...

Armia partyjska. Taktyka, strategia, wyszkolenie, organizacja, uzbrojenie.

Siły zbrojne prawie zawsze odzwierciedlają ustrój państwa jakiemu służą. Armia arsakidzka nie stanowiła tutaj wyjątku. Historia wojskowości partyjskiej obejmuje pół tysiąclecia, zatem z jednej strony należy uważnie zwracać uwagę na zależności chronologiczne, z drugiej zaś mamy do czynienia z pięcioma stuleciami jednej tradycji, która, nota bene, była kontynuowana przez Sasanidów. Armię partyjską ukształtowały dwie fale inwazji irańskojęzycznych koczowników z środkowoazjatyckiego stepu.

1. Taktyka i strategia

Siły zbrojne prawie zawsze odzwierciedlają ustrój państwa jakiemu służą. Armia arsakidzka nie stanowiła tutaj wyjątku. Historia wojskowości partyjskiej obejmuje pół tysiąclecia, zatem z jednej strony należy uważnie zwracać uwagę na zależności chronologiczne, z drugiej zaś mamy do czynienia z pięcioma stuleciami jednej tradycji, która, nota bene, była kontynuowana przez Sasanidów.

Armię partyjską ukształtowały dwie fale inwazji irańskojęzycznych koczowników z środkowoazjatyckiego stepu. Pierwsza związana z powstaniem państwa arsakidzkiego i jego założycielem Arsakesem/Arszakiem I. Druga fala to najazd Saków i zajęcie przez nich Arachozji, zwanej odtąd Sakastanem, współcześnie Sistanem. Naturalnie przyniesione tradycje stepowe nałożyły się na istniejącą kulturę osiadłą (perska i grecka) tworząc nową jakość. O ile od osiedlenia się Persów i Medów do pojawienia się Parnów i Saków minęły stulecia, o tyle element grecki był w Iranie i Azji Centralnej stosunkowo młody, choć bardzo silny dzięki organizacji, przedsiębiorczości oraz, zapewne agresywności. Jednocześnie państwo zamieszkiwali potomkowie wszystkich ludów imperium achemenidzkiego, w tym spadkobiercy kultur dawnej Mezopotamii.

Imię Arsakes pojawiało się w odniesieniu do Partii – jednej z satrapii perskich już w czasach Aleksandra Wielkiego. Wiadomo, że było to imię dynastyczne, zatem niewykluczone, że mogło chodzić o któregoś z przodków (faktycznych, fikcyjnych lub symbolicznych) Arszaka I, który był wodzem scytyjskich Parnów/Dahów, a także być może sprzymierzeńcem zbuntowanego satrapy seleukidzkiego Andragorasa. Po kilku latach Arszak sam sięgnął po władzę. Choć taki scenariusz nie został dosłownie przekazany w żadnym ze źródeł, jednak szczegółowe badania porównawcze dokonane przez Józefa Wolskiego wskazują, że bunt seleukidzkiego gubernatora poprzedzał zdobycie władzy przez Arszaka, którego imię pojawia się we wszystkich źródłach już od pierwszej rebelii.  Sam ten fakt dowodzi dość skomplikowanych stosunków już pierwszych latach istnienia państwa Arsakidów. Secesja dawnej achemenidzkiej satrapii pod wodzą Andragorasa (który mógł być zarówno Grekiem, jak zhellenizowanym Persem piastującym wysoki urząd w administracji seleukidzkiej), z użyciem oddziałów koczowniczych sojuszników wskazuje na różnorodność tradycji militarnych. Trzeba też pamiętać, że Irańczycy szkolili się w greckiej sztuce wojennej już za życia Aleksandra (Seleukidzi dysponowali irańską falangą), a z drugiej strony armie świata hellenistycznego chętnie adaptowały niegreckie elementy militarne, wykorzystując często barbarzyńskich (nie-Helleńskich) wojowników.

Zatem od samego początku koczowniczy Parnowie zmuszeni byli do współpracy z Grekami oraz  Persami. Z początku stanowili zapewne zaledwie jeden z barbarzyńskich kontyngentów w armii buntownika. Gdy przekonali się o własnej sile sięgnęli po rolę przewodzącą. Wydaje się, że pierwotnie armia arsakidzka składała się z zastępów konnych łuczników – etnicznych Parnów, wśród których mogły już pojawiać się nieliczne oddziały przeznaczone do walki w bliskim kontakcie, a zatem noszące pancerze, dające ochronę lekkozbrojnym w przypadku pościgu przeciwnika. Być może słynni partyjscy kataphraktoi byli stosowani już we wczesnym okresie istnienia państwa. Niewykluczone, że jednostki takie pojawiły się w armii Seleukidów po wyprawie Antiocha Wielkiego na Wschód w 206 r . p.n.e. z inspiracji wojsk arsakidzkich. Niewykluczone jednak, że kwestia powstania superciężkiej jazdy była bardziej skomplikowana i nakładają się na jej genezę różne tradycje taktyczne: dawna stepowa z jej współdziałaniem konnych łuczników oraz oddziałów przeznaczonych do walki wręcz, achemenidzka z jej w pełni opancerzonymi wojownikami oraz macedońska z zastosowaniem długich włóczni przy szarży opancerzonych jeźdźców.

Pierwsze wzmianki o użyciu katafraktów dotyczą armii seleukidzkiej, być może zatem proces kształtowania się tego rodzaju jazdy był rozciągnięty w czasie. Znamienne jednak jest powiązanie partyjskich  kataphraktoi z hippotoxotai – konnymi łucznikami (cecha nieobecna w ciężkiej jeździe seleukidzkiej), co wskazuje na impuls płynący ze stepu. Współpraca zagonów łuczniczych z ciężką jazda znany był licznym ludom koczowniczym od Scytów po Dżurdżenów i Mongołów. Współpraca tych dwóch rodzajów jazdy przebiegać mogła na poziomie oddziałów – nękające wroga jednostki hippotoxotai manewrowały tak aby ułatwić szarżę kataphraktoi, lub chroniły się  przed ścigającym wrogiem za szykiem pancernych jeźdźców, jak miało to miejsce w przypadku bitwy pod Karrami, lub podczas podbojów mongolskich. Współpraca mogła też odbywać się w samych oddziałach gdy szarżujący ciężkozbrojni jeźdźcy mieli za sobą wspierających ich konnych łuczników, co mogło mieć miejsce w wojennej praktyce Sarmatów, Dżurdżenów i zainspirowanych taktyką awarską Bizantyjczyków w VI w n.e. Według polskiego badacza historii ciężkiej jazdy w starożytności – Mariusza Mielczarka te dwa paradygmaty taktyczne miały stanowić o różnicy pomiędzy rzymskimi pojęciami: catafractii czyli ciężkozbrojnymi operującymi w pierwszy z wymienionych sposobów, wykorzystywanymi głównie do atakowania piechoty, co miałoby implikować trzymanie włóczni wzdłuż końskiej szyi, oraz clibanarii współtworzącymi oddziały wraz z łucznikami, preferowanymi do walki z jazdą, co powodowałoby konieczność trzymania włóczni w poprzek szyi wierzchowca.

Jednocześnie można zastanowić się czy inspiracją dla powstania opancerzonej jazdy macedońckiej (która wszak miała ukształtować katafraktów) nie był wpływ scytyjski (Arrian zaświadcza, ze Macedończycy zapożyczyli od koczowników rozwiązania taktyczne, być może wraz z modelami uzbrojenia). Niewykluczone, że irańskojęzyczni scyto-sakijscy Parni-Dahowie, zawładnąwszy Partią, skonfrontowali oryginalną koncepcję stepową z jej wersją przetrawioną przez sztukę wojenną Macedończyków tworząc nową jakość, którą przejęli Seleukidzi.

Należy jednak zwrócić uwagę, że ciężka jazda w starożytności nie była szczególnie skuteczna w otwartej bitwie przeciw zdyscyplinowanej, dobrze wyposażonej piechocie o wysokim morale. Niech świadczy o tym przykład Tigranocerty, Karr, Emesy, Argentoratum, wojen z Sarmatami, czy bitew toczonych podczas perskiej kampanii Juliana. W konfrontacjach z lżej opancerzoną jazdą sprawdzała się jednak znakomicie.Świadectwa ikonograficzne ze Starej Nisy i Koj Krygłan Kała świadczą, że scyto-sakijscy koczownicy z północnych peryferii Persji stosowali nieopancerzone oddziały przeznaczone do walki wręcz.

Poza oddziałami Parni/Dahów, już wcześni Arsakidzi cenili wojenne zdolności Greków. Królowie partyjscy chcąc przypodobać się ludności greckiej przyjmowali tytuł philhellen, a sztuka Starej Nisy pełna jest przedstawień wojowników w greckim rynsztunku. Powstanie na wchodzie państwa greków baktryjskim stanowi znakomitą analogię – tam również podstawową siłę armii stanowiła lekka kawaleria rekrutowana z irańskojęzycznych poddanych ale używano również typowo helleńskich technik wojennych, co z czasem doprowadziło do wymieszania elementów. Piechota stanowiła wiekszość składu liczebnego armii wczesnopartyjskich. Należy też pamiętać, że państwo partyjskie było w stanie wystawić liczne armie piesze w pierwszych wiekach naszej ery. Wydaje się, że zabiegając o względy swoich greckich poddanych Arsakidzi zamierzali zapewnić sobie dostępność wyszkolonych i zdyscyplinowanych zastępów piechoty. Równocześnie surowość wobec zbuntowanych Greków pośrednio świadczy o obawie przed ich siłą. Wielki polski autorytet badań nad historią Partów – Józef Wolski uznał, że Arsakidzi prowadzili od pol II w p.n.e. program propagowania irańskiej tożsamości, występując przeciw elementowi greckiemu. Naturalnie polityka taka byłaby uzasadniona z uwagi na dwuznaczne pochodzenie dynastii od środkowoazjatyckich koczowników, jednak ostentacyjne głoszenie własnej przyjaźni wobec Greków, zamiłowanie wobec greckiej sztuki a nawet teatru wydają się  wskazywać, że królowie partyjscy przejawiali autentyczne zamiłowanie dla kultury greckiej.

Należy jednak też dodać, że  Hellenowie byli obdarzani największą przyjaźnią gdy władza Arsakidów była jeszcze stosunkowo młoda, a militarny potencjał miast greckich wciąż duży. 

Wydaje się, że momentem, który ostatecznie zdefiniował charakter partyjskiej kawalerii i w ogóle sił zbrojnych był najazd Saków i zajęcie przez nich Sistanu. Ruch irańskojęzycznych nomadów na południe, zainicjowany ekspansją Xiong Nu doprowadził do upadku państwa Greków baktryjskich oraz powstania państw sakijskich w Indiach. Choć nie znamy przebiegu wydarzeń związanych z zajęciem Archozji, ostateczny rezultat był mniej dramatyczny niż w przypadku Baktrii. Być może jakąś rolę odgrywało pokrewieństwo etniczne Parni i Saków. Choć według Wolskiego ród Suren miał być jednym z arystokratycznych rodów Parnijskich towarzyszących Arszakowi podczas podboju Partii, tradycja irańska wydaje się potwierdzać sakijską genezę Surenów. Przywilej koronowania króla partyjskiego przez głowę rodu Suren wyjaśnić można jako nabyty na skutek traktatu pokojowego sankcjonującego podbój Sistanu, jednak utrzymującego zwierzchność partyjskiego suwerena. Ród Suren zdecydował się poprzeć Orodesa II przeciw jego bratu Mihradesowi, co dodatkowo wzmocniło jego pozycję. Władza Arsakidów rozciągała się na liczne podległe królestwa, możliwe, że w tym królestwo sakijskie. Warto również przypomnieć, że część badaczy datuje pojawienie się partyjskich katafraktów na panowanie Mitrytadesa II, co koresponduje z tezą o sakijskiej inspiracji dla ostatecznej konstytucji arsakidzkich sił zbrojnych.

Choć wspomniano, że opancerzona jazda mogła pojawić się już w kontyngentach Parni/Dahów, a późniejsi Arsakidzi stosowali kawalerię bliskiej walki o różnym stopniu opancerzenia, jednak osiedlenie Saków w Sistanie ostatecznie zdefiniowało wyraźny podział na kataphraktoi i hippotoxotai.

Pomimo, że taktyka Saków nie różniła się zapewne diametralnie od taktyki samych Parnów, trzeba przypomnieć, że sztuka wojenna Arsakidów od samego początku podlegała wpływom zarówno greckim jak i perskim. Diametralnie zmienił się ich tryb życia z nomadów stali się górną warstwą społeczeństwa typowo osiadłego. Nadania ziem, quasi lenne stosunki władzy, własności i produkcji, musiały stanowić praktykę nie do końca jasną dla koczowników, genetycznie związaną z kulturą rolną, stanowiły jednak sedno ustroju państwa arsakidzkiego. Wydaje się, że armia partyjska w I w p.n.e. musiała być bardziej zróżnicowana od opisanej w relacjach z bitwy pod Karrami. Arsakidzi mieli nie posiadać stałej armii polegając na kontyngentach dostarczanych przez potężne rody, podległych królów, miasta, czy zwoływane w prowincjach całego imperium. Jednak musieli mieć wojska stanowiące załogi twierdz czy linii fortyfikacji.

Koncentrując oddziały z różnych części państwa, o różnych stopniach zależności i lokalnych charakterach władcy partyjscy musieli dysponować armią dość niejednolitą, choć jej sercem pozostawała kawaleria.  Trzeba pamiętać, że armia królewska była podczas starcia Sureny z Krassusem w Armenii wraz z Orodesem. Rzymianom w bezpośrednim starciu przeciwstawiono zatem Saków, co może wskazywać na chęć oszczędzania krwi wojowników partyjskich. Orodes musiał zdawać sobie sprawę z liczebnej przewagi najeźdźcy nad wojskiem Sureny oraz ze strategicznej wagi Armenii podczas konfliktu. Osłabienie agresora z zachodu kosztem nazbyt potężnego wasala byłoby w interesie królestwa. Tymczasem bitwa pod Karrami dowiodła po raz kolejny skuteczności stepowej taktyki, która polegała na umiejętnym wykorzystaniu konnych łuczników wspieranych przez jazdę pancerną. Łucznicy poza nękaniem pociskami powodowali zamieszanie i dezorientację wroga, który nie umiał określić liczebności swoich oponentów. Jednocześnie stosowali manewry pozorujące, mające na celu sprowokowanie błędu, którego popełnienie było łatwe w sytuacji ciągłej presji, nieznajomości rozmiaru armii przeciwnika oraz mylących manewrów.

Wydaje się, że stepowa taktyka ogłupienia wroga celem spowodowania rozpadu jego systemu dowodzenia, a potem dokonania ostatecznego zniszczenia była świetnie znana Sakom Sureny. Jednocześnie ciężka jazda miała swoją ściśle określoną funkcję, która polegała na wspieraniu lekkozbrojnych łuczników na wypadek pościgu wroga oraz na zadaniu ostatecznego uderzenia w wymęczonego przeciwnika. W przypadku płytkiego szyku, lub konfrontacji z lżej opancerzoną konnicą, szarża ciężkiej konnicy mogła okazać się przełamująca. Dysproporcja kataphraktoi w stosunku do hippotoxotai przypomina późniejsze armie Dżurdżenów i Mongołów, być może podobny skład miały budzące postrach wojska Xiong Nu. Przekazy akcentują przodującą rolę łuczników w ich taktyce, jednak wspominają również istnienie jazdy opancerzonej. Ikonografia ani znaleziska archeologiczne nie są jednak pomocne dla rekonstrukcji ich wyposażenia – odnaleźć jednak można przedstawienia Xiong Nu z mieczami i tarczami w dłoniach, co pozwala się domyślać istnienia oddziałów jazdy wspierających bezpośrednim bojem konnych łuczników. Jak wspomniano wyżej była to dawna taktyka stepowa. Należy jednak dodać, że niektóre ludy koczownicze uczyniły z pancernej jazdy bliskiego boju swoją specjalność taktyczną – jak Sarmaci, Alanowie i niektóre grupy Turków. Sukcesy Alanów w wojnie z Partami w I w n.e. świadczą, że ciężka kawaleria mogła zdominować łuczników. Jazda Sasanidów najprawdopodobniej w całości była opancerzona, co mogło stanowić wynik dobrodziejstw osiadłego życia oraz wpływ Alanów.

Zarówno Partowie jak i później Sasanidzi chętnie uciekali się do podstępów oraz zasadzek. Znakomicie opanowali sztukę gwałtownych ataków na maszerujące kolumny wroga, nacierając w różnych miejscach równocześnie powodując chaos, którego efektem były paniczne reakcje, błędne decyzje, a co za tym idzie zwiększone straty przeciwnika. Wszystkie te cechy wymagały doskonałego opanowania manewrów, zarówno na poziomie poszczególnego wojownika, jak i całych oddziałów. Zapewne jednak z uwagi na sztywną koncepcję dyscypliny nie wykształciła się taktyka rozpraszania i ponownej koncentracji w innym miejscu, przez co łucznicze oddziały partyjskie a później sasanidzkie były wrażliwe na gwałtowny atak ciężkiej jazdy. Zniwelowaniu efektu takiej szarży służyły jednostki katafraktów.

Użycie bębnów pomagało wojownikom wpaść w bitewny trans, budząc jednocześnie przerażenie wśród wrogów. Sakijskie i partyjskie bębny posiadały we wnętrzu dodatkowe kule, które poruszały się na skutek wibracji powodując zniekształcenie rytmu, który z czasem przeradzał się w jednolity dźwięk przypominający przeciągły ryk albo grzmot. Ten rodzaj bębnów miał genezę środkowoazjatycką. To kolejna metoda ograniczenia percepcji wroga i złamania jego motywacji. Prezentacja głowy młodego Krassusa oraz stałe wyszydzanie jego ojca miało pogrążyć Rzymian w defetyzmie, co z resztą się powiodło.

Można powiedzieć, że podstawową zasadą taktyki Saków było wytwarzanie ciągłej presji rozciągniętej na różnych płaszczyznach – od fizycznego nękania pociskami, przez fingowane szarże, wzniecanie kurzu, który powodował dyskomfort w oddychaniu ale również nie pozwalał zorientować się co do liczebności atakujących, po użycie działających na zmysły środków muzycznych oraz mącących umysł komunikatów. Poza Krassusem skuteczności  taktyki ciągłej presji doświadczył Marek Antoniusz w rzekomo niedogodnej dla jazdy, górzystej Armenii oraz liczni cesarze, którzy atakowali państwo partyjskie, a później sasanidzkie, gdzie po paśmie zwycięstw przychodził moment na ostateczne wycofanie się, najczęściej w nieładzie i z ogromnymi stratami. Był to jednak wynik głównie strategii, którą Partowie przynieśli ze swojej stepowej ojczyzny. Strategii, którą można określić jako „obronę w głębi” i „strategię spalonej ziemi”.

W przeciwieństwie do swoich zachodnich adwersarzy Partowie a później sasanidzcy Persowie nie mieli oporów przed wciągnięciem wroga w głąb swojego państwa, przy czym wycofując się niszczyli wszelkie zasoby jakie przeciwnik mógłby wykorzystać. Konieczność zdobywania przygranicznych twierdz a potem uciążliwy marsz podczas którego Irańczycy stawiali ciągły opór pozwalał królowi królów zwołać armię z odległych krańców swojego imperium. Jednostki, które tworzyły stałą armię były raczej nieliczne a organizacja obrony była zadaniem lokalnych władz i feudałów. W ten sposób Rzymianie mogli podążać od jednej zwycięskiej bitwy do kolejnej, cierpiąc coraz dotkliwsze straty w ludziach oraz braki w aprowizacji, nie napotykając armii królewskiej. Pasmo zwycięstw stawiało przed rzymskim wodzem ostateczną konieczność wycofania się, a wówczas taktyka wieloaspektowej presji sprawdzała się najlepiej. Niewykluczone, że przeciwstawienie znacznie liczniejszemu przeciwnikowi kontyngentu sakijskiego nie miało na celu odbycia rozstrzygającej bitwy, ale osłabianie i demoralizowanie Rzymian podążających w głąb królestwa. Obecność armii królewskiej w Armenii, która stanowiła terytorium o kluczowym znaczeniu zapobiegło opowiedzeniu się tego  kraju po stronie rzymskiej, co mogłoby mieć fatalne konsekwencje, oraz pozwoliło armii królewskiej na zajęcie świetnej pozycji do ataku na Syrię lub w głąb Azji Mniejszej. Taki atak na zaplecze mógł zmusić osłabionego atakami Saków przeciwnika do gwałtownego odwrotu, pozostawiając go jednak w kleszczach armii Orodesa i Sureny. Sukces pod Karrami mógł zatem być zwycięstwem o nadspodziewanej skali.

Szukając źródeł takiej strategii przypomnieć można scytyjską wyprawę Dariusza, podczas której Scytowie nękali piechotę perska, byli jednak odpierani przez jazdę, która dzięki opancerzeniu i opanowaniu taktyki bliskiego boju mogła zdominować konnych łuczników, po czym umykali w step. Zatruwając źródła wody skazali przeciwników na pragnienie. Gdy pochód Dariusza zupełnie wytracił impet rozpoczął się odwrót, podczas, którego Scytowie dalej nękali wrogów zadając im coraz dotkliwsze straty. Być może śmierć Cyrusa w wojnie przeciw sakijskiej królowej Tomyris stanowiła również efekt podobnej taktyki – zadawszy Sakom liczne klęski, zabiwszy królewiczów, Persowie dali się wciągnąć w głąb Azji Środkowej i ulegli w końcu siłom wroga. Naturalnie ważną rolę pełnił w tej sytuacji podstęp samej królowej, jednak podstępy w wojnach starożytnych miały charakter taktyczny, podlegały szerszej strategii.

Podsumowując kwestię taktyki i strategii partyjskiej podkreślić należy jej przestrzenny charakter. Strategia wciągania wroga w głąb terytorium powodowała, że stawał się on podatny na sztuczki taktyczne mające na celu zachwianie jego percepcją, wytworzenie w nim poczucia beznadziejności i stopniowe wytracanie jego zdolności bojowej. W osiągnięciu tego celu pomagała ruchliwość oddziałów oraz charakter walki podczas której starano się unikać starć wręcz.

Jednym z czynników sukcesu takiej strategii i taktyki była logistyka. „Spalona ziemia” nie pozwalała wyżywić się przeciwnikowi ale tworzyła trudności aprowizacyjne dla własnej armii. Naturalnie od wojowników oczekiwano stawiania się w pełni wyekwipowanymi, jednak w praktyce oznaczało to, że tabory i obozy armii partyjskich a później sasanidzkich stanowiły wyjątkowo bogaty łup, gdyż obok broni, sprzętu bojowego, żywności oraz innego niezbędnego ekwipunku wożono ze sobą przedmioty luksusu. Wodzowie i królowie mieli ze sobą swoje żony oraz liczne skarby. W okresie sasanidzkim oprócz wozów i koni dla celów logistyki zaczęto stosować słonie.

Taktyka wywierania ciągłej presji wymagała nieprzerwanych dostaw amunicji, co zapewniały kursujące pomiędzy oddziałami a obozem karawany wielbłądów. Wydaje się, że w bitwie pod Karrami Sakowie mieli ze sobą swoje środkowoazjatyckie wielbłądy dwugarbne, mimo, że dromadery były chętnie stosowane na pograniczu rzymsko-partyjskim. Z czasem powstał nawet dosiadający wielbłądów odpowiednik katafraktów. Wydaje się jednak, że Surena nie mógł użyć tych zwierząt. Po pierwsze powierzenie tak ważnego zadania jak zaopatrzenie w amunicję własnych wojowników niesprawdzonym metodom było wykluczone, po drugie konie odczuwają niepokój w obecności wielbłądów nawet gdy są do nich przyzwyczajone. Jednak gdy konie spotykają wielbłądy po raz pierwszy potrafią wpaść w panikę.

Te obserwacje autorów starożytnych potwierdzały relacje europejskich podróżników do Azji Środkowej. Stosując wielbłądy dla dostarczenia strzał (ale zapewne też i wody) swoim jeźdźcom musiał być pewien, że konie są z ich widokiem oswojone.

2. Wyszkolenie

Partyjskie pospolite ruszenie osiągało świetną jakość bojową dzięki ciągłym ćwiczeniom w siedzibach rodów, ale także dzięki obyczajowi wysyłania chłopców na wychowanie do suwerenów, gdzie przechodzili przeszkolenie bojowe. Dwór samego króla stanowił rodzaj akademii wojskowej dla najwyższej arystokracji. Sytuacja ta, znana z czasów Achemenidzkich, przetrwała do podboju islamskiego. W okresie sasanidzkim oddziały były zwoływane kilka razy w roku na parę dni celem oceny wyszkolenia ale również dla treningu grupowego. Choć indywidualne umiejętności można było nabyć podczas polowań lub samotnych ćwiczeń, istotą sztuki wojennej jest praca zespołowa. Częściowo kształtowano ją w siedzibach wielkich feudałów, być może jednak tradycja centralnej kontroli stanu wyszkolenia wywodziła się  z czasów partyjskich. Należy zaznaczyć, że arsakidzka doktryna wojenna opierała się na opanowaniu umiejętności, które nie są rozwinięciem naturalnej motoryki ludzkiego organizmu ani nie należą do zespołu codziennych czynności przedstawicieli ludności osiadłej. Partowie jednak od połowy III w p.n.e. nie byli nomadami. Doskonalenie sztuki wojennej musiało odbywać się drogą treningu. Pomimo, że niekiedy uważa się wyszkolenie katafrakty za bardziej czasochłonne od konnego łucznika, pamiętać trzeba, że nauka oraz doskonalenie jazdy konnej wraz z łucznictwem wymaga ciągłych ćwiczeń. Partyjski ciężkozbrojny jeździec musiał znać sztukę hippotoxotai.

3. Odzież

Ponieważ każdy wolny mężczyzna sakijski lub partyjski był potencjalnie wojownikiem, nie można zatem wyróżnić odzieży typowo wojskowej. Jak w przypadku wszystkich koczowników Eurazji strój musiał umożliwiać jazdę konną, pracę i walkę z grzbietu wierzchowca.
Wojownik sakijsko-partyjski nosił spodnie, których nogawki wsuwał w zachodzące powyżej kostki buty. Na spodnie zakładał nogawice, niekiedy spinane przy nogawkach sprzączkami. Okrągłe sprzączki mogły również występować przy butach. Nogawice mocowane były sznurkami lub rzemykami po bokach bioder. Same buty wykonywane były zapewne z filcu, wywodzące się z tradycji stepowej, miękkie, często bogato wyszywane. Na korpus ubierał otwarty kaftan z długimi rękawami, podobny do kaftanów znanych ze sztuki Scytii własciwej, przepasany szarfą lub pasem z dwoma sprzączkami, niekiedy ozdobnymi okuciami i dodatkowym rzemieniem dla zawieszenia miecza. Alternatywnie mógł założyć sięgającą do połowy uda tunikę z długimi rękawami. Być może używanie kaftanów znamionuje bliska, żywą tradycję stepowego nomadyzmu wczesnych Partów, a w I w p.n.e. – Saków, podczas gdy tuniki nosiła ludność już bardziej osiadła. Ikonografia indyjska ukazuje Saków ubranych w sięgające do kolan chałaty, spodnie i baszłyki. Dłuższa szata wierzchnia charakterystyczna była dla odzieży przedstawianej w sztuce Kuszanów – potomków sakijskiego plemienia znanego z chińskich przekazów jako Yueh Qi. Tradycja długich tunik/kaftanów pozostała również żywa w późniejszych czasach Sogdianie i miastach oaz Wschodniego Turkestanu, skąd pochodzą pisane zabytki języka sakijskiego.

Na kaftan lub tunikę wojownik sako-partyjski mógł narzucić długi płaszcz, w typie achemenidzkiego kantuš, z rzadka wsuwając ramiona w rękawy. Płaszcz taki mógł być noszony na pancerzu, co wydaje się potwierdzać epizod z bitwy pod Karrami ale pamiętać trzeba, że podobne szaty stosowali wojownicy stepu, różnych etnosów, aż do średniowiecza.

Na głowie wojownik partyjsko-sakijski mógł założyć opaskę, która jednak mogła stanowić znamię władcy czy dowódcy, spiczasty baszłyk lub tiarę-kulahu/kolaf, czyli wysoką czapkę, z opadającymi na policzki „uszami” i fragmentem materiału okrywającym kark. Możliwe były również tiary pozbawione tych elementów.

Wojownikowi zależałoby najpewniej na ozdobieniu stroju dużą ilością złotych albo srebrnych aplikacji lub chociaż wyszywanych wzorów. Pomimo, że moda na naszywane pasy bardzo ozdobnych ornamentów pojawi się w Partii w początku n.e., duża ilość naszywek z szlachetnych kruszców zarówno w grobowcach Scytów Właściwych jak i Saków świadczy o umiłowaniu połysku.
Całości dopełniała biżuteria – torkwesy, bransolety, pierścienie oraz bogato zdobiona broń.

4. Uzbrojenie zaczepne

4.1. Łuki

Cechą, która powtarza się od zarania historii plemion eurazjatyckiego stepu jest stosowanie konnych łuczników wspieranych przez oddziały opancerzonych jeźdźców. Kombinacja ta wykształcona została przez Scytów, stosowana z powodzeniem przez późniejszych nomadów z większym akcentem położonym na dominującą rolę strzelców lub wojowników bliskiego dystansu. Trzeba pamiętać, że łuk stanowił nieodłączny atrybut koczownika. Strzelanie z niego ćwiczone było od dzieciństwa, a na co dzień doskonalone w polowaniach. Łuk stepowców od zarania był kompozytowym łukiem refleksyjnym pozwalającym uzyskać dużą energie strzału przy stosunkowo niedużych rozmiarach. Pierwotne łuki scytyjskie były krótkie, wygodne do operowania podczas jazdy konnej. Jednocześnie podwójna krzywizna ramion zapewniała niezły zasięg a także przebijalność. Łuki takie noszono w gorytosach czyli pojemnikach łączących w sobie kołczan i sajdak. Z pewnością armie wczesnopartyjskie używały właśnie  takich łuków. W III wieku p.n.e. zaczęto stosować nieelastyczne, najczęściej kościane lub rogowe, nakładki oraz przedłużenia (mongolskie siha). Ten rodzaj broni został stworzony przez Xiong Nu – prawdopodobnie wczesnych Hunów, pozwalając na ich ekspansję oraz wyparcie irańskich koczowników z ich dotychczasowych siedzib.

Zapoczątkowana w ten sposób „wędrówka ludów” miała ogromne znaczenie dla historii całej Eurazji, choć jej rezultaty nie były w jej europejskiej części tak dramatyczne jak ruchy ludów stepowych w IV w n.e.. Łuk Xiong Nu był dłuższy niż scytyjski, energię w nim, tak jak w łukach scytyjskich, kumulowały dwie krzywizny ramion, jednak sztywny majdan i przedłużenia potęgowały siłę strzału. Zaczęto również używać niesymetrycznych ramion – krótszego dolnego i dłuższego górnego, co pozwalało strzelać z takich łuków podczas jazdy konnej. Dalszy zasięg ostrzału oraz żelazna dyscyplina wczesnohuńskiego wojska okazał się piorunującą mieszaniną, która doprowadziła do rewolucji w świecie wielkiego stepu. Sukces Xiong Nu był oszałamiający choć ich imperium nie było długotrwałe. Należy jednak pamiętać, że łuki wschodnich Scytów/Saków były cięższe i silniejsze od łuków ich zachodnich pobratymców. Oznacza to, że irańskojęzyczni nomadzi wschodniej części Wielkiego Stepu jeszcze przed okresem dominacji Xiong Nu preferowali dalekosiężność nad szybkostrzelność. Być może zjawisko to należy wiązać z charakterem przeciwników z jakimi mieli do czynienia – w konfrontacji z innymi konnymi łucznikami zasięg dawał znaczną przewagę, gdy jednak wrogiem były oddziały piechoty, skuteczniejsza okazywała się szybkostrzelność połączona z ruchliwością jeźdźców. Wydaje się również, że użycie pancerzy przez wrogą jazdę przeznaczona do walki wręcz mogło niwelować efekt ostrzału. Jednocześnie wspierający taką jazdę łucznicy musieli używać swoich łuków w galopie lub cwale zatem nie mogły być ciężkie.

Sakowie w I w p.n.e. z pewnością stosowali oba rodzaje łuku w zależności od taktyki. Partowie, którzy pierwotnie związani byli raczej z tradycją „zachodnią”, o czym świadczą liczne przedstawienia łuków, musieli opanować wschodnią szkołę łuczniczą a co za tym idzie przejąć nowy rodzaj łuków. Łuki trzymane przez postacie na monetach partyjskich są najczęściej niesymetryczne, reprezentują kilka typów, co dowodzi zapewne ewolucji sprzętu łuczniczego w czasie panowania Arsakidów. W I w n.e. podczas bitwy z sarmackimi Alanami – Partowie przygotowali swój szyk do ostrzału wroga, ten jednak uznając swoją niższość w łucznictwie (zapewne mniejszy zasięg łuków) zdecydował się na gwałtowną szarżę opancerzonych jeźdźców.

Można przyjąć, że jazda sakijska i partyjska stosowała dwóch rodzajów łuków – ciężkiego do ostrzału z większej odległości oraz lekkiego używanego podczas gwałtownych manewrów. Naturalnie oba łuki wymagały różnych strzał. Być może dwa tubusy przy późnej wersji partyjskich i sarmackich gorytosów zawierały amunicję do różnych typów łuków?

Niewykluczone jednak, że ubożsi jeźdźcy używali jednego łuku stosując różne rodzaje naciągu. W sytuacji ostrzału z miejsca, gdy dysponowali stabilną pozycją i czasem, naciągali łuki do ucha – zwiększając zasięg. Natomiast podczas strzelania w galopie mogli naciągać łuki do piersi, przez co nie podnosili środka ciężkości, dzięki czemu zachowywali mocny dosiad, a pracę wykonywały niemal wyłącznie duże partie mięśni pleców i klatki piersiowej, jednak naciąg był krótszy, co pozwalało zwiększyć szybkostrzelność kosztem siły. Wydaje się, że ostrzał w galopie był prowadzony z niedużej odległości. Wykorzystanie takiego naciągu potwierdza ikonografia partyjska i związana z nią palmyreńska a także sasanidzka. Również niektóre obiekty sztuki Scytów Właściwych  ukazują taką technikę strzelecką. Jednocześnie Prokopiusz opisując współczesnych sobie łuczników bizantyjskich pisał, że nie używali archaicznego i słabego naciągu do piersi, który uważał za charakterystyczny dla dawnych Greków. Tymczasem ikonografia nie potwierdza tej obserwacji. Być może zatem „dawność” owej techniki odnosiła się do czasów hellenistycznych i inspiracji partyjskiej?

Co istotne: w łuki uzbrojeni byli nie tylko lekkozbrojni ale także pancerni wojownicy sakijscy i sarmaccy. Wydaje się jednak, że łuki lekkie nie były dla nich przydatne, gdyż manewrując poszukiwali bezpośredniego kontaktu z przeciwnikiem, zatem mogli prowadzić tylko ostrzał ze statycznej pozycji. W istocie ikonografia dość licznie ukazuje wyposażenie łucznicze ciężkozbrojnych jeźdźców jednak chyba tylko słynna kościana plakieta ze sceną bitewną z Orlat przedstawia ich strzelającymi, są jednak spieszeni lub na stojących wierzchowcach. Na drugiej plakiecie z tego samego miejsca, stanowiącej najpewniej komplet, przedstawiono lekkozbrojnych konnych myśliwych. Nie można jednak dostrzec różnicy w budowie używanych łuków. Inną przesłanką pozwalającą domyślać się wykorzystania łuków przez ciężkozbrojną jazdę jest sarmackie naczynie z Kosiki, gdzie opancerzony wojownik dobija ciosem długiej włóczni lekkozbrojnego łucznika, trafionego uprzednio strzałami.
Gdy sytuacja tego wymagała łuki zawieszano na barku, co potwierdza ikonografia wczesnosasanidzka.

Scytosakijski i partyjskie strzały posiadały najczęściej trójgraniaste groty, wyposażone niekiedy w dodatkowy haczyk utrudniający wydobycie pocisku z rany. Rzadsze były groty płaskie.

4.2. Włócznie

Długie włócznie ciężkiej jazdy stepowej i perskiej nazywano po grecku kontos, co oznaczało pierwotnie drągi używane do odpychania łodzi. Łacińskim odpowiednikiem tej nazwy był contus. Nie można być pewnym genezy tej broni. Wiadomo, że pancerna jazda achemenidzka stosowała dwa oszczepy przeznaczone zarówno do miotania jak i walki wręcz. Wydłużenie drzewców miał zaordynować Dariusz III po pierwszych sukcesach Aleksandra. Z drugiej strony ikonografia wskazuje, że tak jazda asyryjska jak i achemenidzka umiała posługiwać się lancami. Jednocześnie pojawienie się długiej włóczni macedońskich hetajrów nastąpiło najpewniej po kampanii przeciw Scytom. Być może to właśnie od nich przejęto koncepcję uderzeń pancernej jazdy, jej podstawowe szyki a może też uzbrojenie. Zachodni Scytowie używali ciężkozbrojnej konnicy stosującej długie włócznie przeznaczone do walki wręcz, jak również oszczepy.

Trzeba też zwrócić uwagę, że sama zmiana broni nie jest w stanie przynieść pozytywnego efektu bez długotrwałego treningu. Do tego zaś konieczni są instruktorzy posiadający umiejętność władania nowym rodzajem broni, a także znający techniki jego nauczania. Okres treningu byłby tym dłuższy im większe przyzwyczajenie do dawnych metod walki. Persowie Dariusza III posługiwać się mieli włóczniami-oszczepami nazywanymi palton od co najmniej stu lat. Zwykłe wydłużenie drzewców nie mogłoby mieć miejsca bez żywej tradycji walki bronią o większych gabarytach.

Niezależnie od genezy, wykształcenie się kontoi datować należy na okres hellenistyczny. Uważa się, że pojawienie się jednostek uzbrojonych w kontoi,  superciężkozbrojnych kataphraktoi/catafractii/catafractarii stanowiło odpowiedź na pojawienie się w Azji macedońskiej falangi, choć jak wskazano wyżej zarówno ludy Wielkiego Stepu, jak Bliskiego Wschodu eksperymentowały z połączeniem pancerza i lancy w uzbrojeniu jednego wojownika. Kataphraktoi pojawili się w armiach Seleukidów najpewniej pod wpływem kontaktów militarnych z młodym państwem partyjskim, kiedy militarna tradycja scytosakijskich Parni nie uległa jeszcze zniekształceniu na skutek osiadłego trybu życia. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że długa lanca pojawia się w przedstawieniach lekkozbrojnych jeźdźców zarówno sakijskich (Koi Krygłan Kała, Stara Nisa, Hatra), jak i jeszcze achemenidzkich (pochwa akinakesa ze skarbu z Oksus).

Środkowo i wschodnioazjatyccy lekkozbrojni jeźdźcy walczący długimi włóczniami  znani są również z okresów późniejszych.

Pierwotnie długich włóczni używano w walce konnej trzymając je jednorącz na wysokości biodra. Drzewce trzymano bliżej tylca, zatem poza środkiem ciężkości. Dodatkowym obciążeniem był masywny grot. Technika ta pozwalała zachować panowanie nad wodzami, pozostawała w użyciu co najmniej jeszcze w III w. n.e. Wojownicy na plakiecie z Orlat wydają się wykonywać uderzenia blokując drzewce pod pachą, co jednak może odwzorowywać fakt, że przy prostym uderzeniu lanca zazwyczaj cofała się zginając łokieć, a walczący taką bronią chcąc ją ustabilizować musiał zamknąć drzewce pod pachą. Należy jednak pamiętać, że konie zostały tam przedstawione stojące jakby przedstawiano bliski bój w gęstym tłumie. Innym udogodnieniem pozwalającym zachować równowagę przy władaniu włócznią było obciążanie tylca. Rozwiązanie to znane od czasów achemenidzkich, wciąż obecne w ikonografii sasanidzkiej (jednak tylko w przypadku włóczni używanych pieszych polowaniach czyli, być może, tylko broni myśliwskiej), nie zdobyło popularności wśród Saków, być może przez zwiększenie ogólnej wagi broni. Wydaje się jednak, że metoda ta ograniczała możliwość manewrowania bronią, uniemożliwiając wręcz obronę orężem, co w połączeniu z brakiem tarcz, stanowić mogło dotkliwą przeszkodę. Trzeba też zauważyć, że w większości przedstawień jednoręcznego chwytu, włócznia skierowana nieco w dół.

Z czasem wypracowany został dwuręczny chwyt drzewca, pozwalający na trzymanie go niemal przy samym tylcu, zatem optymalnie wykorzystującym długość broni. Pozwalał również uderzać z obydwu stron końskiej szyi a nawet ponad nią. Wojownik mógł wykorzystywać różne kąty ataku, bronić się oraz łatwiej powracać do walki po trafieniu wroga. Znakomici jeźdźcy stepu oraz Persji nie mogli polegać, w powodowaniu swoimi wierzchowcami, na wodzach i kiełznach, które były bardzo surowe. Jeździectwo bez użycia wodzy było konieczne dla konnego łucznictwa, zatem podstawowy warunek dla powstania dwuręcznego chwytu był spełniony. Jednocześnie sama technika skopiowana mogła zostać od hellenistycznych sarissophoroi, obecnych zarówno w armiach Aleksandra jak i Seleukidów.

Trudno ocenić kiedy chwyt taki został wypracowany. Wydaje się jednak, że relacje o przebijaniu dwóch przeciwników jednym ciosem, co raczej nie byłoby możliwe jednorącz, wskazują na stosowanie go już w I w p.n.e.

Często podkreślaną cechą kontoi jest ich rzekomo duża waga. Wydaje się, że w przypuszczeniu takim tkwi sporo przesady. Późniejsze azjatyckie lance, pomimo sporych rozmiarów, pozostawały lekkie umożliwiając wykonywanie dynamicznych technik w różnych kierunkach. Naturalnie długie drzewce często się łamały. Aleksander miał złamać kilka podczas jednej bitwy. Sasanidzkie skalne reliefy ukazują pokonanych wojowników z połamanymi lancami. Przekazy o odcinaniu grotów również sugerują, że drzewce nie były nadmiernie masywne. Rzekome odcięcie mogło być w rzeczywistości złamaniem włóczni uderzeniem mieczem po zablokowaniu grotu.

Mimo, że długie włócznie zyskały ogromną popularność oraz sławę, z pewnością nie były jedyną bronią drzewcową partyjskiej jazdy. Z zachodnich terenów państwa arsakidzkiego znane są przedstawienia konnych wojowników z krótkimi włóczniami. 

4.4. Miecze

Miecze partyjskie i sakijskie nie przypominały ani perskich akinakes ani greckich machaira, używanych przez konnicę Achemenidów ani też akinakes Scytów Właściwych. Trzeba zaznaczyć, że ci ostatni wytwarzali miecze dłuższe od swoich sąsiadów z uwagi na konny charakter walki, jednak wzorem dla mieczników sakijskich i partyjskich była broń chińska. Smukłe miecze wojowników Państwa Środka, zawieszane na pasach przewlekanych przez umieszczoną na pochwie szlufkę znakomicie nadawały się do boju konnego. Nadawały się zarówno do pchnięć jak i cięć a długość stanowiła atut podczas walki z siodła. Z niewielkimi głowicami i jelcami, niekiedy w ogóle pozbawione tych elementów, musiały być wyważone nieco do przodu, pozwalając zadawać potężne uderzenia. Niekiedy głowice, jak jelce bywały wykonane z drewna lub kamieni półszlachetnych. Czasami miały kształt pierścienia, dysku lub sztabki (w czym przypominały najdawniejsze akinakesy Scytów Właściwych). Z czasem zaczęto wykonywać miecze o długich rękojeściach, które określa się niekiedy mianem dwuręcznych. Nie jest znane jednak żadne przedstawienie wojowników władających taką bronią oburącz. Jedynie Tacyt wzmiankuje, że podczas jednej z bitew Sarmaci używali swoich nazbyt długich mieczy dwoma rękami. Wydaje się jednak, że wydłużona rękojeść służyła przede wszystkim lepszemu wyważeniu broni stosowanej przede wszystkim jednorącz.

Sakowie w ikonografii indyjskiej przedstawiani są z mieczami przypominającymi odpowiedniki ze Scytii właściwej – mocna zwężające się ku sztychowi, z grubym łukowatym jelcem.

Trudno powiedzieć cokolwiek pewnego o szermierce partyjskiej. Sasanidzka sztuka walki wykorzystywała szybkie cięcia i pchnięcia, z użyciem siły nadgarstka. Miecz podczas uderzenia lub sztychu stawał się przedłużeniem kości strzałkowej i piszczeli. Efekt ten uzyskiwano niekiedy przekładając palec wskazujący za jelec, dzięki czemu dodatkowo stabilizowano technikę. Być może niewielki rozmiar głowic, lub ich brak wynikał z szerokiego zastosowania takiego chwytu, dzięki któremu miecze nie musiały być dodatkowo wyważane. Naturalnie w przypadku broni cięższej wyważenie pełni dużo ważniejszą rolę a miecz wyważony ku sztychowi zapewnia silniejsze uderzenie, kosztem czasu koniecznego dla ponowienia ciosu. W przypadku walki konnej gdy zadawano jeden cios w mijany w galopie cel, ta cecha mogła stać się zaletą, zwłaszcza podczas boju z opancerzonymi przeciwnikami.

Zachowane miecze partyjskie pochodzą z pierwszych wieków naszej ery, są długie i szerokie, zwężające się ku sztychowi. Zwężenie, oraz jelec powodowały przesunięcie punktu ważenia ku głowicy, przez co bojowa charakterystyka tej broni musiała przypominać europejskie miecze XIII-XIV w.

4.5. Sztylety

Wojownicy partyjscy i sakijscy zawsze są przedstawiani z co najmniej jednym sztyletem w pochwie z czterema uchami, przymocowanym do zewnętrznej strony prawego uda. Niekiedy sztylety były przywiązane do obu ud. Posiadały głowice w kształcie pierścieniowate lub w kształcie poziomych sztabek. Ten sposób mocowania pochodzi wprost od achemenidzkich oraz scytyjskich akinakes i umożliwiał błyskawiczne dobycie broni skierowanej natychmiast sztychem w stronę przeciwnika. Wydaje się, ze technika dobywania takiego sztyletu musiała przypominać technikę sięgania po broń rewolwerowców z filmów o Dzikim Zachodzie. Przedstawienia ze Scytii Właściwej wydają się potwierdzać taką technikę sięgania po broń. Przekazy literackie i ikonografia świadczą, że w czasach sasanidzkich możliwe było równoczesne używanie miecza i sztyletu.

Ponieważ wojownicy partyjscy i sakijscy przedstawiani są niekiedy bez mieczy, które wymagały dodatkowego rzemienia, domyślać się można, że ozdobny sztylet stanowił podstawową broń przyboczną oraz wyznacznik statusu. Pochwy z czterema półpętlami i rękojeści wykonywane bywały ze szlachetnych metali, kunsztownie formowane, wysadzane kamieniami półszlachetnymi.

4.6. Topory

Zarówno wojownicy achemenidzcy jak scytyjscy używali lekkich toporków funkcją i wyglądem zbliżonych do późniejszych nadziaków i czekanów. Broń ta nie straciła na popularności w okresie partyjskim. Wśród Saków stanowić mogła rodzaj desygnatu władzy o czym świadczą przedstawienia władców uzbrojonych w nadziaki. Znane są pokryte złotą blachą topory oraz wyobrażenia czekanów/nadziaków Scytów Właściwych. Czekany stosowali Sakowie Wschodniego Pamiru, co poświadczają znaleziska archeologiczne. Tradycja stosowania toporka jako odpowiednika berła przetrwała do wczesnego średniowiecza w Sogdianie. Paradny, prawdopodobnie, topór odnaleziony został w Starej Nisie – prawdopodobnie pierwszej stolicy państwa partyjskiego. Toporek towarzyszył pochówkowi sakijskiej arystokratki z Tillia Tepe. Monety sakijskiego władcy Sparalisesa przedstawiają go z nadziakiem w dłoni. Również monety wczesnokuszańskie ukazują władców z czekanami lub nadziakami. Słynna płaskorzeźba przedstawiająca Nergala-Arymana ukazuje go trzymającego w prawicy właśnie topór. Wydaje się, że toporków używano dość często, ale w warstwie symbolicznej pozostały oznaką władzy.

4.7. Maczugi

Skuteczność broni obuchowej przeciw opancerzonym przeciwnikom podkreślają liczne źródła antyczne. Masywna, długa maczuga przedstawiona została na posągu Kaniszki Wielkiego – króla z pochodzącej od Saków dynastii Kuszanów. Maczugi umieszczano również na kuszańskich monetach. Jednocześnie irański epos narodowy – Szahname wspomina maczugę z głowicą w kształcie krowiej głowy jako najbardziej charakterystyczną część uzbrojenia sakijskiego herosa – Rostama.

Jego historycznym pierwowzorem mógł być dowódca spod Karr – Surena. Naturalnie maczuga wraz z łukiem stanowiła część ikonografii „partyjskiego Heraklesa”, którego cechy przejął później Rostam.

5. Uzbrojenie ochronne

5.1. Hełmy

Źródłem znanych z ikonografii hełmów sakijskich i partyjskich były zapewne tak zwane hełmy typu „kubańskiego” – odlewane z brązu, lekko stożkowe dzwony zachodzące na kark, o charakterystycznych półkolistych wycięciach nad oczami. Hełmy „kubańskie” stosowane były przez Scytów od VIII w p.n.e, zaadaptowane zostały również z sukcesem przez achemenidzkich Persów. Wydaje się, że achemenidzki segmentowy hełm z Sardis stanowił próbę połączenia zalet „kubańskiego” kształtu i zbrojnikowej konstrukcji. Być może zachodząca na nasadę nosa część dzwonu wyewoluowała w formę daszku  znaną z rzeźb Chałczajanu. Poza daszkiem nad czołem hełmy chałczajańskie wydają się zbudowane z połączonych elementów: dwóch połówek połączonych poziomą obręczą z daszkiem i ochroną potylicy/części karku oraz grzebieniem dodatkowo wzmacniającym dzwon. Nie można jednak wykluczyć inspiracji hellenistycznej – stiukowe głowy w hełmach znalezione w Starej Nisie przedstawione zostały w hellenistycznym wyposażeniu, z daszkami wychodzącymi przed dzwon. Monety królów indosakijskich przedstawiają ich w hełmach przypominających hełmy „kubańskie” (niewielkie rozmiary nie pozwalają stwierdzić czy ukazano typ „kubański” czy „chałczajański”). Malowidło z Dalverzin Tepe przedstawia wojownika w hełmie bardzo podobnym do ukazanych na stiukowych rzeźbach z Chałczajanu.

Choć oba zabytki dzieli ponad wiek prezentują zbliżoną tradycję co może dowodzić niewielkich zmian w uzbrojeniu ochronnym lub ścisłych kanonów ikonograficznych.
Hełmy przedstawione na plakiecie z Orlat  przylegają do głowy, zachodzą głęboko na potylicę i policzki. Trudno powiedzieć cokolwiek o ich konstrukcji – dzwony pokryte są wzorami mogącymi sugerować konstrukcję lamelkową ale mogły też być pomalowane. Hełmy lamelkowe i łuskowe były również stosowane o czym świadczą znaleziska kuszańskie (Kala i Mir). Ponownie stosowanie hełmów lamelkowych, ukazuje jakim tyglem idei była starożytna Eurazja. Hełmy tego rodzaju, spopularyzowane przez Scytów właściwych, były na szeroką skalę stosowane przez wojowników chińskich. Tym niemniej hełmy z plakiety z Orlat wydają się zbliżone do „chałczajańskich”, pozbawione są jednak grzebieni i daszków.

Terakotowa płytka z Babilonii ukazuje partyjskiego jeźdźca w hełmie o gładkim dzwonie, zachodzącym na kark. W zabytku tym widoczny jest również łuskowy czepiec chroniący szyję. Warto zaznaczyć, że większość przedstawień pancernych jeźdźców sakijskich z I w p.n.e. ukazuje ich w hełmach bez czepców. Łuskowe czepce posiadają natomiast Partyjscy wojownicy ukazani na sasanidzkim reliefie w Firuzbad.

Pomimo różnic w budowie hełmy sakijsko-partyjskie nie osłaniały twarzy, co najwyżej ochraniały czoło daszkiem, który mógł powodować zsuwanie się ewentualnych ciosów zadawanych z góry. Być może należałoby je porównać do hełmów italsko-korynckich, które zredukowaną, twarzową część hełmu korynckiego wykorzystywały niekiedy jako daszek. Trzeba też dodać, że hełmy hellenistyczne często wykorzystywały ochronne daszki, choć zapewne właśnie w kulturowym tyglu państwa Seleukidów powstały pierwsze hełmy z maskami, zaadoptowane później przez Rzymian oraz Sasanidów. Nie posiadamy jednak danych by stwierdzić czy Partowie używali podobnych.

Innym typem hełmu rozpowszechnionym w starożytnej Azji Centralnej były konstrukcje wywodzące się od greckich hełmów typu beockiego. Wzmianka Ksenofonta o szczególnej predyspozycji hełmów beockich dla jazdy wydaje się znajdować potwierdzenie w tym odległym od Grecji, a zdominowanym przez kawalerię środowisku. Szczególnie popularne stały się w królestwie greko-baktryjskim, które, choć nie przetrwało podobnie długo jak państwo Arsakidów, było jego „rówieśnikiem” i powstało w podobnych okolicznościach jak partyjskie. Pochodząca z Palmyry mozaika przedstawia dwóch wojowników w hełmach nawiązujących do beockich, co może świadczyć o stosowaniu takich ochron głowy jeszcze w III w n.e.

Ikonografia wskazuje, że wykształcił się typ hełmu podobny do renesansowego moriona, choć często pozbawiony grzebienia. Możliwe, że powstanie sakijskiego hełmu z daszkiem wynikło z chęci połączenia zalet hełmów „kubańskich”(dzwon zachodzący na potylicę i dochodzący do policzków) i „beockich” (daszek wzmacniający przednią część hełmu, chroniący równocześnie przed nazbyt ostrym światłem, co na równinach Iranu, Mezopotamii czy Azji Środkowej musiało mieć niebagatelne znaczenie zwłaszcza podczas strzelania z łuku).

Należy dodać, że wybór hełmu odpowiadać musiał dostępnemu pancerzowi, ich kombinacja powinna dawać optymalną ochronę, zachowując konieczną mobilność. Wartość obu elementów nie powinna być oceniana w oderwaniu.

5.2. Pancerze

Przytłaczająca większość przedstawień ukazuje wojowników sakijsko-partyjskich w długich, sięgających do połowy łydki a niekiedy do kostki pancerzach zbrojnikowych. Najczęściej składają się z dopasowanego napierśnika i obszernej, rozszerzającej się ku dołowi, rozciętej pośrodku dla umożliwienia jazdy konnej, spódnicy/fartucha oraz wysokiego kołnierza i rękawów. Partowie mieli również świadomość zalet płytowych napierśników, jakie stosowała ciężka jazda seleukidzka. Zabytki ze Starej Nisy ukazują postacie w kirysach muskulaturowych, podobnie liczne obiekty z terenów Baktrii, pochodzące z okresu po upadku tamtejszego państwa greckiego. Późnopartyjskie zbroje płytowe znane są z reliefów w Tang e Sarvak i Firuzbad. Wydaje się jednak, że znacznie ustępowały popularnością pancerzom zbrojnikowym.

Ikonografia ukazuje napierśniki sakijsko-partyjskie podzielone na prostokątne lub kwadratowe pola, co pozwala przypuszczać, że przedstawiono naszyte na skórę, wojłok lub tkaninę płytki metalu albo innego sztywnego materiału. Wyraźnie wypukłe potraktowanie przestrzeni pomiędzy blaszkami świadczyć może o dodatkowym wypełnieniu tych wrażliwych miejsc. Podobnie skonstruowane pancerze znane są z figur terakotowej armii chińskiego cesarza Qin Shi Huang Di, choć w tym przypadku płytki ściśle przylegają do siebie a fugi pomiędzy nimi nie są dodatkowo wypełnione.

Wspomniana podczas omawiania hełmów plakieta z Babilonii przedstawia wojownika odzianego w pancerz łuskowy – najbardziej charakterystyczny dla Partów według źródeł klasycznych. Znane były również Partom pancerze lamelkowe czyli takie w których płytki sztywnego materiału powiązane są ze sobą bez naszywania na spodni materiał.

Płytkowe i lamelkowe spódnice/fartuchy pancerzy sako-partyjskich sięgały, jak wspomniano, najczęściej do połowy uda. Przykłady takie odnaleźć można na monetach królów indo-sakijskich, plakiecie z Chumbuz Tepe, kościanych płytkach z Kala i Mir oraz  Orlat. Pancerze z Chałczajanu są jednak znacznie krótsze przez co wymagały stosowania folgowych ochron ud i łuskowych nogawic. Pojawiające się w przypadku Chumbuz Tepe poziome linie na łydkach pozwalają przypuszczać, że dolną część nóg chronić mogły folgowe nogawice. Zaznaczyć jednak trzeba, że na Plakietach z Orlat nogi wojowników wydają się niechronione poza fartuchami/spódnicami, zatem być może poziome linie mają reprezentować fałdy na luźnych spodniach albo nogawicach. Użycie folgowych nogawic w późniejszej ikonografii łączy się zazwyczaj z zastosowaniem napierśnika i krótkiej zbrojnikowej spódniczki. Wyjątek stanowi sogdyjska patera za sceną pojedynku, gdzie lamelkowym pancerzom sięgającym do połowy uda towarzyszą folgowe nogawice, pancerze te jednak pozbawione są ochronnych kołnierzy na rzecz czepców połączonych z hełmami. Trzeba tez dodać, że podobny typ ochrony ciała, był stosowany w Tybecie do XIX wieku.

Na terakotowej płytce babilońskiej wojownik nosi łuskowy pancerz sięgający kostek, trudno jednak określić czy budowa opancerzenia jest w istocie taka sama gdyż łuskowe „nogawice” wydają się zwężać ku dołowi, co może jednak wynikać ze stylizacji wyobrażenia.
Długie do połowy łydki pancerze przetrwały w Sogdianie aż do podboju islamskiego, choć używano wymiennie konstrukcji lamelkowej i kolczugi. Równie długo podobnych pancerzy używano w Chinach i miastach-oazach wschodniej części Jedwabnego Szlaku, analogia wydaje się tym bardziej trafna, że zachowano tam ochronne kołnierze. Użycie podobnej ochrony ciała poświadcza dla środowiska sarmackiego zarówno malarstwo bosporańskie jak i znaleziska archeologiczne, choć zrezygnowano tam z kołnierzy.

Kołnierze pancerne znane były już w epoce brązu. Achemenidzka jazda używała kołnierzy łuskowych co poświadcza Ksenofont, a także znaleziska archeologiczne. Kołnierze znane ze sztuki chińskiej okresu Królestw Walczących są gładkie co sugeruje użycie dużych arkuszy blachy, później jednak podzielone są pionowym rytmem linii oznaczającym użycie połączonych  pasków metalu. Pełny pancerz woźnicy rydwanu z grobowca Qin Shi Hunag Di bardzo przypomina konstrukcje sakijskie.
Zarówno pancerze na plakiecie z Orlat ze sceną bitewną, jak i niektóre znane ze sztuki Wschodniego Turkiestanu przedstawione zostały jako składające się z  zachodzących na siebie pasów materiału, co bywa interpretowane jako rzędy lamelek. Wydaje się jednak, że ukazano tam przykłady pancerza segmentowego, który znajduje analogie w przedstawieniach sarmackich (kamienna baba z kurhanu z Elizavetskiej Satnicy, graffiti z Iluratum, zdobyczny pancerz na kolumnie Trajana). Napierśnik z połączonych nitami metalowych pasów znaleziony został w datowanym na poł. II w p.n.e. stanowisku w Kampyr Tepe. Segmentowy pancerz przedstawiony został również na pochodzącej z II w n.e. rzeźbie z Hatry. Późnym przykładem użycia azjatyckiej lorica segmentata jest malowidło na fragmencie tarczy z sogdyjskiej twierdzy Mug, pochodzące z okresy podboju islamskiego.

Innym powszechnym i bezdyskusyjnym wykorzystaniem konstrukcji laminarnej czyli segmentowej są rękawy i nogawice. Segmentowa ochrona ramienia wzmiankowana jest przez Ksenofonta przy jego opisie idealnego wyposażenia kawalerzysty. Autor zaznacza jednak, że rękaw taki nie zapewnia ruchomości i powinien być stosowany na lewym ramieniu. Rękawy takie wraz z łuskowym napierśnikiem znaleziono w datowanej na II w p.n.e. cytadeli w Ai Khanum. Rękawy takie posiadają pancerze z Chałczajanu, na monetach królów indo-sakijskich, na plakiecie ze sceną bitewną z Orlat oraz na terakotowej plakiecie z Babilonii. Co istotne folgowe rękawy w zachodniej Eurazji, jak się wydaje, zbudowane były z pełnych obręczy, niekiedy z pozostawionym pustym miejscem po wewnętrznej stronie łokcia, niekiedy obręcze nie łączyły się wewnątrz ramienia dla uzyskania ruchomości, tymczasem rękaw woźnicy rydwanu z grobowca Qin Shi Huang Di zbudowany jest z obręczy, złożonych z kilku związanych elementów, co zapewniało konieczną elastyczność. Ponownie analogiczne rozwiązanie folgowych ochron kończyn pojawi się w średniowiecznych armiach tureckich.
Wydaje się, że pojawienie się segmentowych pancerzy w Azji wyprzedza znacznie wprowadzenie tzw. lorica segmentata w armii rzymskiej. Ten rodzaj uzbrojenia ochronnego nie był znany przed I w n.e., Można zatem przypuszczać, że kontakty z Partami stały się impulsem prowadzącym do adaptacji tego rozwiązania.

Trzeba tez pamiętać, że utrata dużej ilości oręża pod Karrami, w lesie Teutoburskim czy podczas partyjskiej wyprawy Marka Antoniusza, skłonić mógł Rzymian do poszukiwania alternatywnej dla kolczugi konstrukcji, zachowującej elastyczność, wytrzymałość a jednocześnie będącej stosunkowo taniej w wytwarzaniu.

5.3. Pancerz koński

Ciężka jazda Achemenidów i Scytów Właściwych używała pancerzy dla wierzchowców. Przekazy o bitwie pod Karrami wspominają wykorzystanie pancernych koni. Plakieta z Chumbuz Tepe ukazuje podobny wzór przylegających do siebie prostokątów na grzbiecie konia, jak na okryciu jeźdźca. Domyślać się można, że w podobny sposób chroniono zwierzę jak człowieka, choć być może przestawiono kraciasty wzór na derce. Przekazy klasyczne wzmiankują używanie przez Partów łuskowych ladrów, analogicznych do egzemplarzy znalezionych w Dura Europos datowanych na poł. III w n.e. Poza terrakotą z Chumbuz Tepe ladry ukazane są w rzeźbie Chałczajanu i na malowidłach z Dalverzin Tepe. Wiadomo, że Scytowie właściwi opancerzali wierzchowce, znana jest ilustracja seleukidzkiego napierśnika końskiego. Ponieważ jednak oladrowane konie stanowią mniejszość w ikonografii, można sądzić, że opancerzone wierzchowce stanowiły rzadkość, będąc zarezerwowane dla nielicznych wojowników. Jednocześnie należy zauważyć pewną sprzeczność w przekazie Plutarcha, który wspomina zaskoczenie Rzymian na widok katafraków Sureny zdejmujących wierzchnie szaty (być może zaledwie zsuwających kantuš z ramion) z pancerzy. Gdyby jednak konie były oladrowane żołnierze Krassusa od razu dostrzegliby opancerzenie.

5.4. Tarcze

Autorzy klasyczni pozostawili opinię, że Partowie nie stosowali tarcz ufając ochronnym właściwościom swoich łuskowych pancerzy. Tymczasem w Starej Nisie znaleziono zarówno egzemplarz jak i przedstawienie lekkozbrojnych, konnych wojowników używających tarczy. Odkryta brązowa tarcza pontyjska również dowodzi użycia takiej formy ochrony. Również terakotowe figurki jeźdźców ukazują ich z dużymi, okrągłymi tarczami. Mogą to jednak być przedstawienia jazdy greckich miast wchodzących w skład państwa partyjskiego, o czym świadczą berety – kausia na głowach (nota bene wydaje się, że filcowe berety noszone w Pakistanie i Afganistanie mogą wywodzić się od starożytnych, macedońskich pierwowzorów). Naturalnie nie wykorzystywano ich podczas walki trzymanymi oburącz lancami, tym niemniej znana Scytom Właściwym oraz Achemenidzkim Persom sztuka miotania oszczepów z koni mogła pozostawać żywa wśród wojowników partyjskich. Tym niemniej wydaje się, że oddziały takie raczej nie uczestniczyły w bitwie pod Karrami i stanowiły najpewniej element kawalerii partyjskiej pochodzący sprzed dominacji modelu sakijskiego.

5.5. Rząd koński

Choć jeźdźcy Sureny po Karrami z pewnością nie posiadali strzemion, dosiadali swoich wierzchowców w siodłach, które Sakowie wytwarzali już w IV w p.n.e., co poświadczają znaleziska z zamarzniętych kurhanów na Ałtaju. Siodła te posiadały dwa łęki i dwie poduszki umożliwiające wygodną jazdę w długich dystansach. Użycie takich siodeł wśród Partów poświadcza ikonografia. Na rzemieniach napierśnika i podogonia umieszczano ozdobne falery. Z czasem zaczęto używać tzw. „rogatych” siodeł, być może na skutek kontaktów z Rzymianami lub przez plemiona Sarmackie. Surowe kiełzna munsztukowe z długimi pobocznicami, jakich używano zapewniały posłuszeństwo wierzchowców zwłaszcza, że ani konne łucznictwo ani użycie dwuręcznej lancy nie pozwalały na poleganie na wodzy, której użycie, podobnie jak bata stanowiły ostateczność i wydaje się, że na konia działała głównie świadomość istnienia tak surowego bodźca. Wędzidła policzkowe (z pobocznicami) stosowane były już przez Asyryjczyków, w okresie późniejszym znane są wśród Scytów Właściwych, Sarmatów a nawet Chińczyków, o czym przekonują rzędy zachowane w grobowcu Qin Shi Hunag Di. Zazwyczaj pobocznice wykorzystywano dla umieszczenia elementów zdobniczych, które mogły mieć znaczenie magiczne. Stosowano też wędzidła proste. W I w. p.n.e. nie wykształciły się zapewne jeszcze znane z ikonografii późnopartyjskiej kiełzna działające bezpośrednio na pysk konia, w rodzaju współczesnych hackamore. Być może stosowano natomiast bosal czyli pętlę nakładaną na pysk wierzchowca z dwoma „wąsami” do których dołączone są wodze. Pojawienie się sztywnych, metalowych konstrukcji działających dźwignią na pysk, niekiedy z dodatkowym wędzidłem munsztukowym raczej nie mogło być nagłe.

Kiełzna typu bosal z uwagi na wykonanie z organicznego materiału mogły się nie zachować, byłyby jednak krokiem w kierunku wykształcenia się późnopartyjskich i sasanidzkich hackamore.

Pomimo usiłowań datowania wynalezienia strzemion na okres wcześniejszy niż III-IV w n.e., należy stwierdzić, że starania te oparte są na nikłych przesłankach i  ani Scytowie Właściwi, ani Sakowie nie znali strzemion. Teoria jakoby stosowano rzemienne pętle nie znajduje potwierdzenia w ikonografii, a rzekome strzemiona jeźdźców z zakończeń pektorału z Kul Oba były w istocie zabezpieczeniami nogawic. Wydaje się, że pierwotnie strzemiona były o wiele bardzie przydatne przedstawicielom ludów osiadłych, które zmuszone były do konfrontacji z nomadami niż samym stepowcom. Koczownicy posiadali umiejętność jazdy konnej od dzieciństwa, kultywując ja całe życie, stąd instrumenty ułatwiające  sztukę jeździecką pochodziły raczej ze środowisk, gdzie nie stanowiła ona aż takiej oczywistości. Stąd należy zgodzić się z twierdzeniem, że strzemiona stanowią wynalazek chiński, lub koreański, wynikający z potrzeby pokonania bariery dzielącej umiejętności hippiczne ludów stepu i Chińczyków.

Pomimo, że zarówno hellenistyczna, jak i rzymska sztuka jeździecka wykorzystywała ostrogi, ani Partowie, ani Sakowie ich nie używali, stosując natomiast nahajki, które pojawiały się na monetach królów indosakijskich jako alternatywa toporków. Wydaje się, że jest to wynik tradycji stepowej, która nigdy nie zaadoptowała ostróg jako metody powodowania koniem.

[Best_Wordpress_Gallery id=”65″ gal_title=”Armia partyjska. Taktyka, strategia, wyszkolenie, organizacja, uzbrojenie.”]

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.