Strona Główna > Hippika > Rollkur

Sposoby na rollkur

ABig ANormal ASmall

dodano: 17.02.2010


500-be235f5ae1e0e3d2008dff920f5ce69f-500-9d05f9927374fbe3a7f29ae2179c5f84-ROLLKUR-stop[2]

Trawestacja znanej maksymy jednego z naszych klasyków, może brzmieć tak: „Takie będą metody szkolenia koni, jakie ich późniejsze na zawodach sędziowanie”. W dyskusji na Forum wspomniałem o wielkiej roli sędziów w eliminowaniu niedozwolonych – okrutnych metod stosowanych względem koni na zawodach. Pozwolę sobie ten temat nieco rozszerzyć. Dokładne przestudiowanie „Przepisów Dyscypliny Ujeżdżenia” zatwierdzonych uchwałą Zarządu PZJ w dniu 17.02.2009 r. nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do tego, w jaki sposób powinien być traktowany koń.



Zasady wykonywania elementów ujeżdżeniowych oraz prawidłowe użycie pomocy” mówią o pełnej harmonii równowadze, tak fizycznej, jak i psychicznej, o tym, że „głowa niesiona jest w stałym położeniu, zasadniczo nieznacznie przed pionem, a najwyższym punktem szyi jest potylica”. Cytatów będzie trochę więcej:

 
·        lekki i stały kontakt z pyskiem, pozwalając na naturalny ruch głowy i potylicy”,
·        pomoce powinny być precyzyjne i dyskretne”,
·        stopień podporządkowania przejawia się także przez sposób w jaki koń akceptuje kiełzno, czyli z lekkim, miękkim kontaktem i giętką potylicą”, i może jedno z najważniejszych stwierdzeń:
 ·        Wymaga się pokazania swobodnie uniesionej szyi, tworzącej harmonijną linię od kłębu do potylicy, będącej najwyższym punktem, z nosem lekko przed pionem i dalej:
 ·        Specjalny nacisk jest kładziony na miękki i stały kontakt, zadowalającą aktywność pyska i elastyczną potylicę w trzech podstawowych chodach i przejściach".
 
Przepisy PZJ obowiązują wszystkich – sędziów, trenerów, zawodników, luzaków. Nie ma w nich ani jednego elementu, w którym koń pozostaje za wędzidłem (czyli jest schowany – „przeganaszowany”). Po prostu nie ma miejsca na rollkur.
 
Rodzi się więc pytanie, dlaczego zmuszani jesteśmy do częstego oglądania na czworobokach obrazków tak dalece odbiegających od przepisów, działań wzbudzających niesmak, oburzenie i protesty? Czym jest spowodowana pobłażliwość sędziów tolerujących takie zachowania w czasie zawodów, skoro przepisy bardzo wyraźnie określają prawidłowość poszczególnych ruchów? Pytanie to należy skierować do Zarządu PZJ i do Kolegium Sędziów PZJ. Pytajmy więc, „wywołajmy do tablicy” ludzi, od których zależy jakość szkolenia, ludzi mających autorytet, mogących zmienić ten stan rzeczy na lepsze. Nie wyobrażam sobie żeby takie pytania mogły pozostać bez odpowiedzi – wychodząc z założenia, że wszystkim nam zależy na zachowaniu piękna najwspanialszego sportu na świecie, jakim jest jeździectwo.
 
Przy wszelkich pytaniach i ew. protestach powinniśmy pamiętać o tym żeby nie wpadać w przesadę. Nie każde schowanie się konia za wędzidło – cofnięcie nosa poza pion – jest spowodowane rollkurem, natomiast ewidentne, częste tego przypadki, powinny być karane obniżeniem punktacji. Przesadne bez cienia wątpliwości stosowanie rollkuru – zarówno na czworoboku jak i na rozprężalni powinno być karane eliminacją, a w przypadkach drastycznych, dyskwalifikacją zawodnika.
 
Apele, petycje do jeździeckich władz, to jeden kierunek działań. Trzeba go kontynuować, może kiedyś okaże się skuteczny. Musimy sobie jednak zdać sprawę z tego, że na ogół same zakazy niewiele pomagają, a z pewnością nie docierają na treningi. Tam zawsze znajdą się „mądrzejsi”, ci co „lepiej wiedzą”, mający „niezawodne” patenty na szybkie szkolenie.
Zdecydowane działania zorganizowanych, świadomych kibiców, którzy „wezmą sprawy w swoje ręce” na jeździeckich zawodach, pod okiem kamer telewizyjnych, mogą okazać się bardzo skuteczne. Takie akcje proponuje na Forum „kotbury” – ukłon i gratulacje.
 
Zamiast bezsilnie patrzeć na okrucieństwo, spróbujmy czynnie reagować. Sposoby mogą być różne, np. ulotki rozdawane wśród widzów, z krótkim opisem rollkuru i skutków jakie powoduje. Genialne hasło „Przyjaciół się nie roluje” w formie „lizaka” – w stosownych chwilach pokazywane przez publiczność. Można odwrócić się tyłem do czworoboku w czasie przejazdu zawodnika stosującego rollkur. Nasuwa się jednak jedna uwaga, wszystko (a może większość) w rękach sędziów. No bo jeżeli zawodnik za przejazd z rollkurem, „uzyska” ocenę np. 40% - ośmieszy się. Ośmieszona „gwiazda” już nie świeci pełnym blaskiem, a sponsor, którego logo taka „gwiazda” reklamuje, z pewnością zacznie się zastanawiać nad dalszym jej finansowaniem. To może być potężna broń, śmieszności każdy się boi. Dlatego pytajmy sędziów tolerujących „rollkurowców”, dlaczego tak postępują.
 
Można spróbować jeszcze jednego sposobu. Będzie nim ranking (oczywiście ujemny) zawodników stosujących rollkur. Pozwoliłby na koniec sezonu wyłonić „zwycięzcę – laureata” czerwonej kartki od kibiców. Być może publikowanie w czasie sezonu, kto aktualnie prowadzi w rankingu, też będzie skuteczne.
 
Sposobów znajdzie się sporo. Dyskutujmy, opisujmy szczególnie drastyczne przypadki, a może uda się zaprosić do dyskusji zawodników, trenerów i sędziów. Cel jest warty wielu wysiłków. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje pomysły – dla wielu – mogą się wydać szokujące. Uważam jednak, że o wiele bardziej szokujące jest maltretowanie koni i brak zdecydowanych reakcji, żeby się temu przeciwstawić.

Więcej informacji o rollkurze znajduje się tutaj.



Lista komentarzy
Nick: Sepet
Data: 20.02.2010
Jest jeszcze jeden problem. Prócz sędziów (pożal się Boże), nierzadko z I lub państwową klasą, którzy tolerują nagminnie stosowane przeganaszowywanie konia, rękę przykładają do tego również najbardziej znani trenerzy, którzy mogliby śmiało działać pozytywnie opinioniotwórczo na sędziów i środowisko, zamiast wydawać polecenia na ujeżdżali typu "przeganaszuj go i potrzymaj tak 5 minut" albo polecać zakładać czarną wodzę do czanek munsztuka i pod wyjścia ze stajni do powrotu kazać jeździć na koniu z nosem przyciągniętym do nadgarstków. Widywałem i słyszałem to wielokrotnie, próba podjęcia dyskusji kończyła się zawsze ironicznym uśmiechem lub prośbą o nie robienie zdjęć (sic!!!). Problem zatem tkwi bardzo głęboko i jest przekazywany na kolejne pokolenie szkoleniowców jako właściwy i poprawny.