Strona Główna > Hippika > Rollkur

Świadoma harmonia

ABig ANormal ASmall

dodano: 29.09.2010


500-95d318f615c55239b50fa6cf87bc6c81-Dr_Heuschmann_Stroscher1

Na zaproszenie Towarzystwa Jeździectwa Naturalnego do Polski na jeden dzień zawitał dr Gerd Heuschmann. Poprowadził seminarium pt. „Anatomia konia decyduje o rodzaju treningu”. Wydarzenie miało miejsce 2 września 2010 roku, w pięknym ośrodku w podkrakowskim klubie „Szary” w Michałowicach. Patronat medialny objął „Koń Polski”, a wsparł Polski Związek Jeździecki. W seminarium wzięło udział przeszło 120 osób, między innymi Wojciech Mickunas, Wacław Pruchniewicz, a także Małgorzata Morsztyn.



Dr Gerd Heuschmann jest lekarzem weterynarii. Ukończył kierunek hodowli koni w Centrum Sportowym WKKW w Ansach. Kształcił się również w Szkole Jeździeckiej w Warendorfie i zdał tam najwyższy w Niemczech egzamin jeździecki. Następnie studiował na wydziale medycyny weterynaryjnej w Monachium. Pełni szereg funkcji: asystenta w Klinice Chirurgii Weterynaryjnej w Monachium, referenta w oddziale hodowli Niemieckiego Związku Jeździeckiego (FN), lekarza weterynarii ekip jeździeckich w Niemieckim Jeździeckim Komitecie Olimpijskim, kierownika Kliniki dla Zwierząt w Domaene Karthaus. Od 1998 roku wraz z kolegą kieruje kliniką dla koni w Warendorfie i od tego samego roku jest odpowiedzialny za zajęcia z zakresu weterynarii w Niemieckiej Szkole Jeździeckiej (Deutsche Reitschule) w Warendorfie.

Doktor Heuschmann jest znany ze swojej aktywności przeciwko metodzie nazywanej rollkurem lub hiperfleksją. Napisał książkę, która ukazała się w polskim wydaniu pod wszystko mówiącym tytułem "Gdyby konie mogły krzyczeć" (Akademia Jeździecka, Warszawa 2007).

Pierwszą częścią seminarium był wykład ilustrowany zdjęciami i filmem. Doktor zaczął od opisania przymiotów dobrego jeźdźca. Tak więc po pierwsze, dobrego jeźdźca cechuje rozumienie konia, jego psychiki i zachowań, a po drugie, naprawdę dobry dosiad. W celu osiągnięcia prawidłowego dosiadu należy poznać i zrozumieć biomechanikę własnego ciała. Nauka polegająca na formalnej korekcie „ręka tu, a noga tam” nie jest właściwa, bo powoduje usztywnienie i pewien, jak zrozumiałam, automatyzm. Dla dosiadu ważny jest aspekt mentalny, psychiczny. Ważne jest samopoczucie jeźdźca, skupienie i rozluźnienie. Opowiadał, że dawniej jeździectwo było całym systemem szkolącym charakter człowieka.

Dobry jeździec dla konia jest dobrym, rozumiejącym szefem. Dziś jeździectwo staje się coraz bardziej techniczne, a mniej emocjonalne. Tymczasem aspekty psychologiczne stanowią połowę wagi treningu. Każda praca z koniem to trening i zawsze jesteśmy trenerami, ponieważ wszystko, co robimy ma wpływ na konia i czegoś go uczy.

Gerd Heuschmann nawiązywał do niemieckiej instrukcji kawaleryjskiej z 1912 roku, która jest podsumowaniem wielonarodowych doświadczeń kawaleryjskich. Generalnie odnosił się do wzorów starego klasycznego jeździectwa podając wiele ciekawych postaci i książek. Starał się pokazać, że współczesne jeździectwo sportowe ma mało wspólnego z klasycznym.

Krytykował takie bezrefleksyjne codzienne rzeźbienie zwłaszcza młodych koni. Za niemiecką wojskową instrukcją podał prostą zasadę: 3-latka pracuj 3 razy w tygodniu, 4-latka 4 razy a pięciolatka 5. Starsze, wytrenowane dobrze konie mogą i trzy razy dziennie pracować bez uszczerbku na zdrowiu.

Należy reagować, gdy koń wykazuje sztywność, niechęć do ruchu. Jeśli tak jest dzień po intensywnym i udanym treningu, to mogą to być zakwasy. Trzeba wtedy dać koniowi odpocząć dzień, dwa, zależy ile będzie potrzebował, a nie zmuszać go do kolejnego wysiłku, który nie będzie mu już sprawiał przyjemności. W ten sposób łatwo można konia zniechęcić do pracy. W treningu potrzeba czasu, by koń mógł się rozwinąć. Dobry szkoleniowiec nigdy się nie spieszy.

Szczegółowo omówił funkcje mięśni, które są ważne z punktu widzenia pracy pod siodłem. Zwracał szczególną uwagę na uzyskanie w procesie treningu równowagi pionowej i poziomej. Centrum ruchu konia są mięśnie grzbietu i mięśnie brzucha, które powinny być nawet nie tyle silne, co elastyczne i zdolne do rozluźnienia. Dotyczy to zwłaszcza mięśni grzbietu. Aby koń mógł nas nieść, jego ciało powinno tworzyć coś na kształt mostu wysklepionego - grzbiet nie powinien być za bardzo wygięty w górę, ani za badzo zapadnięty w dół - i to jest właśnie równowaga. Zwrócił uwagę, że cały układ ruchu, to jak elementy domina. Jeden ruch wpływa na pozostałe elementy. Np. takie znaczenie ma ustawienie głowy. Prezentował symulację komputerową, która ukazywała jak kolejne ustawienia głowy i szyi wpływają na pracę grzbietu i zadu. Starał się przekazać, jak ważne jest ustawienie nosa przed pionem. W ustawieniu głęboko poza pionem grzbiet owszem unosi się ale za wysoko, co powoduje usztywnienie mięśni. Zdaniem doktora konsekwencją tych usztywnień jest z kolei to, że usztywniają się mięśnie zadu i koń fizycznie nie jest w stanie podstawić zadniej nogi pod kłodę tak, jak wymaga tego poprawne zebranie. U koni dużo jeżdżonych w rollkurze grzbiet w efekcie staje się wręcz płaski, jak deska. Takie konie zdaniem doktora nie są w stanie się rozluźnić.