Strona Główna > Hippika > Szkolenie konia

O narowach końskich

ABig ANormal ASmall

dodano: 15.08.2010


500-b733db985feec82db94579cd8151373e-DSC02496s

Baranie skoki - czyli kozłowanie - bywają dla mniej wprawnych jeźdźców prawdziwym postrachem. „Klejenie się” do stajni i innych koni ma podłoże w instynkcie.



Trzeba rozróżnić czy koń wykonuje baranie skoki z radości i nadmiaru energii, czy jest to reakcja na ból i obrona przed uciskiem siodła. Czasami może to być świadome działanie w celu pozbycia się jeźdźca z grzbietu, a niektóre konie potrafią robić to po mistrzowsku. Konie, które kozłują ze strachu czy na skutek bólu, jaki im sprawiło siodło i ciężar jeźdźca, zwykle robią to, pamiętając o przykrych doświadczeniach związanych z pierwszymi dosiadami. Trzeba więc uczynić wszystko, aby pozbyły się tych niemiłych wspomnień.

Niektóre konie odczuwają ból grzbietu, ponieważ ich mięśnie nie przywykły jeszcze do dźwigania ciężaru siodła i jeźdźca. W obu przypadkach należałoby zastosować kilkanaście treningów na lonży.

Prawidłowa praca na lonży:
- równoważy konia;
- rozwija muskulaturę (szczególnie ważnych partii mięśni grzbietu);
- rozwija zaufanie i kontakt z jeźdźcem.
Jeżeli nasz koń kozłuje z nadmiaru energii, dobrze mu zrobi przed jazdą kilkanaście minut na lonży.

Są jeźdźcy, którzy lubią, gdy ich koń kozłuje, wyrażając swój temperament i dobry nastrój. Można mu pozwolić na taką zabawę, pamiętając jednak, aby kontrolować te wybryki w taki sposób, by móc je przerwać bez uciekania się do brutalności.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że niekontrolowana wesołość, może się przerodzić w nawyk, a koń może zacząć wykorzystywać tę sztuczkę przeciwko jeźdźcowi, jeśli przekona się, że jest górą.

Wierzchowiec, który ma zamiar wykonać serię baranich skoków, zwykle o tym uprzedza, trzeba więc ten moment wychwycić i nie dać się zaskoczyć. Baranie skoki, jako demonstracja nadmiaru energii czy dobrego humoru, zaczynają się po paru pierwszych taktach galopu lub w miejscu, w którym koń spodziewa się, że rozpoczniemy galop.
Aby kozłować:
- koń musi opuścić głowę i szyję;
- uwypuklić grzbiet, wtulając przy tym ogon;
- następuje seria skoków w górę i w przód lub równocześnie w bok.
Biada jeźdźcowi, który niezbyt pewnie siedzi w siodle.

Te „wygłupy” da się wytrzymać, mogą być one nawet zabawne i przyjemne pod warunkiem, że jeździec wie, jak się zachować, a skoki odbywają się w ciągłym ruchu do przodu.
Trzeba w takim przypadku:
- siedzieć w półsiadzie;
- mieć dobre oparcie na strzemionach;
- opierać ręce o kark konia;
- trzymać w dłoniach możliwie krótkie wodze.

Gorzej, jeżeli po wykonaniu skoku w górę i w przód koń raptownie włącza hamulec przy opuszczonej głowie i szyi. Wtedy „grucha” nieunikniona. Gdy więc koń kozłuje trzeba - jeżeli nic innego nie da się zrobić - przypilnować, by nie próbował włączać hamulca. Pozwalając koniowi na kozłowanie trzeba pamiętać, że przesadna swawola nie działa wychowawczo.

Jeżeli chce się odwieść konia od tego zamiaru i nie dopuścić do kozłowania, to najważniejsze jest:
- danie w porę wyraźnego sygnału łydką: „do przodu”;
- mocny kontakt zapobiegający obniżeniu głowy i szyi;
- pomoc przez oparcie rąk o kark;
- sygnał batem po łopatce.
Bat użyty z łydką wymaga większych umiejętności, ponieważ wodze w jednej ręce mogą być wyrwane przez ruch głowy i szyi, do przodu i w dół.

 

Dobrze jest, rozpoczynając galop i licząc się z możliwością kozłowania, uprzednio chwycić wodze „na mostek” z obiema dłońmi opartymi o kark konia. Jeśli uda się koniowi wyrwać wodze z rąk jeźdźca, to z pozycji półsiadu wrzuci go w siodło, a przez wyrzut zadu w górę najprawdopodobniej wykatapultuje delikwenta w powietrze.

Narów „klejenia się” ma podłoże w instynkcie powrotu do miejsc znanych oraz w instynkcie stadnym, który każe koniowi być w pobliżu innych koni. Koń kierowany tymi instynktami nie chce odejść od stajni lub innych koni i zachowuje się, jak pod działaniem magnesu, który uniemożliwia poruszanie się we właściwym kierunku.

„Klejenie” rozpoczyna się zwykle w młodości, dlatego młode konie z takimi skłonnościami powinno się szkolić pod doświadczonymi jeźdźcami, którzy poradzą sobie z problemem i nie dopuszczą do tego, aby narastał i przerodził się w narów.
Oprócz młodych koni „klejenie się” manifestują najczęściej stare wygi, konie szkółkowe jeżdżone przez początkujących amatorów. Wykorzystują swą przewagę fizyczną i bezradność adeptów jazdy wierzchem, „dryfując” - ku rozpaczy swoich „kierowców” - do stajni lub w kierunku innych koni przy akompaniamencie krzyku instruktora: „Gdzie jedziesz?!”, „Nie daj mu skręcać!” itp.

Z młodym koniem zdradzającym tendencję do „klejenia się” można sobie szybko poradzić jeżdżąc:
- energicznie, z równym kontaktem na obu wodzach i prostą szyją;
- samotnie ucząc go przebywania z dala od innych koni;
- ze zrozumieniem problemu;
- z zachowaniem zasad: uczyć, a nie karać; wychowywać, a nie egzekwować;
- unikając agresji i przemocy!
Szkółkowe wygi trzeba od czasu do czasu reedukować pod dobrymi jeźdźcami, dając im do zrozumienia, że muszą się podporządkować.



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: duchowaprzygoda
Data: 04.09.2010
o ciekawe z tymi uszami!!!! pozdrawiam Trenera!