Strona Główna > Hippika > Rollkur

Global Dressage Forum 2006

ABig ANormal ASmall

dodano: 15.08.2010


500-564bcd11c52f2b938eef480211e659e4-ROLLKUR-stop

Za zgodą Świata Koni, publikujemy fragment artykułu Małgorzaty Hansen relacjonującego spotkanie Klubu Trenerów Ujeżdżenia. Spotkanie odbyło się w 2006 r., ale tematy i przemyślenia są boleśnie aktualne.



Trudno uwierzyć, że to było już kolejne, szóste spotkanie w Hooge Mierde, w ośrodku jeździeckim Jeppa i Tineke Bartels. Co roku zjeżdża się tam ponad pięciuset ludzi z całego świata (tym razem czterdzieści kilka krajów miało swych przedstawicieli), aby wziąć udział w dwudniowym programie, który obejmuje demonstracje czołowych jeźdźców i trenerów, a także wykłady różnych specjalistów, których badania czy sfera działania łączą się w jakikolwiek sposób z dyscypliną ujeżdżenia.
(...)
Popołudniową część drugiego dnia Forum zainicjował dr Rene van Weeren, z wykładem zatytułowanym „Czy biomechanika popiera specyficzne metody treningowe?” Wykład ten poprzedzał sesje ze Sjefem Janssenem i Anky van Grunsven.
W tym miejscu trzeba wspomnieć w kilku zdaniach o krytyce, z jaką spotykają się niektóre metody treningowe Sjefa w wykonaniu Anky i dyskusji, w której na pewno nie powiedziano jeszcze wszystkiego. Chodzi oczywiście o osławiony już rollkur, przechrzczony później na hyperflexion. Obecnie jedynie politycznie poprawne określenie to LDR (Long, Deep and Round, czyli długo, głęboko i okrągło). Jak go zwał, tak go zwał - i tak oczywiście mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem.

Sjef i Anky doskonale zdają sobie sprawę z nie zawsze pozytywnych opinii o ich metodach, krążących w świecie ujeżdżeniowym, doświadczywszy także i publicznej krytyki, nic więc dziwnego, że na ten temat przyjmują postawę, którą można określić jako agresywno-defensywną. Szczególnie Sjef, który jest mózgiem i motorem w tym duecie, wyraźnie cierpi z tego powodu.

Ponieważ Global Forum, z wielu powodów, bardzo się nadaje do kształtowania publicznej opinii, nic więc dziwnego, że Sjef już po raz drugi wykorzystał tę okazję do udowadniania swoich racji. Będąc trenerem nowej generacji, która docenia korzyści, jakie mogą przynieść jeździectwu badania naukowe, chętnie podpiera się stwierdzeniami akademików. Na swe pierwsze wystąpienie na Forum zaprosił terapeutkę z uniwersytetu w Utrechcie, która potwierdziła, że zaokrąglanie grzbietu konia jest korzystne dla jego pracy pod siodłem.

Tym razem to Rene van Weeren miał usankcjonować prawidłowość treningowych metod Sjefa. Podsumował on wyniki badań, próbujących zbadać wpływ ustawienia głowy i szyi na pracę mięśni grzbietu. Z całym szacunkiem dla uczonych, nie trzeba chyba specjalnych testów, aby zauważyć, że zadarta głowa czy wysokie i bardzo krótkie ustawienie konia powoduje kurczenie się mięśni grzbietu, zwłaszcza w odcinku lędźwiowym, zaś opuszczona szyja i głowa sprzyjają rozciąganiu mięśni grzbietu, czyli są zjawiskiem korzystnym.

Czy szukanie argumentów w bardzo uproszczonych eksperymentach, przeprowadzonych w warunkach mających niewiele wspólnego z rzeczywistością, jest najlepszą drogą do przekonania krytyków? Trochę w to wątpię, szczególnie, kiedy praktyczny pokaz, z Anky w siodle, wzbudził wewnętrzny opór w wielu obecnych. LDR był zademonstrowany w półekstremalnej formie. Cóż, nie dało się oszukać podświadomości, która sama porównywała pracę Anky z obrazem jeżdżącego poprzedniego dnia Hubertusa Schmidta. Kontrast był uderzający, nawet dla kogoś nieznającego się na rzeczy. Nawet, jeśli Anky pokazała ewentualnie piękny pasaż, piaf czy ciąg w kłusie, nietrudno było zdecydować się, którą drogę chciałoby się wybrać..

Mówi się, że czasem cel uświęca środki. I tak, w pewnym sensie jest na pewno w casusie Sjefa i Anky. Bez LDR nie byłoby takich sukcesów, z tego prostego powodu, że Anky nie panowałaby nad swymi końmi. Już widzę święte oburzenie u grona jej wielbicieli! A jednak, jeśli się przeciwstawi jej warunki fizyczne typowi koni, na których jeździ (duże, utalentowane i szalone - cytuję jej własne słowa), doda do tego dążenie do zajmowania stałej pozycji na samym szczycie, to widać, że te parametry są trudne do pogodzenia.

Anky jest kreacją Sjefa, o czym zresztą sama mówi: - Bez niego byłabym pewnie jeźdźcem Grand Prix, ale na pewno nie miałabym takich sukcesów. I ma zupełną rację. Wielkość Sjefa Janssena polega na tym, że potrafił połączyć swą podstawową, klasyczną wiedzę z nieortodoksyjnymi środkami, aby móc osiągnąć pożądane efekty, mimo trudnych uwarunkowań. Ale zanim zaczniemy rozważać te ostatnie, pamiętajmy, że podłożem sukcesów Sjefa jest doskonałe przygotowanie koni. Klasyczne przygotowanie: nie ma w nim żadnych tricków, bo być nie może: bez skali ujeżdżeniowej nikt jeszcze konia dobrze nie wyszkolił. Tyle, że dla niektórych jest to już proces odbywający się poza ich świadomością. Sjef jest także trenerem bardzo nowoczesnym w swoim podejściu do konia, trenując go jako atletę. Jest także godny podziwu w swym pędzie do wyszukiwania i wykorzystywania nawet najmniejszych okruchów informacji, często z zupełnie innych dziedzin, do udoskonalania jeźdźca i konia.