branie, a nie tylko budowanie w koniu przekonania "możesz mi zaufać, bracie, taki jestem fajny". Tchórzliwy koń (nie mylić z "naturalnie płochliwy") w pewnym momencie bez problemu zostawi Cię na lodzie, gdy przyjdzie krytyczna chwila, choćby nie wiem jak Ci ufał :-)
Nick: szpaku
Data: 21.02.2010
Bardzo fajny tekst. Czasami sa to niby proste rzeczy o ktorych gdzies tam juz slyszelismy, ale ujecie ich w calosc jest sztuka. Ktora powyzej pieknie sie udala - Dziekuje bardzo :)
Nick: DuchowaPrzygoda
Data: 18.02.2010
fajny, emocjonalny, wrecz osobisty tekst o dazeniu do glebokiej i uczciwej ralacji z koniem. Popieram.
Nick: pasor
Data: 18.02.2010
przepraszm za błędy w pisowni aczkolwiek mam zepsuta klawiature. ;) Dziękujemy za takie artykuły ;D
Nick: pasor
Data: 18.02.2010
Bardzo pouczający artykuł, porównania niezwykle trafnen i udowadniające że jesteśmy poniekąd bardzo podobni do koni jeśli chodzi o nasze lęki i budowanie zaufania. Jesli ktoś nas wystraszy, zdradzi , wystawi na stres, bardzo trudno jest mi pozniej ponownie zaufać. Człowiek w niektórych sytuacjach reaguje bardzo podobnie jak spłoszone zwierze i dzięki temu artykułowi jest mi łatwiejzrorumie zachowania i lęki mojego konia i przyrónać je d woich. Kiedy mój koń następnym razem się czegoś wystraszy pomyślę co chciałabym zrobić kiedys na mojej drodze stanołby ogrimny pająk wobec których czuję duży dyskomfort i są moją fobią. Sądze że w rozumieniu zwierząt częstoprzyjdaje się powiedzenie ,,nieczyń drugeimu co tobie nie miłe''.