Strona Główna > Relacje ze szkolen

Pierwszy zjazd II roku UPHB

ABig ANormal ASmall

dodano: 20.05.2014


500-5f95f0f2973a268b957ee4e1baf7be33-DSC00003

W marcowe ciepłe i piątkowe południe udałam się wraz z profesorami nadzwyczajnymi Mikołajem i Tymkiem do Sierakowa. Już od samego początku cieszyłam się bardzo, a wcześniej przeze mnie wypowiedziane słowa o radości i uczuciu na I zjazd II roku UPHB takich,



 jakby Harry Potter z ekipą powracał po wakacjach do Hogwartu nie były chybione- ulokowano mnie w miejscu zwanym basztą, mieszkanie było pod schodami prowadzącymi do mieszkania p. Chrzanowskiego, a na solidnych i dużych drewnianych drzwiach wejściowych wisiały 2 miotły z brzozowych witek :D

Zjazd rozpoczął się od wykładu Mikołaja Chełkowskiego o najistotniejszych elementach biomechaniki konia.

 

Przedstawienie i wytłumaczenie tych zagadnień było dość odmienne od tego co słyszy się dziś na ten sam temat m.in. od różnych jeździeckich ‘guru’ wskazujących drogę.

Nie chodziło o robienie komukolwiek na przekór, a o zaprezentowanie ludziom biomechanicznych prawd, które są już od kilku lat znane, ale niekoniecznie każdy potrafi do nich dotrzeć. Nikt nie lubi być robiony w balona, nawet jeśli sam o tym nie wie…;)

Szczególne zainteresowanie wzbudzała rotacja kręgosłupa konia i mimo starań Mikołaja o wystarczająco obrazowe jej przedstawienie - niełatwo było ją sobie wyobrazić, ale z tego co wiem temat ten będzie jeszcze w przyszłości rozwinięty.

Później była kolacja i nie wiem jak to się stało, ale moje marzenie  o rybie w beszamelu i żeberkach w miodzie się spełniło. [wspaniały początek zjazdu!]

Moim zdaniem są to dwie absolutnie najlepsze potrawy z „Chaty Zbójców” z Bucharzewa i choć inne też znakomite, to te są warte grzechu!!!

Po uczcie Dorota Bogusz na tzw. Hyde Parku omówiła zdjęcia kopyt koni przywiezione przez studentów UPHB.  Miała co robić, bo materiału do obejrzenia było sporo.

Wieczorem zabrakło naszego gawędziarza- trenera Wojciecha Mickunasa, który z I rokiem przebywał w Chalinie, dlatego towarzystwo rozeszło się do pokoi dość szybko… Wspólnie też doszliśmy do wniosku, że bez niego nie ma tego szczególnego klimatu w sierakowskim pałacu, trzeba w przyszłości to zmienić!

W sobotę przywitał nas w/w pan, następnie Natalia Jasicka-Krugiołka zabrała nas na wycieczkę po zakamarkach ludzkiej miednicy i zagadnień związanych z jej łącznością z końskim grzbietem.

Dowiedzieliśmy się też jaką budowę powinny posiadać siodła damskie, męskie i dlaczego babki nie powinny jeździć w siodłach typowo męskich.

Pierwszy raz się spotkałam z takim różnicowaniem siodeł, nigdy wcześniej o tym nie słyszałam.

 

Następną częścią programu były zajęcia praktyczne. Podzieliliśmy się na 3 grupy i moja miała najpierw zajęcia o kopytach z Dorotą.

Obiektami naszych obserwacji były 2 koniki polskie, a w zasadzie ich kopyta oraz to w jaki sposób w związku z ich budową się owi myszaci panowie poruszali.

Czas w stajni przeminął zbyt szybko i trzeba było biegusiem się przebrać i pobiec na zajęcia Natalii, która to każdego rzuciła  na stół i sprawnie oceniła różne nasze przykurcze i rozluźnienia w obrębie partii ciała omawianej wcześniej przez nią na wykładzie.

Ostatnie praktyczne zajęcia  z pakietu przedobiadowego , niezwykle relaksacyjne były z Danusią.