Czytaj więcej w tym dziale

Strona Główna > Hippika > Szkolenie jeźdźca

Gerd Heuschmann na kursie instruktorów jeździectwa w Przywidzu

ABig ANormal ASmall

dodano: 17.04.2011


500-119a6dc3fcdd07a0929bfb1bcdfd67ce-HEUSM 10411 026

Na zakończenie trzeciej i ostatniej sesji kursu instruktorów jazdy konnej PZJ, w projekcie „Rusz z kopyta, bądź instruktorem sportu” zorganizowanym w ośrodku „Zielona Brama” w Przywidzu, odbył się wykład Gerda Heuschmanna, autora książki znanej u nas pod tytułem: „Gdyby konie mogły krzyczeć… Co jeździec powinien wiedzieć, aby jego koń cieszył się dobrym zdrowiem” (2009, Wydawnictwo Akademia Jeździecka). Książka ta przetłumaczona została już na 18 języków, a Autor kończy właśnie pracę nad kolejną publikacją. Wykład pod tytułem „Biomechanika konia wierzchowego” uzmysławiał słuchaczom jakie konsekwencje dla konia mogą mieć niektóre elementy treningu, dosiad, oddziaływanie jeźdźca. Autor wykorzystuje przy tym uwarunkowania anatomiczne i biomechaniczne leżące u podstaw klasycznego jeździectwa.



Prawidłowe położenie kończyn w kłusie powinno być takie, by nadpęcia tylnych i kości ramienne przednich, diagonalnych kończyn, były równoległe. Jest to najważniejszy wskaźnik, że koń porusza się „od grzbietu”, przekazując impuls od tylnych kończyn do pyska. Heuschmann zestawiał treść artykułu 401 Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej, dotyczącego ujeżdżenia (ten o „szczęśliwym koniu” i harmonijnym szkoleniu) ze zdjęciami koni, w tym także tych utytułowanych, z oficjalnych zawodów odbywających się pod auspicjami tej organizacji. Mimo wydatnej akcji przodu nie da się dostrzec tam owej równoległości pracy kończyn w kłusie, co świadczy o ruchu tylko „od nóg”. W latach trzydziestych. XX w. Steinbeck nazywał taki kłus pokazowym : „To kłus dla głupich sędziów lub głupich nabywców koni. Nie jeździj za często w ten sposób, bo zniszczysz konia.” Naprawdę spektakularny kłus powinien zaczynać się od zadu, co Heuschmann dokumentował zdjęciem wspaniale kłusującego łosia, o modelowym układzie kończyn i doskonałej dynamice wynikającej z pracy tylnych kończyn. 
Ciekawe były rozważania nad zróżnicowaniem pracy w przypadku młodego czy dorosłego konia. Niektóre struktury anatomiczne potrzebują określonego czasu by wzmocnić się na tyle, aby przejmować pracę innych struktur. Prowadziło to do stwierdzenia, że trzylatek powinien pracować w naturalnej równowadze. 
Rozważania dotyczyły także rytmu i tego, jak znaleźć ten właściwy dla naszego konia. Heuschmann radzi, by szukać takiego tempa w kłusie, w którym jeździec i koń czują się wygodnie. Gdy jeździec będzie się w stanie odprężyć, to i koń zacznie się rozluźniać. Hasło „Czekaj na konia!” oznacza, by dać koniowi szansę na znalezienie właściwego dlań rytmu. Jeźdźcowi pozostaje go jedynie zaakceptować. Gdy ty zaakceptujesz propozycję konia, koń zaakceptuje ciebie. Ten moment następuje, gdy jeździec wyczuje pracę końskiego grzbietu. Takiego rytmu szuka także skoczek w galopie. Jego znalezienie pozwala mu wymierzyć każdą odległość i dobrze wykonać skok.
Heuschmann krytykował obowiązujący obecnie w Niemczech kanon ustawienia konia „do przodu i w dół”. Jego zdaniem koń musi pracować w równowadze, z potylicą jako najwyższym punktem ciała. Miękka potylica i kontakt łapany jak najdalej z przodu konia zapewniają elastyczną pracę grzbietu. Im dłuższa szyja przy miękkiej potylicy, tym lepiej dla konia. Także starzy mistrzowie twierdzili, że należy tak ustawiać konia, by jego uszy były jak najdalej od jeźdźca. Dla potwierdzenia swojego punktu widzenia Heuschmann przeciwstawił przykład niemieckiej ekipy olimpijskiej (która na swych skróconych koniach „nie załapała się na pudło”) ekipie USA George’a Morrisa, która z końmi swobodnie galopującymi z długimi szyjami i wyciągniętymi głowami zdobyła złoty medal w Pekinie.
 
wykład Gerda Heuschmanna
 
Spośród innych tematów na wykładach w Przywidzu poruszane były kwestie dosiadu rozumianego nie tylko jako sposób siedzenia na koniu ale i jako wyczucie. Rozważania dotyczyły też ostatniego punktu skali treningowej – zebrania, biomechaniki chodów bocznych oraz równowagi. Według Heuschmanna 95% koni sportowych wymaga ponownego zrównoważenia. Rozważając szczegóły budowy potylicy Heuschmann udowadniał, że względy anatomiczne uniemożliwiają ustawienie konia w lewo lub w prawo przy przeganaszowaniu.
W podsumowaniu Heuschmann stwierdził, że największym problemem w pracy z końmi są pierwsze 2 lata treningu. Za szybko szkolimy konie pod siodłem. Gdyby mniej dążyć do efektownego wyglądu konia już w wieku 4 – 5 lat, końcowe efekty w pracy z nim w późniejszym okresie byłyby wiele lepsze. Radził też, by w pracy z koniem stawiać sobie prostsze, bardziej realistyczne cele – łatwiej jest je osiągnąć.
Poza wykładami Gerd Heuschmann poprowadził też zajęcia z końmi na hali, udzielając porad co do dalszej pracy, doskonalenia ich słabych stron i korygowania błędów.
Z dużą nadzieją należy czekać na kończoną właśnie książkę tego Autora oraz na jej polskie tłumaczenie. Wydawnictwo Akademia Jeździecka obiecuje szybkie wydanie tego dzieła. Na koniec warto podkreślić doskonałe tłumaczenie Pani Katarzyny Kulikowskiej, która przez kilka godzin wykładów, z dużą kompetencją tłumaczyła skomplikowane często wywody z zakresu teorii jazdy konnej, anatomii i biomechaniki. 
Pozostaje mieć nadzieję, że młody narybek instruktorski słuchający wykładów w Przywidzu weźmie sobie te nauki do serca i wykorzysta je w pracy z ludźmi i końmi.
 
 
 


Zdjęcia