Strona Główna > Hippika > Psychologia

Burzenie mitów- jeździectwo naturalne to jazda na kantarze?

ABig ANormal ASmall

dodano: 24.12.2010


500-553e55e5b1f660ee73cb1d4da26a44d4-Amiga- na strone

W Polsce tzw. „jeździectwo naturalne” jest ciągle dość młodą dziedziną i niestety dotarło do nas od niekoniecznie najlepszych wzorców. Znane są u nas przede wszystkim szkoły komercyjne, którym zależy na zarabianiu pieniędzy, a nie na dobru koni.



Zacznijmy od korzeni tzw. „jeździectwa naturalnego”. Metoda takiego stylu jazdy  wywodzi się z szeroko pojętej tradycji ranczersko-kowbojskiej, gdzie konie nadal używane są do pracy - dlatego też muszą być dobrze wychowane i posłuszne, aby w trudnych sytuacjach podczas pracy na ranczu, mogły, jak zajdzie taka potrzeba, uratować życie swoim właścicielom. Jest to jedna z nielicznych, żywych jeszcze kultur, gdzie konie są użytkowane, a nie są tylko hobby lub sportem. W tzw. „jeździectwie tradycyjnym” konie stały się „sztuką dla sztuki” i często przestano zwracać uwagę na bardzo ważne aspekty podczas treningu, takie jak psychologia czy fizjologia tych zwierząt i dlatego pojawiły się tzw. problemy behawioralne. Buck Brannaman powiedział: „Dopóki ujeżdżenie miało cel – zabijanie, bo tradycje jeździeckie wywodzą się przecież ze szkół wojskowych, konie były trenowane w dobry sposób. Teraz nie ma żadnego konkretnego celu i dlatego tak to wygląda, jak wygląda”. Dlatego też wielu ludzi, mając problemy z końmi, zaczęło szukać pomocy w „jeździectwie naturalnym”. Niektórzy szybko zdali sobie sprawę z możliwości osiągnięcia korzyści materialnych i rozpoczęli masową przeróbkę wielowiekowej tradycji ranchersko-kowbojskiej w łatwo przyswajalny program, który da się szybko sprzedać wraz z mającym przynosić natychmiastowe efekty magicznym sprzętem.

            Moim zdaniem spaczyło to pierwotne założenia tzw. „jeździectwa naturalnego”.

            Prawdziwy „natural horsemanship” to nie jazda na oklep, na kantarze sznurkowym lub jazda zupełnie bez niczego. Jeśli koń jest dobrze ujeżdżony i ma zaufanie do nas, oczywiście da się to osiągnąć, ale jest to raczej „efekt uboczny”,  a nie założenie tego nurtu i cel sam w sobie.

            Jeśli uznamy to za założenie nurtu, okazać się może, iż przyniesie to więcej szkody niż pożytku. Nikt z ranczerów nie używał i nie używa kantara do jazdy, może podczas jednej lub dwóch pierwszych jazd z młodym koniem (do pracy z ziemi jak najbardziej). Potem jeździ się na zwykłym ogłowiu wędzidłowym, następnie (niektórzy od razu) na kalifornijskim hackamore (bosalu), kończąc szkolenie konia na kiełźnie z tzw. wędzidłem „spade bit” lub „half breed”.
Na kantarze sznurkowym można bardzo łatwo nauczyć konia wieszania się, ciągnięcia, można spowodować jego usztywnienie (na ogłowiu i bosalu zresztą też poprzez nieumiejętne jego użycie, ale mniej niż na kantarze), a przecież to nie o to chodzi w dobrej szkole jeździeckiej.

            Nieraz widuje się ludzi jeżdżących bez niczego na pysku konia lub ze sznurkiem dookoła szyi. Jeśli przejdzie się do tego etapu zbyt wcześnie, konie będą za mocno obciążać przód , będą chodzić w odwrotnym ustawieniem na kole i w zakrętach, a tego nie chcemy osiągnąć podczas pracy z końmi. Pamiętam, jak Steve Halfpenny powiedział kiedyś, że przez to, iż za dużo jeździł nie zakładając koniowi niczego na pysk, nauczył  Foxiego (swojego już niestety nie żyjącego konia, który występuje na szkoleniowych DVD Silversand Horsemanship) jazdy w odwrotnym ustawieniu i nie mógł go tego w stu procentach oduczyć. Obserwuję pracę Steva od kilku lat z jego kolejnym „głównym” koniem - Gandalfem i widzę, że błędu tego już nie popełnia. Gandalf (miałam przyjemność jeździć na nim w tym roku i jest to najlżejszy i najlepiej ujeżdżony koń, na jakim siedziałam w swoim życiu) chodzi na kalifornijskim hackamore i na ogłowiu z wędzidłem „half breed”, a prowadzony może być bez żadnego problemu jedną ręką (uczyłam się na nim grać w polo-cross).



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: Aneta Borkowska
Data: 19.10.2012
Zmiana jednego mitu na drugi (ze lepsze vacero niż sznurki) to żadne burzenie :) Poza tym vacero ma swoje korzenie w Hiszpanii i Portugalii a nie w Kalifornii czy jakimkolwiek innym kawałku obu Ameryk. Co więcej vacero jest, proszę wybaczyć kolokwializm :) ludową wersją Hiszpańskiej Szkoły Jazdy - zatem cały natural ma bardzo głębokie korzenie w klasyce. Nowe są cyrkowe sztuczki, sznurki, carrotsticky i reszta naturalnego "oręża". Metody pracy z końmi, sygnały są tak stare, jak stare jest jeździectwo klasyczne (dla przypomnienia dodam, że konno zaczęto jeździć najpierw na Starym Kontynencie i tu budowano te podstawy :)
Nick: korastar
Data: 21.02.2012
Przykro stwierdzić, ale atorka nie wie o czym pisze. Dziwię się, że ten portal umieszcza artykuł o tak niskim poziomie. Dla uściślenia, co już ktoś podkreślił przedemną. To nie jazda bez ogłowia, na kantarku czy sznurku powoduje przeniesienie ciężaru konia na przód zamiast na zad. To zwyczajnie nieumiejętna jazda tworzy taki efekt. Zresztą po obejrzeniu żenującego pokazu umiejętności autorki tekstu wszystko stało się dla mnie jazsne. Przykro czytać, że osoba wyraźnie początkująca stawia siebie i swoją wiedzę ponad innych. Kompletny brak pokory... nie ładnie. Dla zainteresowanych film z owym pokazem umiejętności Pani Justyny: http://www.youtube.com/watch?v=EzNxpUcsO80
Nick: WioLa
Data: 13.04.2011
Szkoda tylko, że wśród ranczerów tak popularne jest rodeo. Tam okrucieństwo wobec koni jest potworne. Wystarczy wpisać w youtube 2 słowa rodeo cruelty, a to, co można zobaczyć przeraża. Tak w klasycznym jeździectwie jak i w west są jeźdźcy okrutni i są wrażliwi, kochający konie. Szkoda, że wszystkie szkolenia NH są płatne, co ogranicza dostęp do nich .
Nick: azjofanka
Data: 27.02.2011
Dobry artykuł moim zdaniem. Nie uważam, że znaczenie ma spieranie się o szczegóły typu czy wszyscy ranczerzy byli mili dla swoich koni lub też czy i jakie znaczenie ma jazda na kanarku dla późniejszego wieszania się konia. Najważniejsze w tym przekazie dla mnie jest to, że dobry naturals i klasyka są siebie bardzo blisko. Sposób myślenia o pracy z koniem a nie gadżety rzędy końskiego czy treningowego decydują o tym czy jeździectwo jest dobre czy złe. Bardzo żałuję, że tak mało sportowców wysokiej klasy wyraźnie i głośno popiera swoimi działaniami (nie tylko słowami) takie myślenie o przygotowaniu konia do startów np. w wysokich konkurencjach ujeżdżeniowych. Brakuje w tej rozmowie takich głosów. Sprzeczek kto jest mądrzejszy jest aż nazbyt wiele.
Nick: branka
Data: 27.01.2011
wrotki - ja też uważam, że brutalność w klasyce to błąd(jakże częsty niestety...) ale z drugiej strony - jeśli sięgnąć okiem dalej w tradycję europejską, to w takim średniowieczu jazda była bardzo, bardzo brutalna. A przecież jest sporo rzeczy, które pojawiły się w średniowieczu, a wciąż są stosowane we współczesnym jeździectwie i chowie koni.